Na poczatek wszystkich chętnych odsyłam pod ten adres, do zapoznania się z aktem I.
A teraz czas na ciąg dalszy
AKT II
Jeżeli chodzi o stosunki, jakie panowały między RFN a USA od czasów II wojny światowej nie chybnie należą już do przeszłości. Przywrócenie dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi to dla Angeli Merkel jeden z priorytetów oraz jednocześnie wyjątkowo trudne zadanie. Przyszła pani kanclerz Mówiąc, że w przypadku interwencji w Iraku wszystkie opcje powinny być otwarte, później nie wykluczając możliwości udziału niemieckich żołnierzy w misji w Iraku w ramach ewentualnej operacji NATO pokazywała, że jest osobą, która chce z USA prowadzić dialog, że dostrzega zagrożenia i w ich zwalczaniu jest w stanie współpracować z amerykańskim mocarstwem. W poprawianiu stosunków nie wątpliwie pomoże stanowisko chadeków w sprawie embarga na eksport broni do Chin. Trzeba tu przypomnieć, iż jej poprzednik tego embarga nie przestrzegał. Ważnym czynnikiem mobilizującym oba kraje do lepszych kontaktów jest gospodarka. Oba kraje są dla siebie w tej dziedzinie kluczowymi partnerami. Jednak pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Niemcami istnieje cały szereg różnic, które to zbliżenie będą utrudniały. Nie jest nią wbrew pozorom rozbieżność, co do Iraku. Irak to już dziś historia. Stany nie poproszą Niemiec o pomoc, choćby ze względu, żeby nie wprawiać ich w zakłopotanie. Są jednak inne różnice, które utrudniają, bądź w przyszłości mogą utrudnić dialog. Pierwszą z nich jest Iran. O ile w przypadku Iraku istniały rozbieżności pomiędzy poszczególnymi partiami politycznymi, co udziału Niemiec w wojnie bądź jego brak, o tyle w stosunku do Iranu wszystkie siły polityczne zgodnie wykluczają możliwość użycia siły. Drugim problemem jest stosunek do członkostwa Turcji w Unii Europejskiej. Tutaj CDU prezentuje antytureckie stanowisko, sprzeciwia się włączeniu tego kraju do Wspólnoty. Można jednak zauważyć pewne zmiany w tej kwestii. Dziś już chadecy nie sprzeciwiają się np. samym negocjacjom, jednak nadal podtrzymują swój wobec członkostwa Turcji w UE. Proponują w zamian bliżej nieokreślone „partnerstwo uprzywilejowane”. Jest to bardzo nie na rękę Stanom, które w członkostwie Turcji w Unii upatrują możliwość łagodzenia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wśród kolejnych punktów spornych można wymienić takie jak stałe miejsce w RB ONZ dla Niemiec, czemu sprzeciwiają się USA, różnice, co do NATO, jego roli i zadań, jakie miałoby wypełniać, czy z takich najświeższych spraw sprawa tarczy antyrakietowej w Europie, która zdaniem Merkel, jeśli już to powinna być realizowana w ramach NATO. Jest jeszcze jeden punkt rozbieżności, bardziej fundamentalny i o szerszym znaczeniu. Jego konsekwencje nie dotyczą jedynie Niemiec, ale całej Europy. Mianowicie tym czynnikiem jest przesuniecie priorytetów polityki USA z Europy na Azję. Co zdaniem niektórych badaczy kończy erę specjalnych stosunków USA Europą, w tym z Niemcami. Czy jest to teza zasadna śmiem wątpić. Inne analizy podają, iż Europa pod silnym przywództwem Niemiec mogłaby być, czy wręcz byłaby ważnym partnerem USA.
Teraz chciałbym się przyjrzeć zmianom w stosunkach niemiecko - francuskim. Trzeba podkreślić, iż nigdy, bądź prawie nigdy stosunki z Francją nie były tak dobre. Również zbliżenie pomiędzy Berlinem a Paryżem ma swoje źródło w wojnie irackiej. Odrzucając partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi, Niemcy musiały wybrać nowy kierunek, okazał się nim sojusz z Francją oraz Rosją. Jednak od tamtego czasu pozycja Francji bardzo osłabła i przestała ona być atrakcyjnym partnerem dla Berlina. Merkel uważa, że o ile stosunki z USA należy ocieplać o tyle stosunki z Francją należy ochłodzić. Zdaniem Merkel należy przywrócić dawną równowagę w kontaktach z tymi dwoma państwami. Jeśli chodzi o europejski aspekt stosunków niemiecko francuskich to trzeba przyznać, że od dawna te kraje tak blisko też ze sobą nie współpracowały na tym polu. Trzeba także zaznaczyć, iż współpraca owego sojuszu jeszcze nigdy nie była tak nie efektywna. W Unii powstał elitarny duet, który nie starał się o pozyskanie zwolenników. Zamiast kreować rozwiązania, które mogłyby poprzeć pozostałe państwa tworzył kolejne napięcia. Tu można wymienić choćby spór o pakt stabilności, konstytucję czy dyrektywę usługową. Szczególną nieufność wśród nowych członków Unii budziła polityka zagraniczna tandemu, a zwłaszcza budowa koalicji z Rosją. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze słabość gospodarcza tych dwóch państw, dalej brak umiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji międzynarodowej powstałej w wyniku rozszerzenia UE w 2005 roku. W dalszej kolejności trzeba wymienić brak zaufania do polityki europejskiej Niemiec oraz Francji. Przywrócenie tego ostatniego zdaje się być pierwszym celem w polityce europejskiej Angeli Merkel. Wielokrotnie podkreśla się, iż cele jej polityki w Unii się nie zmieniły, zmieniły się za to metody. Tym samym do historii przechodzi elitarny duet a Niemcy wracają do tradycyjne roli centralnego mediatora. Nowa pani kanclerz silnie też zabiega o poparcie konstytucji europejskiej. Przez te działania Merkel możliwe będzie otwarcie europejskiej polityki Niemiec na ich wschodnich sąsiadów, którzy do tej pory byli ignorowani, bądź niewysłuchiwani do końca. Na koniec warto powiedzieć, że chadecja opowiada się za Europejska federacją i pogłębianiem integracji, choć niektóre opracowania mówią o kryzysie koncepcji dalszego rozwoju UE. Według nich zarówno koncepcja pogłębiania jak i rozszerzanie są dziś koncepcjami nie aktualnymi i tak naprawdę nikt nie wie gdzie Unia ma iść, czym ma się stać.
Tym, co wzbudziło największą nieufność do polityki zagranicznej RFN wśród nowych członków Unii Europejskiej był jak już wcześniej wspomniałem, jej stosunek do Rosji. Wielką obawę szczególnie u nas budzą wszelkie formy niemiecko – rosyjskiego porozumienia. Od razu w polskiej publicystyce padają hasła typu powrót ducha Rapallo, bądź tak jak w przypadku gazociągu bałtyckiego, pojawiają się porównania do paktu Ribbentrop – Mołotow. Stosunki niemiecko – rosyjskie tak na dobre zapoczątkowane przez Kohla, za czasów Schroedera przeżyły szczególnie silny rozkwit. Nawiązała się wyraźna osobista przyjaźń pomiędzy kanclerzem a prezydentem Rosji. Jeżeli Polska bądź inne kraje naszego regionu liczyły na radykalną zmianę niemieckiej polityki względem Rosji to niestety musiały poczuć się rozczarowane. Niemcy ani nie porzuciły projektu gazociągu północnego, ani też głos Polski czy Ukrainy w tym względzie nie stał się bardziej słyszalny w tej kwestii. Chadecy, co prawda odrzucają koncepcję euroazjatycką, jednak zmianie w niemieckiej polityce uległy drobne w sumie akcenty, Angela Merkel spotkała się podczas swojej wizyty w Moskwie z przywódcami organizacji poza rządowych. Kiedy indziej z kolei zwróciła uwagę na wątpliwą demokratyczność wyborów na Białorusi. W sumie nie ma się, co dziwić niemieckiemu stanowisku wobec Rosji, jest ona głównym źródłem surowców energetycznych tak bardzo potrzebnych niemieckiej gospodarce. Tutaj szczególnie aktualna okazuje się być koncepcja Realpolitik a w niej nie ma miejsca na sentyment, a glosy polityków niemieckich próbujących zwracać uwagę na możliwość wykorzystywania przez Rosje dostaw surowców, jako ewentualnego środka nacisku to sprawa marginalna.
Na koniec chciałbym krótko zarysować stosunki polsko – niemieckie, ich główne problemy i próby przełamania stagnacji. Podczas rządów poprzednika Angeli Merkel w stosunkach polsko – niemieckich narosło wiele nieporozumień. Wśród nich znajdziemy centrum przeciw wypędzeniom, gazociąg północny, sprawę euro konstytucji, żądań, co niektórych organizacji względem zwrotu majątków Niemcom wypędzonym w wyniku II wojny światowej. Choć Niemcy silnie lobbowały na rzecz członkostwa w UE, choć podczas negocjacji w Kopenhadze dorzuciły do puli środków 1 miliard euro, głównie dla Polski, to coś zaczęło się sypać. Niemcy wyraźnie skręciły w stronę Rosji, co u nas jak już wspomniałem zaczęło budzić złe wspomnienia. Nic nie dały zapewnienia, że nie jest tak jak wydaje się być. Polska poparła wbrew stanowisku Niemiec i Francji amerykańską interwencję w Iraku, wysłała tam swoich żołnierzy. Dodatkowo sytuację pogorszyły echa historii. Inicjatywa budowy centrum przeciw wypędzeniom, oraz żądania ziomkostw. Niemcy deklarują, iż Polska jest dla nich ważnym partnerem w Europie. Angela Merkel przy każdej możliwej okazji deklaruje chęć współpracy polsko – niemieckiej. Aby jeszcze bardziej przekonać do siebie Polskę w grudniu 2005 roku podczas negocjacji dotyczących budżetu UE kanclerz zaoferowała dodatkowe 2 miliardy euro z przeznaczeniem m.in. na fundusze pomocowe dla Polski. Ponadto podczas wizyt podjęto deklaracje, które mają na celu przełamanie wzajemnych uprzedzeń. Ostatnio kanclerz spotkała się z Polskim prezydentem w ośrodku wypoczynkowym w Juracie. Jak po tych odwiedzinach powiedział prezydent Kaczyński, miało ono na celu poprawę stosunków i dlatego nie poruszano drażliwych kwestii. Wszystkie te kroki sprawiają, iż widoki na trwałą poprawę relacji są coraz lepsze, ale nie koniecznie. Póki, co niemieckie działania ograniczają się jedynie do deklaracji niepopartych żadnymi konkretnymi czynami. Żadna ze spornych kwestii nie została rozwiązana w sposób definitywny i ostateczny. Prawdziwa poprawa relacji między Polską a Niemcami możliwa będzie dopiero, gdy słowa przejdą w czyn.
Podsumowując tę część mojego wystąpienia chciałbym zauważyć, że we wszystkich tych czterech przypadkach do pogorszenia, bądź poprawy relacji przyczynił się jeden wspólny czynnik, może nie wszędzie był on jedynym, jednak wszędzie okazał się przeważający. Było nim wspominane już wielokrotnie stanowisko niemieckie wobec wojny w Iraku. Myślę, że na tych przykładach widać doskonale jak bardzo zaważył on na kształcie współczesnej niemieckiej dyplomacji.
cdn...



Komentarze
Pokaż komentarze (7)