Życie duże i małe
Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł. - Norwid @ Polacy są sobie wrogami nieubłaganymi. – Piłsudski @ Tylko głupcy nazywają samowolę wolnością. - Tacyt @ Piekło to ledwie niemożność miłości. - Norwid
48 obserwujących
255 notek
1098k odsłon
7758 odsłon

Bogusław Kaczyński - ostatnia rozmowa o życiu, karierze, wartościach

Wykop Skomentuj14

Odszedł jeden z ostatnich Arystokratów Ducha, Słowa, Intelektu... O śmierci Bogusława Kaczyńskiego poinformował był Tadeusz Daszkiewicz, doradca prezydenta, pisząc na swoim Twitterze między innymi: „(…) Bogusław Kaczyński miał nieocenione zasługi w popularyzacji muzyki poważnej. Opowiadał o niej ze swadą i wielką kompetencją (…)”. To fakt, był nazywany "najwybitniejszym od czasu Jerzego Waldorffa" [polskiego pisarza i publicysty, recenzenta muzycznego m.in. "Kuriera Porannego" – przyp. red.] genialnym popularyzatorem muzyki w Polsce.

A TAK NIEDAWNO PRZECIEŻ PISAŁEM...:

Uwielbiany przez rzesze melomanów dziennikarz, publicysta i krytyk muzyczny, przyjął jeszcze jedną ważną społecznie rolę. Ten Wybitny Fachowiec, Fascynat, Zapaleniec -- dla wielu tysięcy osób dotkniętych udarem mózgu stał się wzorem. Pokazał, że siłą ducha pozytywnym myśleniem, uporem, dyscypliną, ciężką pracą podczas rehabilitacji można pokonać chorobę. W 2007 roku przeżył rozległy udar mózgu. Po kilku miesiącach wyszedł o własnych siłach ze szpitala. Teraz swobodnie rozmawia, opowiadając o tym jak zmieniła go choroba i o tym, że choć wcale nie było łatwo zawsze miał nadzieję.

NIESTETY, NASZ KOCHANY BOGUSŁAW KACZYŃSKI ZOSTAŁ „WYAUTOWANY” I ZMARGINALIZOWANY PO CHOROBIE. OBECNIE, WIADOMO, NIKT O NIKOGO SIĘ NIE UPOMNI W DOBIE TOTALNEJ ZNIECZULICY, WREDNEJ GLOBALIZACJI OBOJĘTNOŚCI. -

Bogusław Kaczyński - ur. 2 maja 1942 w  Białej Podlaskiej – dziennikarz, wybitny publicysta i krytyk muzyczny, popularyzator opery, operetki i muzyki poważnej, teoretyk muzyki, twórca telewizyjny, animator kultury, prezenter i autor wielu programów w TVP -- zmarł dzisiaj - 21 stycznia 2016 -  w wyniku kolejnego wylewu.

Jest autorem serii płytowej "Bogusław Kaczyński – Złota Kolekcja". Prowadził transmisje telewizyjne najważniejszych wydarzeń muzycznych w kraju i za granicą, m.in.: Konkurs Chopinowski, Konkurs im. Henryka Wieniawskiego, koncerty Pavarottiego, Placido Domingo, jubileusz Filharmonii Narodowej, festiwal w Opolu, Koncerty Noworoczne z Wiednia, konkursy Eurowizji. Między innymi: przez 29 lat - od 1982 dyrektor Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy.

------------------------------------------------------------------------

PRZYPOMINAM OSTATNIĄ Z NIM ROZMOWĘ

-- Udar mózgu to bardzo niebezpieczna choroba. Co trzecia osoba, która doświadczyła udaru, umiera w ciągu roku. Większość chorych nie odzyskuje w pełni sprawności. Pan przeżył bezpośrednie zagrożenie życia, paraliż prawej połowy ciała, utratę mowy i…  po kilku miesiącach wyszedł o własnych siłach ze szpitala. Teraz Pan ze mną swobodnie rozmawia, porusza palcami prawej ręki, po mieszkaniu chodzi bez laski. To cud..?

-- Mogę powiedzieć, ze to sprawka mojego patologicznego wręcz optymizmu. Tak, myślenie pozytywne i ciężka praca w czasie rehabilitacji bardzo tu pomogły.

-- Czytelnik nie zadowoli się taką odpowiedzią. Proszę nie mówić, że wystarczy myśleć pozytywnie i już sprawę mamy załatwioną...

-- To bardzo skomplikowane. Od chwili udaru, który wydarzył się 6 marca 2007 roku, do dziś przeszedłem bardzo długą drogę. Dziś jestem innym człowiekiem.

-- Przypomnijmy: była 9 rano. Miał Pan jechać do Olsztyna na koncert. Nagle poczuł się Pan bardzo źle...

-- ...to była minuta. Oglądałem telewizję. Nagle rozjechał się obraz. Widziałem podwójnie. Drętwiały mi nogi. Po chwili byłem już sparaliżowany. Mogę powiedzieć: piorun z jasnego nieba strzelił w środek mojej głowy. Rzecz kompletnie nieoczekiwana. Nie miała prawa się wydarzyć. Ale stało się. Byłem bezwładny jak kłoda drewna. Zaczęła się walka o życie...

-- To bardzo ciężki moment. Dla Pana - szczególnie.

-- Parę dni wcześniej dowiedziałem się, ze moja siostra, która mieszkała w Szwecji, umiera na raka. Była jedyną moją rodziną. Proszę sobie wyobrazić - ona umarła w szpitalu w Sztokholmie, a ja w Warszawie jestem sparaliżowany, walczę o życie. Myślałem wówczas: jestem teraz bezradny i sam na świecie…

-- A jednak znalazł Pan w sobie siłę, by się podnieść.

--  Bardzo pomógł mi lekarz. Drugiego dnia mojego pobytu w szpitalu, kiedy jeszcze nie było wiadomo - czy pójdzie to w lewo, czy w prawo, czy życie, czy śmierć… lekarz powiedział mi: Panie Bogusławie, niech pan ani razu nie pomyśli, dlaczego to właśnie mnie spotkało. Tak nie wolno myśleć. Niech pan tylko myśli: musi być lepiej! Ja muszę się zmobilizować, muszę wykazać maksimum chęci. Nie czas na rozrachunki. To już się stało. Teraz już trzeba iść do przodu. I ja jego słowa zawsze powtarzam.

-- Ale teraz, po kilku latach od tamtych dramatycznych wydarzeń, pewnie robi pan rozrachunki…

-- Przez kilka miesięcy, leżąc w szpitalu, miałem czas, by wszystko przemyśleć. Powiedziałem wówczas sobie: Kończy się moja szalona praca bez wytchnienia. Wyrzucam kalendarz „czarny” od terminów. Zmienię to...!

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale