Jak boli serce
Czekam na dżdżyste dni
Odliczam lata w poniewierce
Na fiszkach notuję sny
O domu i mamie
Zatroskanej siostrzyczce
Siwym ojcu w pidżamie
I kwiatkach w doniczce
Jak boli serce
Szaro głucho i mgły
Deszcz kiśnie w manierce
A nogi jakby same szły
Zdrożone nieskończoną drogą
Przez słotę tumany cień
Jeszcze by chciały choć już nie mogą
Przeskoczyć z nocy w dzień
Jak boli
Samotna świadomość skutków
Bezludny dzień powoli
Wyludnia serce i dolewa smutku
Bolesny Panie
Czemuś i mnie jak Siebie
Zrobił bolesnym
Nie błądzę w Twoim niebie
Błąkam się po niewczesnym
Łzawym padole – stale w potrzebie
I wiecznie żałosny
Ciągle powtarzam w rozterce
Byle do wiosny
Znów w poniewierce
Od nowa sny parzące jak osty
I fiszki – bypassy pod sercem
Widmowe mosty
21.09.2010
Dublin




Komentarze
Pokaż komentarze (2)