Mariusz Cysewski Mariusz Cysewski
373
BLOG

Mieliśmy ich wyrżnąć...

Mariusz Cysewski Mariusz Cysewski Polityka Obserwuj notkę 0

Gdy w sierpniu 1831 wojska rosyjskie zbliżały się do Warszawy a zdrada dowódców i rządu biła po oczach, lud Warszawy tłumnie udał się na służący wówczas za areszt Zamek Królewski karać zdrajców. Na ulicy rozpoznano księcia Czartoryskiego konno; zaraz też padła w jego stronę salwa – Czartoryski uciekł do obozu wojskowego pod Warszawą, w postrzelanym ponoć płaszczu. 15 i 16 sierpnia życie straciło „około” 200, przy czym i najbardziej patriotycznie usposobieni kronikarze przyznają, że ogromna większość wtedy zabijanych to ludzie przypadkowi - pechowcy, co znaleźli się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Zabijanych za wygląd. Którym na widok zabijania ryj skrzywił się w sposób, który zabijający uznali za nieprawidłowy.
Zbrodniarzy i ich pociotków, i zwykłych durniów, w roku 1989 mieliśmy wyrżnąć tym, co popadłoby w rękę. W zabijaniu nie ma nic osobistego, trzeba to zrobić z tego samego powodu, z jakiego toczy się wojny: by osiągnąć pokój. Jak wiadomo, wojny toczy się o pokój, a i zabija po to, by chronić życie. W 1989 mieliśmy zabić ich jak najwięcej po to, by uniknąć wojny domowej i rewolucji, bez której Polska nie powróci już nigdy i w której ofiar będzie więcej o rząd lub rzędy wielkości. Zaniechaliśmy? Ale jacy „my”? Raczej „oni”, bo kierowali nami wtedy zdrajcy i agenci, prometeusze dmący w rogi obfitości, biskupi w stanie łaski ubeckiej - ale kierowali raczej na wszelki wypadek, bo już wtedy było jasne, że jesteśmy eks-Polakami.
Dziś też Polska pod butem zdrajców i agentów; na ogół tych samych - lub ze stajni już wtedy działających. Sowiecką dzicz widać w każdym ich posunięciu, co obejmuje i kwestię, gdzie dzicz pochowa eks-namiestnika. Byli Polacy nie powinni liczyć z ich strony na nic prócz zniewag. I żadne upokorzenie nie będzie im oszczędzone.
Może i słusznie, jak to wobec ludzi bez tożsamości.
Nim jednak zamkniemy ten rozdział upokorzeń, przed waszym kolejnym Dniem Konfidenta 4 czerwca, nim się nażrecie swym – może i nie pozornym – tryumfem nad pokonaną i upokorzoną Polską, mam dla was, towarzysze, i mam dla was durnie jedną prostą radę.   
Nigdy się nie dowiecie, które miejsce i czas były dla was niewłaściwe.
Dlatego krzywcie swe ryje zawsze w sposób prawidłowy.
 
Mariusz Cysewski
 
 
 
Kontakt: tel. 511 060 559

W ruchu niepodległościowym od 1980 r. Założyciel i redaktor pisma "Wolny Czyn" (publikowanego w Podziemiu od 1985 r.) Konfederacji Polski Niepodległej Obszaru V i podziemnego Wydawnictwa Polskiego w Katowicach. Dziennikarz i tłumacz przysięgły języka angielskiego. Tłumaczył dokumentację procesu katyńskiego przed Trybunałem w Strasburgu (sprawa 55508/07). Jeden z koordynatorów Ruchu Obrony Praworządności z siedzibą w Katowicach. W akcie zemsty za ujawnienie przestępstw sędziów i prokuratorów, w marcu 2012 r. Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach objął go całkowitym zakazem pracy w Polsce. Telefon: 511 060 559

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka