Od wczoraj ze ździwieniem czytam notki pełowskich oszołomów, w których aż syczy od jadu, wydzielanego przez ich gębowe gruczoły. Wydzielanie tego jadu jest spowodowane radością z powodu wyroku sądowego skazującego J. Kaczyńskiego na przeprosiny ITI.
Moje ździwienie brało się stąd, że nidzie nie mogłem się dotyczać na czym polegała wina Kaczyńskiego. Gdzieś tam w końcu doczytałem się jakiś obliczeń, z których wynikało, że ITI płaci miastu za arendę stadionu Legii kilakset tysięcy złoty miesięcznie więcej niż chciało samo miasto.
Aż mi szczęka opadła. Taka charytatywna ITI, a tu jakiś Kaczyński wyskakuje jak Filip z konopii.
Dopiero dzisiaj przeczytałem notkę RRK, z której wyłonił się pełny obraz tej szlachetnej, ITI-owskiej operacji.
Okazało się, że to Lech Kaczyński, będąc jeszcze Prezydentem Warszawy rozpoczynał rozmowy o wyarendowaniu tego stadionu. Umowę zaś podpisał Premier K. Marcinkiewicz.
Więc o co chodzi temu J. Kaczyńskiemu?
To właśnie nieopatrznie zdradziła RRK. Otóż J. Kaczyński twierdzi, że PO rękoma HG-W przekazała 460 mln na modernizacją stadionu, który jeszcze 30 lat będzie w arendzie u ITI.
To jest ewidentna machlojka i rację ma J. Kaczyński, że protestuje i głośno o tym mówi. Nie zmieni słuszności tego protestu żaden wyrok żadnego sądu.
Inne tematy w dziale Polityka