Prof. Andrzej Zybertowicz wysunął nawet propozycje na określenie nieformalnej grupy, której działania powodują niekorzystne skutki dla dobra ogółu –AntyRozwojowa Grupa Interesu (ARGI). Według jego definicji ARGI nie jest zwykłą grupa nieformalną, która podejmuje działania na rzecz uzyskania wpływów i korzyści dla członków grupy, ale nie chce ponosić odpowiedzialności za nie. ARGI reprezentuje interesy grupy, która bierze istotny udział w grze o ujemnym bilansie końcowym. Tak rozumiana gra stawia resztę uczestników, członków społeczeństwa, w niekorzystnej sytuacji podczas dystrybucji dóbr wspólnie wytworzonych. Aby państwo było rzeczywistym dobrem wspólnym konieczne jest spełnienie, zdaniem Zybertowicza, dwóch następujących warunków: państwo musi wspierać zdefiniowanie interesu teoretycznego ogółu, który zawiera w sobie element stronniczości, a następnie pomagać w jego realizacji. Drugim ważnym kryterium państwa jako dobra ogółu to istnienie instytucji systemowych, które są w stanie skonfigurować interesy grup, zgodnie z prawem i kulturą, aby znajdowały się one jak najbliżej interesu teoretycznego ogółu.
Podobny pogląd przedstawia prof. Staniszkis, która nie pisze wprawdzie o ARGI i „interesie teoretycznym państwa”, ale używa pojęcia „sterowności państwa” ( governability). Owa „sterowność państwa” oznacza przede wszystkim zdolności „łączenia segmentów o odmiennej logice” występujących w ramach państwa, oraz od możliwości „redukcji zewnętrznych szoków”, których źródło występuje poza terytorium państwa. Niestety, zdaniem Staniszkis, żaden z tych czynników nie jest spełniany, dlatego opisując sytuację Polski używa takich pojęć jak „funkcjonalizacja patologii”. Znacznie większy optymizm płynie od prof. Staniszkis, kiedy pisze, że „depolityzacja demokracji” - można to rozumieć jako spadek zdolności do wyartykułowania swojego interesu przez państwo - nie koniecznie musi prowadzić do powstania alternatywnych ośrodków sprawowania władzy.
ARGI występują według Zybertowicza w każdym demokratyzm państwie, choć w Polsce wyróżniają się na tle innych ze względu na:
- Silną pozycję w najważniejszych strukturach państwowych,
- Działają w sposób skoordynowany, elastycznie dostosowując się do otoczenia, a nawet przeciwdziałać zawczasu zagrożeniom,
- Rdzeń takiej grupy stanowią ludzie wywodzący się z komunistycznych służb specjalnych i korzystający z zasobów wytworzonych w czasach PRL.
Polska niewątpliwie jest demokracją na dorobku, w której istnieje, używając terminologii Zybertowicza „archipelag wysp faktycznej demokracji” - np. Rzecznik Interesu Publicznego, NIK, niektórzy funkcjonariusze służb specjalnych i sądownictwa. Oraz dominujący nad nimi „ufortyfikowane rejony”, czyli ARGI, „choć trudno powiedzieć, że istnieje ich jednolity układ, spójnie zarządzany z jakiegoś centrum sterującego, to nie ulega wątpliwości, że są one znacznie mniej rozproszone, o wiele lepiej skoordynowane niż archipelag demokracji”. Pytani o siłę ARGI otwiera również pytanie o integralność państwa. Może się okazać, że naruszenie interesu ARGI narusza integralność państwa: „Inaczej mówiąc - istnieje obawa, że ARGI zakorzeniły się w taki sposób, iż walka z nimi grozi naruszeniem także faktycznych interesów rozwojowych naszego kraju”. Po wstąpieniu Polski do UE ten problem jest dodatkowo uwarunkowany potrzebą absorpcji funduszy unijnych. Polska musi się dostosować do unijnej racjonalności „na co często mogą sobie pozwolić tylko ARGI, potrafiące elastycznie wykorzystać zasoby skumulowane w swoich sieciach”.
Według Zybertowicza możemy opisać służby specjalne po okresie transformacji i scharakteryzować je w zasadniczych punktach:
- służby te są samosterowne, to znaczy, że w rzeczywistości nie podlegają kontroli konstytucyjnych organów do tego powołanych,
- służby są znaczącym podmiotem wpływającym na bieg wydarzeń,
- służby infiltrując demokratyczne państwo posługują się typowymi dla siebie metodami jak manipulacja, dezinformacja.
Zdaniem Zybertowicza możemy obecnie mówić o regułach, według których dokonuje się chaotyczny, wydawać by się mogło, proces transformacji. To nie rząd czy prezydent, którzy podlegają kadencyjności kształtują długofalowo politykę państwa w Polsce. Czy czynią to służby specjalne i czy ich wpływy byłych komunistycznych oficerów służb są naprawdę aż tak duże? Tym własne będę się zajmował w dalszej części pracy.
Oto jeden z przykładów opisanych przez prasę: do polityka przychodzi oficer wywiadu i pokazuje mu obciążające go, lub jego najbliższą rodzinę, dokumenty. Polityk jest przestraszony, po czym słyszy od oficera żeby niczym się nie przejmował, gdyż on nad wszystkim czuwa. Uradowany polityk nadal obraca się w polityce, ale już jest pod kontrolą trzymającego kompromitujące go materiały oficera. Zybertowicz określił metody działania ARGI, które jego zdaniem są umocowane w komunistycznych służbach specjalnych. Do tych najważniejszych zaliczył:
- umoczenie – na wyższe stanowiska mogą awansować tylko ci, na których są kompromitujące materiały, aby nie mogli zaszkodzić pozostałym ARGI. W tym celu należy na wszystkich
- gromadzić haki, choć można je ujawnić tylko w ostateczności. Bowiem strona zaatakowana też ma haki, którymi może odpowiedzieć. Taki postępowanie gwarantuje
- ciągłość i reprodukcję układu oraz jego bezkarność. Przyczynia się do tego fakt, iż każda nowa władza musi zagwarantować odchodzącym nietykalność. W przeciwnym razie układ może przeszkodzić jej w osiągnięciu władzy. Jest to zgodne z logiką
- kooptacji, w myśl której lepiej jest kogoś włączyć i podzielić się z nim niż zwalczać. Pozornie wyglądająca zmiana rządów jest de facto
- karuzelą stanowisk, gdzie chwilowo odsunięci nadal czerpią korzyści, jednak nie można ich całkowicie odsunąć, gdyż wciąż mogą stanowić zagrożenie. Do działań mających na celu zminimalizowanie zagrożenia należy
- buforowanie, czyli wyznaczanie do niebezpiecznych zadań ludzi lub instytucji pośredniczących w przeprowadzeniu transakcji. Na nich to spoczywa wina w razie niepowodzenia. W razie sukcesu obowiązuje zaś zasada
- lojalności/ wzajemności, która nakazuje zrewanżować się partnerowi. Nawet, jeśli jest to niezgodne z prawem. Bowiem układ taki rządzi się swoistą kulturą, gdzie nie trzeba wydawać poleceń, ale wszyscy wiedzą, według jakich zasad działa. Zatem prowadzi to do wytworzenia pewnego towarzystwa, które próbuje uzyskać legitymizacje swoich działań poprzez
- podczepianie, czyli prowadzenie interesów w ramach legalnie działających instytucji. Daje to pewną osłonę, bowiem naraża na szwank nowe, demokratyczne instytucje, które znajdują licznych obrońców. Podczepianie można prowadzić na kilka sposobów, czy to osłaniając interesy czy poprzez transfer środków publicznych w ręce prywatne.
Profesor Zybertowicz jest przekonany, że bez impulsu pochodzącego spoza obecnego układu nie jest możliwe odtworzenie funkcji państwa realizującego interes wspólny na poziomie możliwym do zaakceptowania. Niemniej jednak impulsem tym nie jest napływ kapitału pochodzącego z zagranicy. Wydawać by się mogło, iż zagraniczny kapitał umocni „prawo własności” oraz stanie się silną konkurencją, zdolną w przyszłości do zastąpienia gospodarczego obiegu spółek powiązanych z służbami specjalnymi. Tymczasem, jak twierdzi Zybertowicz, napływ zagranicznego kapitału na początku lat dziewięćdziesiątych umocnił jeszcze nomenklaturowy układ powiązań. Stało się to na wskutek słabości państwa demokratycznego, które nie było wstanie stworzyć silniejszego ośrodka zdolnego do przeprowadzenia transformacji niż pochodzący z komunistycznych służb układ. Zagraniczny kapitał szukał ludzi zdolnych do prowadzenia z nimi interesów. Niejednokrotnie takimi ludźmi byli ci pochodzący ze służb specjalnych, którzy jako nieliczni, będąc aktywnymi członkami układu mieli wpływ na prywatyzacje i projekty prawne. Globalizacja przyczyniła się do legitymizacji układu. Dlatego zdaniem Zybertowicz ważne jest całkowite „rozwiązanie Wojskowych Służb Informacyjnych i zbudowanie nowych przez zespół fachowców powołanych w wyniku międzypartyjnego porozumienia. To aktywa dawnych i obecnych służb są bowiem tkanką, wokół której konstruuje się afery”.


Komentarze
Pokaż komentarze