Z jednej strony trudno ich porównac - Sarkozy to znakomity mówca, lepszy
nawet od Aznara. Po ostatnich debatach bylo widać, że umie walczyć nie tylko na argumenty, ale potrafi błyskotliwie pokonać przeciwnika stosując podstęp i spryt - np umiał oddać Royal pole i wycofać się w dyskusji, aby zmusić przeciwniczkę do przeprowadzenia ostrzejszego ataku, który skompromitował ją samą. Trudno porownac Francję do Polski zresztą, zarówno jeśli chodzi o poziom zycia, możliwosci jak i rolę w świecie.

Inne Francja ma tez problemy.
Ja bym to ująl jednak inaczej - każdy kraj ma Kaczynskiego na miarę swoich
możliwosci.
Sarkozego lewica i "bojownicy postępu" nazywają faszystą. We Francji nie ma problemu "dekomunizacji" ani "deubekizacji". Jest natomiast problem z mniejszością muzulmańska i arabską.
Dotykanie tego problemu budzi taki sam wrzask jak u nas dotykanie "świętych
krów" ze środowisk "wielkich autorytetów".
Tak samo podnoszą się lamenty o łamaniu demokracji i faszyzmie, o agresji,
języku konfrontacji i Bóg wie o czym jeszcze. W każdym razie teza jest jedna - "brunatni nadchodzą"
Sarkozy umie też "grac" nie fair (może lepszym słowem byłoby - stosować "podstęp") - jego kampania to majstersztyk, pokonał w ostatnich dniach Royal
podpuszczając ją w debacie, a potem wykazując, że to własnie ona jest agresywna. Sprawa z blokadą artykulu byla cudowna - nikt by nawet nie spojrzał na jeden marny artykuł. Tymczasem Sarkozy dzięki temu zrobil awanturę na całą Francję - pokazujac się jako ofiara...
Sarkozy to także nowa polityka zagraniczna - i raczej model państwa "prawicowego socjalizmu" - to dość dziwna formuła ale trzeba przyznać ze prawica w Europie przejęła dużą część haseł gospodarczych socjalistow i chodzi teraz tylko o to, czy mamy gospodarkę "lekko zsocjalizowaną" czy "mocno" i czy
budujemy państwo wolności, gdzie wciąż można mówic co się mysli, czy czerwoną
dyktaturę, gdzie za nazwanie terrorysty terrorystą idziemy do więzienia za
rasizm.
Sarkozy jednocześnie przypomina Kaczora i całkowicie się od niego różni.
Te różnice to po prostu "styl". Finezja, styl, niuanse...Mało, ale jednocześnie niesłychanie dużo. Takie niuanse sprawiają że jeden koń wozi dzieci albo ciągnie wóz, a drugi występuje na najlepszych wyścigach i zdobywa nagrody.
Tak samo zresztą Polska rożni sie od Francji. Francja to finezja i styl, Polska
to wciaz pokomunistyczna toporna mentalność. Przestańmy się oszukiwać że jest inaczej. 50 lat komuny i prawie 200 lat zaborów zrobiło swoje.
Na polskiej scenie politycznej osobowości takiej jak Nicolasa Sarkozy'ego nie zauważyłem. I chyba długo nie zobaczymy.
Oprócz różnic, jest też istotne podobieństwo. Ale nie w obu tych panach. W ich przeciwnikach. Te same argumenty, te same słowa - "faszyzm, zagrożenie demokracji, język agresji, nietolerancja". Osobiście mi Sarkozy przypomina najbardziej Rokitę, choć Jasiowi do Nicolasa jeszcze też dużo brakuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)