Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Wolność jest zdolnością do samodyscypliny. - Georges Clemenceau
62 obserwujących
292 notki
1458k odsłon
  5176   7

Zwyczajna nadzwyczajna Gabrysia Kownacka - w kolejną rocznicę śmierci

Gabriela Kownacka /-/ AKPA
Gabriela Kownacka /-/ AKPA

Aż trudno uwierzyć, że nie ma jej już wśród nas, że nie stworzy nowych ról, że nie zagra znowu z Piotrem Fronczewskim, że nas nie poruszy ze sceny, nie rozbawi z ekranu. 25 maja Gabriela Kownacka obchodziłaby swoje 69. urodziny. Odeszła 30 listopada 2010 roku, ale przecież… ciągle jest. Gdyż "umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci". A my pamiętamy. Jej role, Jej 'Tajemnica' nie dadzą nam o niej zapomnieć…

Gabrysia, Gabiśka, Gabryśka, Gaba, Lady Gabi - dla przyjaciół i znajomych; Gałka dla rodziców. Dla widzów - Anka z "Rodziny zastępczej", Anita z "Hallo Szpicbródka" i Dorota z "Matek, żon i kochanek", dla teatromanów - tytułowa Pepsie ze sztuki wyreżyserowanej przez Edwarda Dziewońskiego, Maggie Arthura Millera z "Po upadku", Ofelia z "Hamleta" czy Linda z "Zagraj to jeszcze raz, Sam" Woody'ego Allena w reżyserii Adama Hanuszkiewicza... Teatr był jej prawdziwym żywiołem, nazywała go "ostatnim bastionem", choć popularność zyskała przede wszystkim dzięki kamerze.

Nigdy jednak nie chciała być gwiazdą (ani celebrytką...) i zawsze do tego określenia podchodziła z dużym dystansem. "Nie ma we mnie potrzeby bycia gwiazdą, natomiast chciałabym być wybitną aktorką" - mówiła w wywiadach. Jeżeli gwiazda to osoba, która regularnie gości na okładkach kolorowych gazet, w rubrykach z plotkami lub modą, bierze udział w różnego rodzaju rozrywkowych show, to nią nie została.

Celebryckie spędy są ostatnią rzeczą, która ją interesowała. Jeżeli jednak gwiazda to aktorka, która potrafi równie wspaniale i wiarygodnie zagrać zarówno seksownego kociaka, kobietę na skraju załamania lub szaleństwa czy zaradną matkę, która emanuje siłą i charakterem, która ma własne zdanie i nie ulega wpływowi innych - to była jedną z najcudowniejszych gwiazd naszego kina, telewizji i sceny. Miała to "coś", tę magię, która przyciąga widza do aktora, niezależnie od tego czy jest na pierwszym czy drugim planie.

"To była bogini. Wchodziła na plan i wszyscy byli w nią wpatrzeni. Nie miała Humorów i Kaprysów; nigdy też nie zabiegała o Kasę!!! Gdy oglądam w Polsacie stare odcinki serialu »Rodzina zastępcza«, to widzę, jakie wrażenie robi Gabriela" - wspominała pracę z nią Maryla Rodowicz. W serialu Michała Kwiecińskiego, emitowanym przez telewizję Polsat od 1999 roku, grały siostry: Gabrysia była pragmatyczną, rzeczową, kochającą, troskliwą, acz wymagającą Anką, a Rodowicz - zakręconą, lekko roztrzepaną i wiecznie zaaferowaną Urszulą.

"Była aktorką naprawdę kochaną przez publiczność, to jest takie najwyższe wyróżnienie dla aktorów, nie wszyscy mają swoją publiczność, Gabrysia na pewno ją miała" - wspominała w "Rzeczpospolitej" Joanna Szczepkowska, jej koleżanka z roku. "Miała też mnóstwo Prawdziwych!!! (a nie fałszywych i koniunkturalnych) Przyjaciół, a to też świadczy o człowieku, że ktoś albo emanuje tym, że przyciąga ludzi, albo nie. Ona na pewno przyciągała ludzi, to bardzo wielki dar".

Kownacka bardzo ceniła sobie swoją prywatność i ponoć nawet z najbliższymi niechętnie dzieliła się swoimi troskami. Piekielnie inteligentna, skromna, dowcipna, wrażliwa, ciepła i…. skryta, tajemnicza. Powściągliwa - to pewnie jedno ze słów, które najlepiej ją opisują. Używa go m.in. inna z jej koleżanek z roku, EWA ZIĘTEK. "Rok mieszkałyśmy w Dziekance [akademik - przyp. red.] w jednym pokoju, i tak prawdę mówiąc, ja taka ekspansywna, dosyć zewnętrzna, żyłam jakimiś emocjami, opowieściami o jakichś chłopakach, a Gabrysia była bardzo powściągliwa, nawet powiedziałabym, że chłodna. To nie była Marylin Monroe, raczej Marlena Dietrich. (...) Byłam pełna podziwu dla jej odpowiedzialności i pewnego rodzaju dyscypliny. (…) Była porządną osobą, która starała się sprostać wymaganiom".

Lata później to się nie zmieniło. Nawet w kolejnych pogłębionych rozmowach o swoich nowych rolach zawsze stawiała wyraźną granicę pomiędzy postacią i osobistymi przeżyciami oraz doświadczeniami - "(…) Czy ja sobie radzę? Tego nie powiem, nie muszę. A więc moja bohaterka…" - ucinała z Wielką Klasą i Delikatnością, acz również z dosadnością wszelkie próby wtargnięcia na swoje terytorium. Nigdy nie zabiegała o Poklask, o Uwagę, wręcz od nich uciekała.

Wedle słów przyjaciela z lat licealnych, Grzegorza Bednarza, zawsze trzymała się na peryferiach show-biznesu, za to "starała się być na każdym zjeździe szkolnym, zapraszała na swoje premiery kolegów z liceum, bo bardzo szanowała dawne Przyjaźnie".

"Nie spotykaliśmy się i nie rozmawialiśmy zbyt często. Ale bywało, że przegadaliśmy i parę godzin. O wszystkim. O niczym. Z tym, że Gabi od czasu do czasu sprowadzała mnie na ziemię swoim zdecydowaniem. Zdarzało się też, że rozmowy dotyczyły spraw prywatnych i takimi pozostaną. Stawiała tak wyraźną kropkę przy nich, że nie wyobrażam sobie naruszenia jej zaufania. Tak, jak wszyscy pozostali wspominający ją koledzy" - zaznacza mój kolega z ławy licealnej, Roman Dziewoński, autor opublikowanej na początku 2013 roku książki "Gabriela GABI Kownacka".

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura