Marcin Małek Marcin Małek
291
BLOG

PIOSENKA O NIENAWIŚCI

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

 
W tę stronę w tę stronę niedobrą 
gdzie bledną łuczywa miast
suniemy ja i mój obłok
i skrzypią nad nami szale wag
 
to w grzywach walących się gwiazd
w zatrzymanej przestrzeni
coś rośnie jak rana na piersi i drga
to my (oni)  mój obłok i ja
 
w siebie wpatrzeni i w pustkę
jak w owal jasnego szkła
co nie śpi w oprawie luster 
tylko się mieni gra gra i gra
 
żałobne pieśni zakrzyczą lutnie
zgasną komety w przewałach dnia
trzasną nam cienie pod butem
i hukną nad głową stropy młodzieńczych lat
 
                        * * *
 
tu teraz – na moment
śpiew dzieci nas jeszcze powstrzyma
czasu wyroki odkręcą się kołem
oczy zwierciadła przemian 
i krew o barwie dojrzałej jagody
odmienią nas jak się odmienia
ostry marmur pod wstążką łagodnej wody
 
i jeszcze przez chwilę
nim nas czyjś krzyk
jak starców siwy włos okryje
będziemy chwytać gołębi dym
aż nam wystygną nadzieje
aż się dopalą na stos rzucone sny
a świat odwróci wzrok 
uda że wie za co uśmiechy a za co łzy
 
…co ile kosztuje
 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura