A mnie się podoba hymn polskiej reprezentacji na Euro 2012. Ma wszystko co powinien mieć gdy śpiewać ma go lekko podchmielony tłum o rozbujanych emocjach, Jest banalnie prosty i rytmiczny. I tyle. Maryla Rodowicz została pokonana i wraz z nią stary peerlowski układ medialny, którym rządziła (i pewnie nadal rządzi) od lat. Jej piosenka nadawała się na śpiewanie przy ognisku a nie ma mecz. Co tam robiły Wilki to nie wiem. Może chodziło o rodzaj promocji zespołu, który jakoś ostatnio nie istnieje z niczym nowym. Innych pominę milczeniem.
Najzabawniejszy w tym „szoł” był Franz Smuda, który był wyraźnie przerażony i nie bardzo potrafił odpowiedzieć na proste pytanie: podoba się hymn czy nie?
Ale jest jeszcze ważna rzecz, która się pojawiała przy okazji wyboru hymnu. Oto lud zgromadzony w Koloseum patrząc na walczących ze sobą o prymat swoich pieśni gladiatorów uniósł kciuk w górę dla tych, którzy są kojarzeni z obciachem. Lud zrobił to bezczelnie patrząc w oczy imperatorowi (ma być z małej litery!).
Szanowni Państwo, oto zwycięstwo odniosły stare baby, niewykształcone i ze wsi. Czy idzie nowe? Zobaczymy.
Natomiast zobaczyć pokonaną MR, która od lat dostaje „z kapelusza” każdego Sylwestra w TVP - jakby nie było lepszych - bezcenne.



Komentarze
Pokaż komentarze