Marcin K. Marcin K.
72
BLOG

Bałkański kocioł znów będzie wrzał?

Marcin K. Marcin K. Polityka Obserwuj notkę 4

Wczoraj pisałem precedensowym charakterze przyznania niepodległości dla Kosowa i o związanych z tym następstwach. Ale to tylko niepełny obraz całej sytuacji. Dziś powstaje pytanie, nie czy zawrze na Bałkanach, tylko kiedy i z jaką siłą? To, że będziemy świadkami kolejnego konfliktu w tamtym regionie jest przesądzone. Każda decyzja, która podejmą do spółki USA, Rosja i UE wywołała czyjeś niezadowolenie.

Niepodległość dla tej zbuntowanej prowincji to policzek dla Serbii i Rosji. Ale przede wszystkim to wrzucenie iskry do beczki prochu, jakim są Bałkany. Problem mniejszości albańskiej to nie tylko zmartwienie Serbii. Mniejszość ta zamieszkuje także Macedonię oraz Bośnię i Hercegowinę. Wszędzie tam są elementem raczej destabilizującym. Pokazanie im, że mogą wywalczyć sobie niezależność tylko ośmieli ich do podjęcia działań partyzanckich bądź terrorystycznych. A to już może rodzić poważne problemy dla Macedonii, ale przede wszystkim dla i tak niestabilnej Bośni i Hercegowiny.

Przyznanie autonomii, nieważne szerokiej czy wąskiej, to niezadowolenie i Albańczyków i Serbów. Każdy będzie czuł się pokrzywdzony i każdy będzie chciał ten narzucony stan rzeczy zmienić.

Z kolei pozostawienie Kosowa przy państwie Serbskim na zasadach sprzed 1997 roku to już powrót do wojny partyzanckiej z o wiele brutalniejszymi metodami działania niż to miało miejsce dawniej. Serbia może na to zareagować urządzeniem akcji zbrojnej. I co powtórka z rozrywki? Interwencja NATO i akcja pokojowa potem ONZ?  

Również pozostawienie sił ONZ na miejscu nie załatwia sprawy. Misja pokojowa jedynie zamraża konflikt. W żaden sposób nie zmierza do jego załagodzenia czy też rozwiązania. Ile lat można utrzymywać taki stan rzeczy? Jak długo Albańczycy i Serbowie będą tę ingerencję znosić? Kiedy zdecydują się na użycie siły wobec sił pokojowych? Myślę, że jest kwestią czasu jak oddziały UCK wznowią swoje akcje, tym razem przeciw siłom ONZ, które zbyt długo będą blokować albańskie dążenia i aspiracje.

Dziś sprawa ta wydaje się być rozgrywką pomiędzy Rosją i USA. Ale przecież Kosowo to problem Europejski. Tutaj dziwi cisza ze strony UE. Europa potrzebowała pomocy amerykanów żeby przerwać wojnę UCK z siłami serbskimi. Teraz potrzebuje pomocy aby doprowadzić do rozwiązanie problemu kosowskiej niepodległości. Czyż to nie świadczy o impotencji europejskiej dyplomacji? W końcu od tego jak zostanie on rozwiązany zależy bezpieczeństwo na naszym kontynencie. Czy to nie jest wystarczajacy powód aby w tej sprawie zając jednoznaczne i głośno wypowiedziane stanowisko?

Kiedy w 1997 roku USA interweniowały w toczący się konflikt zapewne nie zdawały sobie sprawy w jakie bagno się ładują. Dziś rozwiązanie wydaje się być jeszcze trudniejsze niż kilka lat temu. Każda ze stron ma swoje ambicje i żądania, których zaspokojenie zdestabilizuje region i może być przyczyna kolejnej krwawej rzezi.

Marcin K.
O mnie Marcin K.

...dziś stało się wczoraj a jutro staje się dziś...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka