marek.w marek.w
420
BLOG

KPCH czyli komu bije dzwon

marek.w marek.w Polityka Obserwuj notkę 12

Przed 8 laty napisałem tekst o Chinach -https://www.salon24.pl/u/marek-w/694227,chiny-heroiczna-walka-z-cywilizacja-uniwersalna-cz-i, w którym  wykrakałem  KPCH,  czyli grupie Mandarynów, niepodzielnie władających swoim Imperium, że wchodzą coraz głębiej w bagno prawie nie do wyjścia. Wytłumaczyłem również przyczyny tej sytuacji. Obecnie coraz więcej fachowców na całym świecie również to widzi, a nawet o dziwo niektórzy politycy :-)

Dokładniejsze opisanie aktualnej sytuacji gospodarczej i politycznej wymagałoby osobnego obszernego tekstu, dlatego jestem zmuszony do podania tylko podstawowych faktów. Z grubsza chodzi o to, że  wybrany przez KPCH model gwałtownego rozwoju  w  ścisłej współpracy z międzynarodowymi koncernami zakładał od początku bardzo ryzykowny wyścig między wzrostem PKB (zaiste rekordowym) a wzrostem zadłużenia państwa. Po prostu wystarczająco szybki przyrost mocy produkcyjnych oraz ogólna rozbudowa infrastruktury wymuszała pokrywanie kosztów tak ogromnych inwestycji kredytami, pobieranymi w posłusznych bankach. Na dokładkę masowe dumpingowanie produkowanych towarów z jednej strony wypychało z rynku światowego pozostałych producentów, jednak dodatkowo pogłębiało zadłużenie producentów, bo przecież trzeba było opłacić realne koszty.

Ten wyścig Chiny przegrały,  również dlatego, że w końcu skończyła się możliwość stałego przyrostu PKB powyżej 10% rocznie i dziś Chiny rozwijają się wolniej od Ameryki, głównego rywala. Ogólne zadłużenie chińskiej gospodarki przekracza 300% PKB i nie ma żadnych szans  na jego spłatę. Co gorsza, wewnętrzne zadłużenie chińskich prowincji przekracza 9 tys. mld$ i dla 1/4 z nich koszt spłaty procentów długu jest wyższy od całego dochodu danej prowincji! Powstała więc spirala coraz większych długów coraz drożej opłacanych, co oznacza, że bez pomocy  państwa niedługo zbankrutuje pierwsza prowincja, co stanie się zapalnikiem całej fali bankructw banków, firm itd., inaczej mówiąc początek katastrofy gospodarczej o niemożliwym do przewidzenia zasięgu, bo za pierwszą prowincją podążą następne.

Kolejnym zasadniczym problemem jest  system zarządzania gospodarką i  inwestycjami.  Jak wiadomo od dawna, państwowa biurokracja jest zawsze znacznie gorsza w tej dziedzinie od prywatnych inwestorów, a w Chinach na dokładkę nie istnieje instytucja wyborów, a więc jakiejkolwiek kontroli władzy i możliwości jej wymiany. Państwem rządzi Cesarz Xi, z samej zasady nieomylny, wraz z grupą dobranych starannie (muszą być głupsi i mniej kompetentni od Cesarza) Mandarynów, czyli faktycznie Biurokratów nieponoszących odpowiedzialności za swoje decyzje. Jest to wprost wzorcowy przepis na wielkie kłopoty po pewnym czasie i właśnie je oglądamy.

Eksport Chin, a więc podstawa ich potęgi, jeśli nie wręcz egzystencji regularnie się zmniejsza, wielki projekt "Jedwabnego Szlaku 2.0) mocno buksuje, a co gorsza  Chiny tracą prestiż!  Gdy Huti zablokowali najważniejszą drogę transportową do Europy i na Atlantyk , Chiny wysłały delegację do Iranu, czyli ich patrona, aby dzięki przekupstwu powstrzymać tą bardzo drogo ich kosztującą przeszkodę. Po czym zostali posłani na drzewo! Pół biedy, jeśli z jakiegoś powodu sam Iran nie zechciał dogadać się z wielkim przecież mocarstwem, niestety jest gorszy wariant, że to Huti się zbiesili i nie raczyli posłuchać swojego Suwerena. A to by znaczyło, że jakaś tam plemienna milicja pokazała gest Kamińskiego państwu, które ma zamiar zostać globalnym Hegemonem...

Cesarz, a szerzej KPCH coraz wyraźniej orientują się, że przed nimi rozchodzą się  trzy warianty przyszłych wydarzeń  : 1. upadek gospodarczy, połączony z utratą wpływów za granicą 2. rewolucja społeczna wywołana gwałtownym spadkiem dobrobytu  3. inwazja  na  Tajwan, aby przykryć klęskę gospodarczą, to jednak wiąże się z  wojną na pełną skalę z Ameryką wspieraną przez koalicję jej sojuszników.

Pozornie trzeci wariant jest najbardziej kuszący,  ponieważ wojna przykrywa wszelkie błędy, scala społeczeństwo i daje o wiele większe możliwości kontroli oponentów czy nawet okazję do ich likwidacji. Dlatego też Putin w Rosji poszedł na ten wariant. Jednak w dotychczasowych posunięciach władz Chin nie widać działań zaostrzających sytuację, wręcz odwrotnie. Chińczycy nie zaopatrują otwarcie Rosję w broń i amunicję, nie zrywają kontaktów gospodarczych, ogólnie nie zaostrzają konfrontacji, a nawet współpracują przy sankcjach nakładanych na Rosję i organizacje z nią współpracujące. Jednym z wytłumaczeń jest świadomość chińskich generałów, jak kiepsko wypadło rosyjskie, a właściwie posowieckie uzbrojenie w konfrontacji z Zachodem. A przecież większość chińskiego uzbrojenia też jest pochodzenia posowieckiego. Natomiast osobną sprawą będzie ewentualna pomoc Zachodu dla Chin w ich kłopotach. Operacja będzie ogromna, ale jak sądzę, opłacalna, ponieważ upadek gospodarki chińskiej pociągnąłby za sobą potężny światowy kryzys. To jednak wymaga osobnego tekstu.

Tutaj jednak powstał ostatnio pewien problem - tak jak kompromitacja podczas ewakuacji Afganistanu na pewno zachęciła Putina do agresji na Ukrainę, identycznie pokazanie słabości, czy wręcz wewnętrznego sabotażu  w szeregach Zachodu, a szczególnie Ameryki może zachęcić władze KPCH do rzucenia wyzwania osłabionemu przeciwnikowi. Dlatego  jawna zdrada Trumpa,  otwarcie blokującego poprzez swoich Republikanów pomoc Ukrainie, która przeciez jest sojusznikiem, a co więcej zapowiadającego, że zmusi po objęciu władzy Ukraińców do kapitulacji, może mieć fatalne nastepstwa nie tylko dla Ukrainy, Polski i inne państwa Europy. Totalna kompromitacja Prezydenta USA i jego ekipy zachęci wszystkich rywali Ameryki, szczególnie najmocniejszych Chin, do rzucenia wyzwania tak słabemu i łajdackiemu przywódctwu. Wtedy Amerykanie, nie chcący wydać drobnej dla nich sumy na ostateczne rozwiązanie problemu z Putinem, zostaną wplątani w wojnę, w której będą przelewać krew swoich żołnierzy i wydawać sumy wielokrotnie większe. A ich bezpośrednim przeciwnikiem będzie OŚ połączonych państw - wzmocniona zwycięstwem Rosja Putina, Chiny z całym swoim potencjałem , Iram oraz Korea Pólnocna. 

Gdy się pomyśli, że połowa Amerykanów radośnie prze do takiego rozwiązania, z czystej, żywej głupoty, to po plecach ciarki przechodzą. Już nie mówiąc o polskich Prawdziwych Patriotach,  wielbicielach najlepszego przyjaciela Putina i Orbana. ..już nie wiadomo, czy to jeszcze skrajny kretynizm, czy juz zwykła zdrada?


marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka