28 obserwujących
1402 notki
847k odsłon
  140   1

Dallas, dzień trzeci. Mamy pierwsze rozstrzygnięcie

Dzieje się.

Oglądam w nocy pierwszego seta meczu Jabeur z Pegulą. Amerykanka wygrywa wyraźnie sześć do jednego. Tunezyjka psuje wszystko co się da. I co nie, też. No to idę spać.

Budzę się rano i patrzę. Jabeur wygrała dwa razy do trzech. W drugim spotkaniu Sakkari (z wyniku wynika, że bez większej spiny) pokonała Sabalenkę.

No i mamy taką oto sytuację, że Greczynka, która zdążyła do Teksasu na ostatnią chwilę (i nie mam tu na myśli tego, że o mało nie spóźniła się na samolot), jako pierwsza z całej ósemki melduje się w półfinale. Tydzień temu nie do pomyślenia. I druga rzecz może nie do pomyślenia, ale już do zrozumienia to trudna. Pegula, która parę dni temu obiła wszystkie rywalki w Guadalajarze, może już spokojnie zacząć pakować walizki i jechać na wakacje. No chyba, że wygra 2;0 z Sabalenką, a Sakkari pokona Jabeur też do zera. W co serdecznie zresztą wątpię, ale przezornie nie wykluczam.

Zrobiłem sobie przerwę w pisaniu i dobrnąłem do regulaminu finałów. Okazuje się, że jest tak jak napisałem. Pegula jest trupem, ale jeszcze żywym. O kolejności w tabeli decydować będzie bowiem w pierwszej kolejności oczywiście liczba zwycięstw w fazie grupowej, zaraz potem liczba rozegranych meczów (czyli, co ciekawe, jak rozegrasz trzy to jesteś przed tym, co grał dwa albo jeden, ale domyślam się po co to jest), a następnie wynik bezpośredniego meczu. Ponieważ tutaj będzie cały czas remis, bo wszystkie trzy zawodniczki, Sabalenka, Pegula i Jabeur, będą miały (zakładając, że Amerykanka wygrywa z Białorusinką) po jednym zwycięstwie, to wtedy decyduje wyższy procent wygranych setów. Przyjmując, że w meczu Pegula-Sabalenka pada wynik 2:0, a w meczu Jabeur-Sakkari jest 0:2, to tenisistka z USA będzie w tabeli grupy przed Greczynką i Białorusinką. Jej bilans setów wyniesie wtedy 3-4, Tunezyjki 3-5, a Białorusinki 2-5. No i do półfinału awansuje zawodniczka gospodarzy. Wątpię, żeby tak było, ale teoretycznie do tego rozumowania przyczepić się nie można.

Wiele zależy też od jej aktualnej formy psychicznej. A ta pewnie najwyższa nie jest. Przegrała dotąd w Fort Worth wszystko, co mogła. I musi być mentalnie, siłą rzeczy, w głębokim dole. Tak głębokim, ze nawet niezrównoważona emocjonalnie Sabalenka nie musi mieć z nią większych kłopotów. Oprócz dwóch porażek w singlu Amerykanka doznała też w Dallas dwóch porażek w deblu. Tam to już w ogóle nie mają, razem z Gauff, żadnych szans na awans do półfinału.

Jedną półfinalistkę z tej grupy już więc wyłoniono. Nawet jeśli Sakkari przegra z Jabeur, a Sabalenka pokona Pegulę i wszystkie trzy będą miały po dwa zwycięstwa, to, w myśl regulaminu Finałów, przyjmując najgorsze dla Greczynki założenia, zawsze będzie przed Sabalenką. Kto awansuje oprócz niej? W dużo lepszej sytuacji jest, jakby na sprawę nie patrzeć, Sabalenka. Wystarczy, że wygra z Pegulą. Pytanie czy wygra? Jeśli to zrobi, to skład półfinalistek, które wyjdą z tej grupy będzie więcej niż sensacyjny. Taki, jakiego nie przewidywał jeszcze kilka dni temu pewnie nikt.

Jeśli Sabalenka w piątek przegra, a Jabeur zwycięży, to do półfinałów wchodzi oczywiście ta druga. Dwa dni temu, wygrywając grupę, w której gra Świątek, nawet będąc Igą, podchodziłbym do takiego meczu z dużą ostrożnością. Teraz, widząc co się dzieje, mój dyskomfort przed rozegraniem takiego półfinału jest jakby deczko mniejszy.

Ale tym to się będziemy "martwić" najwcześniej jutro. Po meczu z Garcią.


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale