Podniecenie temat wprowadzenia euro w Polsce zdaje się trochę opadać. Już gdzieś we mgle znikają hasła, które jeszcze kilka dni temu tak bardzo rozgrzewały do walki. Mało kto pamięta o 240 złotych, które stracą emeryci i renciści, wahaniach kursów walut, o kosztach wymiany i innych tego typu hasłach.
Mało kto też pamięta o pomyśle referendum w sprawie wprowadzenia w Polsce euro i zastąpienia nim złotówki. Pomysł można by powiedzieć świetny. Znów będzie okazja do pokazywania się w telewizji. Znów będzie można porzucać słowami na prawo i lewo. Może zyska się na popularności, a słupki jednych zaczną rosnąc a innych w końcu zaczną spadać.
Wszystko to opakowane ładnymi hasłami z serii „niech obywatele zabiorą głos”. I tu chyba cały szkopuł, bo z tego co pamiętam już raz obywatele zabrali głos tej sprawie. W czasie referendum akcesyjnego. W czasie którego odpowiadano na pytanie dotyczące ratyfikacji Traktatu Akcesyjnego, na którą wyrażono zgodę. W owym Trakcie obok wielu zapisów regulujących kwestie naszego członkostwa we WE znalazł się również zapis, który zobowiązuje nasz kraj do przyjęcia eurowaluty.
Zgoda została raz wydana, a z tego co ostatnio miałem okazję czytać np. w stosunku do referendum w Irlandii, referendów raz przeprowadzonych nie można powtarzać aż do uzyskania oczekiwanej odpowiedzi. Tak więc klamka zapadła i euro będzie. Nikt nas nie zmusił sami powiedzieliśmy „tak”.
No chyba, że jednak można pytać do skutku.
32
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)