Życie duże i małe
Piekło to ledwie niemożność miłości (…). - Norwid # Kultura jest próbą zmuszania dziejów, żeby służyły Wartości. - H. Elzenberg # Owoc, który gardzi którymkolwiek etapem wzrostu, nigdy nie dojrzeje. - A. de Saint-Exupéry
45 obserwujących
252 notki
1080k odsłon
2384 odsłony

Trzymajmy się tego lustra! Śmiech krzepi - satyra pozbawia majestatu

Wykop Skomentuj76

Śmiech krzepi! Satyra koryguje wady postawy... Terapeutyzuje zakompleksionych. Jest zaworem bezpieczeństwa dla 'dusz trapionych wzniosłym niezadowoleniem'... Boję się ludzi pozbawionych poczucia humoru, a już szczególnie, ‘na własny temat’… Coraz więcej spośród nas -- brakuje satyrycznego dystansu do siebie, postaw i "PRAWD niejako objawionych i jedynie słusznych...", a przekazywanych bez cienia wątpliwości, z patosem i zadęciem - emocjonalnym przegięciem na "ę" i "ą" - ex cathedra.

Satyra pozbawia butną i nadętą postawę z -- jakże wątpliwego częstokroć -- MAJESTATU… To działanie terapeutyczne, niwelujące zacietrzewienie pieniaczy i przystawiające 'lustro', by się w nim przejrzeć... Bez satyrycznego dystansu refleksji nie mogli żyć nawet królowie, którzy mieli swoich 'Stańczyków', bowiem ci trzymali ich przy zdrowych zmysłach...

Politycy, jak Georges Clemenceau czy Charles de Gaulle wpadali w czarną rozpacz, gdy przynajmniej raz w tygodniu nie ukazywała się w satyrycznej prasie ich karykatura, lub dowcip na ich temat. Uważali bowiem, że tracą popularność w społeczeństwie, a co za tym idzie – wśród potencjalnych wyborców…! Byli politycy, którzy płacili satyrykom - nie za milczenie(!), ale by ci wymyślali o nich dowcipy, anegdoty, by rysowali karykatury, co ich - 'uczłowieczało'..., niejako przybliżało do 'zwykłych, szarych obywateli'.

W Polsce zawód satyryka jest bardzo trudny, dlatego, że u nas istnieje cała masa tabu i „świętych krów” oraz niemożliwości niejako „z definicji”. Jeżeli zaś pewne warstwy literatury zostały wyrugowane, jeżeli zostały zanegowane, jeżeli są one w zaniku, jeżeli nastąpiła atrofia pewnych sposobów pisania i… myślenia ludzi  – w tym momencie literatura jest niepełna! Musi istnieć literatura satyryczna, tak jak musi istnieć nieskłamana literatura dramatyczna na temat rzeczywistości, musi istnieć literatura tragiczna, także – lekka, bulwarowa, powieść, nowela itd. itd.

Potrzebna jest równowaga bez przegięcia i DOSTĘPNOŚĆ a także stała praca u podstaw, polegająca na wyrabianiu w społeczeństwie dobrych gustów i zapotrzebowań; swoistego GŁODU na PRZEKAZ literacki, satyryczny, dramatyczny z wyższych półek wziętych!

Powiedział ktoś, że satyryk na rację bytu, dopóki istnieją ludzie, którzy sądzą, że wszystko, co czyni się z poważną miną – jest rozsądne i nie podlega dyskusji… Tych ludzi nam – w zastraszającym tempie – przybywa, niestety. Obnoszą wszędzie rozdęty patos swej osobowości i… wielu daje się na to nabrać… A już szczególnie – w polityce.

Jest takie zdanie Swifta, nie pamiętam dosłownie, ale chodzi o sens: „Ludzie, którzy w życiu kierują się uczuciem, czują ten świat bardzo tragicznie; ludzie, którzy kierują się rozumem, widzą to wszystko strasznie śmieszne.” Prawda najpewniej leży pośrodku, ale jest faktem, że jeżeli starać się to wszystko zrozumieć, pojąć i czynić w tym kierunku wysiłki – to jest to strasznie śmieszne…

U nas „od zawsze” bardzo wiele spraw i rzeczy 'nadawało się do satyry', w związku z czym zawód satyryka jest trudny do uprawiania. Ci poważni odbiorcy, a jest ich bardzo, bardzo wielu, czują się szalenie ugodzeni w te ich rozdęte i nadęte ambicje; ich wielka Miłość Własna jest wystawiona na ciężką próbę, jeżeli coś jest wyśmiane i „zaatakowane” przez satyryka. Skądinąd wiadomo, że taka miłość własna - polityków i ich rodzin - bywa romansem na całe życie...

Ideałem takiego systemu byłoby nie uprawiać tej dziedziny i wszystko traktować na serio. Uważam jednak, że jest rzeczą potrzebną i celową uprawiać działalność satyryczną i komediową – komediopisarstwo, wbrew powszechnie przyjętym zwyczajom. System, o którym mówię, chroni się wzajemnie w sposób bardzo sztuczny, dość żałosny i nieprawidłowy. Przypomnę, każdy władca potrzebuje Stańczyka, który by go trzymał przy zdrowych zmysłach… By nie „uleciał jak balon” nad mocno skrzeczącą rzeczywistością…

Przy pisaniu bardzo ważne jest, by zabić w sobie tego cenzora prywatnego – autocenzora – i zdobyć się na  odwagę sformułowań wbrew wszystkiemu i wszystkim. Piszący, który zacznie się samo-kontrolować, właściwie podciął sobie gardło – to znaczy ostrze pióra sobie podciął... To jest najgroźniejsze, co może być!

Humorysta rozśmiesza, satyryk – ośmiesza... Wśród typów twórczości satyrycznej występuje obecnie głównie tak zwana – satyra interwencyjna, odsłaniająca niedomogi życia codziennego. Znacznie gorzej jest z satyrą niejako ponadczasową, uniwersalną, która ośmieszała odwieczne przywary ludzkie i kpiła z ułomnej natury (kondycji)  człowieka; uprawiali ja dla przykładu Fredro, Molier, czy też biskup Ignacy Krasicki -- klasycy, prekursorzy satyryków…

Satyra to musi być coś, co atakuje, co dotyczy personalnie i indywidualnie jakichś zjawisk z codzienności, które natychmiast się kojarzą – mają swoje asocjacje dla inteligentnych, obytych z literaturą i kulturą odbiorców. Satyra to jest ostry dowcip, humor ośmieszający wady i przywary ludzkie, wszelkie ułomności natury ludzkiej, naganne sposoby postępowania i poglądy, obyczajowość, stosunki społeczne i polityczne. Satyra zawsze musi mieć odniesienie do rzeczywistości. To jest STAŃCZYKOWANIE „NA KONTRZE DO…”. Obowiązkiem satyryka  jest właśnie mówienie tych dowcipów na kontrze do króla… To niejako sprowadzanie go na ziemię z jego wyżyn 'zacudowania się' sobą, swoją wielkością i… „mniemanologią stosowaną”, jaką on się częstokroć posługuje.

Zobacz galerię zdjęć:

+1 zdjęcie
Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura