No i stało się, jest pierwszy czarnoskóry prezydent Stanów Zjednoczonych. I można odważnie i bez przesady powiedzieć, że jest nie tylko w USA, ale wszędzie.
Obama nie schodzi z pierwszych stron gazet, z czołówek serwisów informacyjnych, jest gwiazdą programów rozrywkowych i publicystycznych. Wszyscy starają się na części pierwsze rozłożyć przyczyny sukcesu oraz samo zwycięstwo tego idealnego przedstawiciela „American Dream”.
Ale to jeszcze nic. W kolejnych krajach deklaruje się chęć wyboru na przywódcę osobę o omamowym kolorze skóry. Gdzieś nawet przeczytałem o gorącym apelu do Brytyjczyków, aby ci czym prędzej poszli za Stanami i na swego prezydenta wybrały jakiegoś potomka emigrantów o czarnym kolorze skóry.
Ale to jeszcze nie koniec. Co tam prezydent Wielkiej Brytanii, Francji czy innego państewka. Biskupi zaczynają coraz głośniej mówić „Kościół gotowy na czarnego papieża”. Tutaj Interia dzielnie przytaczała głos pewnego amerykańskiego duchownego, który w zachwycie mówił, iż wybór Obamy na prezydenta pokazał, że skoro afro-amerykanin może być prezydentem to czemu nie papieżem. Kościół w końcu jest instytucją o charakterze unitarnym.
Z każdą chwilą swego trwania obamomania staje się coraz bardziej groteskowa. Może od razu wszyscy zostańmy afro-(tu nazwa kraju pochodzenia), wyemigrujmy do jakiegoś kraju i startujmy w wyborach prezydenckich. Niech „Obama” będzie naprawdę wszędzie.
Reasumując głodny się przez to wszystko zrobiłem, a strach do lodówki zajrzeć, bo nie daj Boże jakiś „Obama” się tam ukrył.
Obama nie schodzi z pierwszych stron gazet, z czołówek serwisów informacyjnych, jest gwiazdą programów rozrywkowych i publicystycznych. Wszyscy starają się na części pierwsze rozłożyć przyczyny sukcesu oraz samo zwycięstwo tego idealnego przedstawiciela „American Dream”.
Ale to jeszcze nic. W kolejnych krajach deklaruje się chęć wyboru na przywódcę osobę o omamowym kolorze skóry. Gdzieś nawet przeczytałem o gorącym apelu do Brytyjczyków, aby ci czym prędzej poszli za Stanami i na swego prezydenta wybrały jakiegoś potomka emigrantów o czarnym kolorze skóry.
Ale to jeszcze nie koniec. Co tam prezydent Wielkiej Brytanii, Francji czy innego państewka. Biskupi zaczynają coraz głośniej mówić „Kościół gotowy na czarnego papieża”. Tutaj Interia dzielnie przytaczała głos pewnego amerykańskiego duchownego, który w zachwycie mówił, iż wybór Obamy na prezydenta pokazał, że skoro afro-amerykanin może być prezydentem to czemu nie papieżem. Kościół w końcu jest instytucją o charakterze unitarnym.
Z każdą chwilą swego trwania obamomania staje się coraz bardziej groteskowa. Może od razu wszyscy zostańmy afro-(tu nazwa kraju pochodzenia), wyemigrujmy do jakiegoś kraju i startujmy w wyborach prezydenckich. Niech „Obama” będzie naprawdę wszędzie.
Reasumując głodny się przez to wszystko zrobiłem, a strach do lodówki zajrzeć, bo nie daj Boże jakiś „Obama” się tam ukrył.



Komentarze
Pokaż komentarze