Marcin Małek Marcin Małek
239
BLOG

ZNAKI ŻYWEGO ALFABETU

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 1

 

 

Wyschnięta po samo dno 
łowi echa 
studnia porosła mchem 
i samotnością Boga człowieka
 
Stróżka krwi  
jak błyszczący wąż eskulapa 
kreśli wstążki od rany
w przekłutym boku do palców
stygnącej stopy
 
Usta proroków zamarły
— coś się rozjaśnia 
ponad szarą linią obłoków
wiosenne ptaki 
układają się w słowa 
i znaki żywego alfabetu
 
A kto zrozumiał sens 
mowy obłoków 
i ptasie pismo —
choćby na głos czytał 
od wieków i przez wieki 
nie zgoi samotności ducha
zamkniętego w człowieku
 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura