Kiedy dwa lata temu PiS w sposób niespodziewany wygrał wybory, w środowisku Gazety pojawiały się głosy, że oto ciemny i ogłupiony lud dokonał katastrofalnego wyboru. Powierzył bowiem władzę osobom nieodpowiednim, które przyniosą naszemu krajowi jedynie wielką szkodę. Przeciwnicy tegoż środowiska kontrowali wówczas, iż jak naród wybiera zgodnie z wolą Wyborczej, to jest narodem w pełni świadomym swoich praw i dojrzałym do demokracji. Jak wybiera inaczej to staje się ludem, którego demokracja przerasta.
Z podobnymi reakcjami spotkała się niedawna deklaracja Pana Kutza, który wszem i wobec ogłosił, iż kolejne wyborcze zwycięstwa PiSu będzie dowodem na niedojrzałość Polaków do standardów demokratycznych. Oburzenie było w Salonie powszechnie i nie ma się czemu dziwić. Takie poglądy może wygłaszać jedynie ktoś, kto tak naprawdę z demokracją ma nie wiele wspólnego. Albo też po prostu nie rozumie jej zasad.
Nie minęło dużo czasu, a tu znowu okazuje się, że nie dorośliśmy do wolnych wyborów. Znowuż Polacy nie umieli dokonać właściwego wyboru. Nie poznali się na prawdzie jaka była im objawiana. Zamiast wspaniałych rządów dotychczasowej ekipy wybrali „reklamówkę”, „wydmuszkę”, „wnuczka dziadka z Wermachtu” i tak dalej. Ten tragiczny wybór zrzuca się karb mediów, które tak ogłupiły miliony, że te ruszyły do urn jak nigdy. O zwycięstwo partii „reklamówek” obwinia się pustą młodzież, zapatrzoną w Wojewódzkiego i pozbawioną wszelkich idei. Młodzież żądną prostego i pustego życie bez ciężarów. Od razu podkreśla szczególna role elektoratu więziennego, jakby to miało decydującą rolę.
Te wszystkie opinie wygłaszają ci sami ludzie, którzy nie tak dawno nie pozostawiali suchej nitki na podobnym stanowisku Wyborczej czy Kutza. Widać demokracja jest dobra, ale tylko wtedy gdy my wygrywamy. Gdy tak się nie dzieje, najlepiej wciskać bajki o ciemnym i ogłupianym narodzie.
Z jednej strony to iście na łatwiznę, lepiej szukać winnych wszędzie indziej niż u siebie. Kto kazał Premierowi zamykać się na elektorat z wielkich miast, na młodzież? Kto kazał mu budować swój wizerunek w taki sposób, że trudno go zaakceptować przeciętnemu młodemu człowiekowi? Kto kazał mu brać na ministra edukacji Romana Giertycha? Takich retorycznych pytań można wymieniać wiele.
Czy nie jest głupio tak wskakiwać w buty znienawidzonej Gazety czy pana Kutza? Czy jest to dowodem obłudy? Czy to rozgoryczenie naprawdę jest aż tak duże? Wiem, że betonowy elektorat nawet nie spróbuje się zastanowić, ale cóż. Warto było spróbować.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)