Marcus Crassus Marcus Crassus
83
BLOG

18 lat z "Gazetą" czyli czy Dawid pokona Goliata?

Marcus Crassus Marcus Crassus Polityka Obserwuj notkę 21

Gazeta WyborczaBartosz Węglarczyk napisał właśnie coś o 18 latach z "Gazetą". Bartosza Węglarczyka lubię średnio, zresztą ja w ogóle niewiele osób lubię (chyba z wzajemnością). Coś o otwarciu siedziby Gazety Wyborczej i takie tam inne bzdety. A ja właśnie obejrzałem program Pospieszalskiego i byłem dziś w sądzie, gdzie spotykałem paru znajomych z którymi podzieliliśmy się najnowszymi plotkami co tam w ciekawostkach prawnych piszczy.

Gazeta Wyborcza wyrosła na medialnego giganta. Choć jakiś czas temu jej wrogowie z entuzjazmem śledzili bessę akcji Agory, plotki o jej śmierci były jak widać grubo przesadzone. Ale każdy ma swoje małe "fobie". Pamietam opowieść jednego historyka o Aleksandrze Wielkim. Za jeden z najbardziej godnych zapamiętania czynów tego wodza uznał....Wycofanie się....Kiedy Aleksander zmierzał na Azję, posłuszeństwo wypowiedzialo mu jedno miasto, połozone w górach. Miasto było badziewne, co prawda kontrolowało parę górskich szlaków, ale nie ogrywało większej roli. Natomiast było tak położone, że nie dało się go zdobyć szturmem. Taka lokalna "Masada". Aby je zdobyć potrzeba było kilkuletniego oblężenia. I pomimo potwarzy, jaką było wypowiedzenie posłuszeństwa Macedończykowi, postanowił on jechać dalej, choć oficerowie domagali się ukarania miasta. Gdyby się zatrzymał, przypuszczalnie zmarnowałby w jakiś górskich pustkowiach szmat czasu a świat zapamiętałby go jako lokalnego władcę a nie zdobywcę świata. Ale pewność siebie daje komfort. Brak tej pewności prowadzi do błędów. A czemu o tym napisałem powiem parę zdań później.

 Jeszcze niedawno chyba tylko stali czytelnicy "Gazety Polskiej" (którą przeglądalem z braku czasu bardzo sporadycznie tzn tak raz na pół roku) wiedzieli kim jest niejaki Jerzy Targalski. Jerzy Targalski był jakimś dziennikarzem, wyciągniętym przez obecny układ z Gazety Polskiej do Polskiego Radia. Jak oglądałem dzisiejszy program Pospieszalskiego, przypomniał mi się swoją drogą dowcip z PRL - jaki jest szczyt patologii ideologicznej? Odp: Członek wysunięty z ramienia na czoło. Ale do rzeczy.

 Kim był Targalski, nie wiedział nikt. Pewnie oprócz naczelnego GW Adama Michnika z którym chyba kiedyś pan Targalski się pożarł o jakąś głupotę i panowie siebie szczerze nieznosili. Na tyle mocno, że wg plotek nazwisko Targalskiego trafiło w Gazecie wyborczej na indeks nazwisk zakazanych. O Targalskim przypomniano sobie niedawno. Przypomniano sobie i chyba postanowiono się z panem Targalskim zabawić, bo do ataku zostala spuszczona gazetowa jazda, w postaci Agnieszki Kublik. O Agnieszcze Kublik i jej specyficznym dziennikarstwie pisałem dawno temu, w zupełnie innym miejscu jak zwróciłem uwage na jej wspaniałe "dzieło" w którym dokonała wykładni ustawy medialnej. Wykładnia była niezwykła, autorska i całkowicie oderwana od rzeczywistości. Nawet o ile dobrze pamiętam, padły sugestie które przepisy ustawy mają pomóc Rydzykowi. Kublikową zaś szczerze przestałem lubić, kiedy sam dałem się nabrać na jej manipulację dotyczącą Wolniewicza

 http://www.europa21.pl/Article3029.html

Którą "odkrył" mój znajomy Hubert Kozieł i za którą potem musiałem się wstydzić (uwierzyłem Kublikowej).

 Tym razem jazda Kublikowej najwidoczniej otrzymała jasny rozkaz - zmiażdzyć! Coś jednak poszło nie tak, nie wiadomo dlaczego, ale ów wyciągnięty z kapelusza Targalski nie dał się sprowokować, a po amerykańsku wytoczył sprawy sądowe wszystkim którzy napisali o nim jakieś głupoty. Z ciekawości obejrzalem dokumenty, które udostępniono na internecie i musze przyznać że Gazeta się nadziała. Zamiast zająć się ważnymi sprawami, najwidoczniej postanowiono rozprawić się z tym nieistotnym ze strategicznego punktu widzenia miasteczkiem. Gdyby szef Wyborczej czytał historię Aleksandra, wiedziałby że to ryzykowne.

Z-ca redaktora naczelnego "GW" Piotr Pacewicz powiedział PAP, że prawnicy gazety zajmą się stroną prawną. Według Pacewicza, krytyka Targalskiego przez "GW" "była rzetelna i uzasadniona oraz potrzebna, ponieważ Polskie Radio to instytucja publiczna, która podlega ocenie opinii publicznej". Zaznaczył jednak, że to sąd, a nie SDP powinien rozstrzygnąć, czy krytyka była rzetelna.

Można to przeczytać dziś w Gazecie. Po przeczytaniu artykułów o Targalskim, trudno jednak stwierdzić że z "rzetelną krytyką"  miało to cokolwiek wspólnego. Porównywanie kogoś do wariatów i kloszardów to raczej nie krytyka, chyba że pan Pacewicz nie rozumie podstowowych pojęć prawnych. Na dodatek w internecie ukazało się oświadczenie jakiejś dziennikarki, że przypisane jej słowa są nieprawdą. A z tego trudno będzie się wywinąć.

Wszystko wskazuje na to że Gazeta będzie musiała prezesowi Targalskiemu bulić i to słono. A jeszcze niedlugo, o czym pisał Stasiński sąd wyda wyrok w sprawie Targalski - Michnik. Też może być ciekawie, wszak z Adamem Michnikiem jak dotąd chyba nikt nie wygrał. Przypomina mi to trochę sytuację z debaty Royal - Sarkozy, gdzie spodziewano sie agresji Sarkozy'ego, a na nieopanowaną oszołomkę wyszła Royal. Gdyby nieznany jeszcze nikomu kilka miesięcy temu Targalski wygrał  wszystkie procesy - zarówno przeciwko Michnikowi, Kublikowej jak i Olejnikowej (którą podobno też będzie pozywal) panowie Pacewicz i Stasiński mogą sobie pogratulować - wyciagnęli królika z kapelusza i są bardzo bliscy zrobienia z tego królika symbolu walki ze swoim stronnictwem. Trzeba przyznać, że zrobienie z nieznanego gościa symbolu zwycięstwa nad sobą to kunszt.

Wszystko to przypomina niezły kabaret - teza była taka - facet miał szydzić z kobiety która zaadoptowała dzieci  i powiedzieć coś jakiejś dziennikarce. Okazało się że z kobiety nie szydził, a dziennikarka nabyła uprawnienia emerytalne. Zwolnienia ludzi którzy otrzymali uprawnienia dyskryminacją ze względu na wiek nie są. Tak więc ostało sie tylko coś tam że Targalskiemu się Sznuk nie podoba. Przypomina to coś takiego:

 - Ten pan mnie zgwałcił Wysoki Sądzie!

-  Ależ proszę pani, jak mógł zgwałcić skoro jest pani wciąż dziewicą!

-  No o jak nie zgwałcił to mnie nie lubił!

Taka logika z tego rozumowania. W dodatku dziś u Pospieszalskiego zamiast dyskryminacji i mordów zbiorowych, Lityński bodajże zarzucał coś o tezach Targalskiego o "ubekistanie". Pojęcia "ubekistanu" nie lubię i nawet nie mam zamiaru wyjaśniać czemu, bo to jasne, ale co to ma wspólnego ze sprawą? Pojawiło się też kłamstwo - którego z jakiegoś powodu nikt nie sprostował - otóż redaktor Wołek powiedział że niejaki Łętowski odszedł z IAR bo był przeciwny polityce w-ce prezesa, a Gazeta Wyborcza pisała jednak że ów Łetowski nie tyle odszedł, co został odwołany (drobna różnica)..

Wydaje się to trudne do uwierzenia, ale ostatnio jak patrzę to zespół redakcyjny GW przypomina taką okolicznościową wersję Midasa - tylko wszystko czego się dotknie zamienia się nie w złoto ale w g...

Próba zrobienia z UW nowej Pedecji - klęska. Wybory prezydenckie i brak własnego kandydata - klęska. Kiedy wszystko wskazuje że już gorzej być nie może - wystawienie Bochniarzowej i znów klęska. Lustracja - klęska. "Bohaterski opór Geremka" - klęska. Walka z PiS w kampanii wyborczej do parlamentu - klęska. Walka z Kaczyńskim w kampanii parlamentarnej - klęska.

Nie jestem stronniczy, jestem do bólu obiektywny. To pasmo klęsk. Ale przegrać z Kaczyńskim? Można zrozumieć. Ale przegrać z jakimś Targalskim? To nie klęska. To pogrom. Będę śledził dalsze dzieje tego ciekawego starcia. Jeśli Gazecie nie uda się doprowadzić do zamierzonego celu, sugeruję mocne przewietrzenie redakcji. Bo to będzie kompromitacja.

 Tymczasem to co mi teraz przyszło do głowy - może czas panie Pacewicz dobierać sobie jakiś "równiejszych" przeciwników. Np sprzedawcę z okolicznego warzywniaka albo babę z pomidorami z bazaru. Wtedy będzie można krzyknąć "Hura, mamy nadludzką siłę". Choć taka baba z warzywami może też ostro przyłożyć. Oczywiście, może się okazać że Gazeta jednak wygra - to się okaże.

Przygody Asteriska

 

Ps - chyba teraz wiadomo dlaczego tak dużo osób mnie nie lubi. Mam silne wrażenie, że do tego grona dołączy teraz kilka więcej. Swoją drogą. 18 lat Gazety Wyborczej. Gazeta która była "kingmakerem" obecnie wyglupia się czymś takim. Jak to się życie zmieniło. Ale ja powiedziałem kiedy straciłem do tej firmy szacunek - kiedy rok temu byłem na demonstracji przeciwko Hezbollahowi w trakcie wojny Hezbollahu z Izraelem były wszystkie media - TVP, TVN nadawał "live". Prasa. Zabrakło jeden gazety - wyborczej. Wtedy niestety stało się dla mnie jasne, żę nie należy pytać "czy" Gazeta Wyborcza przekształci się w polski odpowiednik Le Monde, ale "kiedy" to się stanie.

Lewacy uważają mnie za faszystę, "prawdziwi prawicowcy" za przebranego lewaka. Na stronie e-upr nazwano mnie kiedyś "neojakobinem" - i chyba było w tym trochę racji. "Nie ma wolności dla wrogów wolności". Najbardziej obrzydza mnie hipokryzja, włazidupstwo i oszołomizm. A oszłomów nie brakuje na żadnej stronie, od prawicy po lewicę. Jakby ktoś nie wiedział to jestem współautorem portalu o Bliskiem Wschodzie, islamie, zderzeniu cywilizacji oraz zagrożeniach które płyną z działalności europejskiej lewicy www.europa21.pl. Jak chcesz do mnie napisać - marcus@europa21.pl Motto: Nie okazujcie litości, bo sami jej nie otrzymacie. Tym osobnikom zakazuje się wstępu na bloga: emisariusz IV RP matrioszka25 Polish citizenshi & passport

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka