26 obserwujących
666 notek
400k odsłon
676 odsłon

Kler

Wykop Skomentuj22

A
Tytuł notki jest prowokacją. Nie będę komentował w tej notce filmu Smarzowskiego, więc jeśli kogoś interesuje temat filmu to ma szansę w tym miejscu zakończyć lekturę.

B
W czasie ostatnich wakacji nastąpiła rotacja księży w okolicznych parafiach (mieszkam jakoś tak „między parafiami”). Kilku księży odeszło, jacyś nowi się pojawili. Wyrwa jest. Kościół Katolicki ma dość specyficzną zasadę przeniesień, że z dnia, na dzień księża znikają, ani przygotowania, ani pożegnania, ten na wikarego na drugim końcu Warszawy, tamten na proboszcza w Sochaczewie… Był człowiek, nie ma człowieka.
Ale nie o tym chciałem napisać, nie o polityce przeniesień…

C
Takie przeniesienia są okazją do jakichś podsumowań. Jaki ksiądz odchodzi, a jacy księża pozostają. Jakoś tak człowiek w tym momencie czuje potrzebę zamknięcia rozdziału. Określenia w sobie jak będzie wspominał tego księdza, albo co po takim księdzu pozostało. Ja przy tej okazji zrobiłem sobie (i dla siebie) przegląd księży, których w ostatnich latach spotykałem w okolicznych parafiach i pokusiłem się o ich ocenę, o stworzenie jakiegoś rankingu.

D
Ranking księży zacznę od tych najgorszych.

1.Najgorsi są „Księża-potwory”. Mentalność kaprala, prymitywy w sutannach. Często to przez nich ludzie wychodzą z kościoła trzaskając drzwiami, zmieniają parafię, z obrzydzeniem odchodzą od konfesjonału, a dzieciaki wypisują się z religii.

2.”Księża-olewusy”. Niby nieszkodliwi. Niby nic złego nie robią, ale dobrego też kompletnie nic. Wygodni bo niczego od wiernych nie wymagają, ale ognia w nikim nie wzniecą skoro w nich samych ogień już dawno wygasł. To, że się nie przykładają ani do spowiedzi, ani do homilii to widać, słychać i czuć.

3.”Księża-wymagający” bywają trudni. Wymagają od siebie, ale też od innych. Można ich nie lubić, ale nie można im zarzucić braku zaangażowania i konsekwencji w działaniu. Niezbyt ciepli, czasem denerwujący swoją „nieelastycznością”, ale często inteligentni więc potrafiący też powiedzieć „przepraszam, zapędziłem się”.

4.”Księża-z-sercem-i-z-ogniem”… potrafią być najlepszymi księżmi. Tu nie chodzi o „fan-club” dewotek. Chodzi o umiejętność tworzenia wspólnoty, niezamkniętej, otwartej na innych, o przemianę życia parafian, o przyciąganie ludzi. Bywa, że mają szczególne charyzmaty związane np. ze spowiedzią, zaangażowaniem we wspólnoty, szczególny kontakt z dziećmi albo młodzieżą, lub talenty w kontaktach ze starszymi lub chorymi. Elastyczni i wrażliwi. Szanują ludzi.

I dlaczego tych ostatnich jest tak mało? Może dlatego, że księża są tylko ludźmi i nic co ludzkie nie jest im obce… No i jednak wylazł Smarzowski...

E
Mam jedną pretensję do Kościoła Katolickiego. Pretensję o to, że w miejscach newralgicznych stawia kretynów. Widziałem wielokrotnie sytuacje, gdy katechetami dla dzieci czy młodzieży zostawali „Księża-potwory”. Często wszyscy widzą, że człowiek do tego się nie nadaje, że powstają w takich katechezach szkody trudne potem do naprawienia. Jak potem przekonać dzieci czy młodzież, że Kościół Katolicki nie jest taki jak ten kretyn?

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo