martinoff martinoff
918
BLOG

Dlaczego Egipt to nie Tunezja

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 18

Zadziwia mnie patrzenia większości komentatorów na S24 na świat islamu tylko i wyłącznie przez pryzmat zagrożenia jednej i zdecydowanej na wszystko siły, która zagraża,o ile już nie zagroziła Europie. Tak samo jak świat chrześcijański nie jest jednością ( kobieta-biskup, czy księża-homoseksualiśći występujący w kościele protestanckim, są nie do pomyślenia w katolicyźmie).

Podobnie jest z islamem, ale nie o kwestiach religjnych będę pisał, tylko o mojej ulubionej geopolityce.


Tunezja i Egipt przechodzą właśnie ważny sprawdzian. Niektórzy wieszczą rychłe nastanie demokracji w tych krajach, inni zaś, że islamski radykalizm wykorzysta sytuacje i zgarnie władzę w tych krajach.

Europoseł Siewiec pisał nawet na swoim blogu, że w kuluarach Davos głównie rozmawia się o tych krajach, tymczasem prezydent Komorowski stwierdził na konferencji prasowej, że nic a nic na ten temat nie rozmawiał.

Przyjrzyjmy się sytuacji, kto oprócz radykalnego islamu ( Iran) jest graczem w tamtym regionie. Jak wspomniałem większość komentatorów widzi islam jako jedność. Niestety dla nich, bo się mylą,  a stety dla reszty demokratycznego świata, tak nie jest.

Iran jest nie tylko śmiertelnym wrogiem Izraela, ale i Arabi Saudyjskiej. Rząd saudyjski z tego powodu ścisle wspólpracuje z USA, aby zalażki rewolucji irańskiej nie dosięgły jego tronu.

Egipt od kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat, jest w tej grze zasadniczym pionkiem.

Jeśłi Egipt znalazłby sie pod wpływem Iranu, automaytcznie Arabia Saudyjska znalazłaby sie w okrężeniu. A na to sobie nie moze pozwolić, tak samo jak USA na to nie pozwolą. Zresztą można spekulaować, czy taka sytuacja bylaby korzystna nawet dla Iranu. Bowiem niechybnie zmusiłoby to Arabie Saudyjską do szukanie porozumienia z Izraelem. Dziś jedynym krajem muzułmańskim wspłpracującym wojskowo z Izraelem jest Turcja. Rozrzeszenie wpływów Iranu spowoduje zachwianie obecnego satus quo i spowoduje przetasowania.

Uważam, że jeśli obecnie w Egipcie głowną role odgrywają środowiska radykalnego islamu, a nie demokratyczna opozycja, to i tak władze nie przejmnie radykalny islam i Egipt nie stanie się drugim Iranem. Nawet jeśli Iran będzie w stanie to zrobić, to nie zrobi tego tylko przehandluje Egipt za swój program nuklerany.

Dlatego w Egipcie skończy się tak jak zawsze. El Baradei zostanie prezydentem, Iran utrzyma swoje wpływy w tym kraju, poprzez różnego rodzaju Bractwa Muzułmańskie, obecnym elitom zagwarantowane zostanie utrzymanie majątków, a reszta społeczeństwa będzie liczyla na cud i pomoc innych krajów, która nie nadejdzie.

Tunezja to inna bajka, pownieważ nie jest tak strategicznym partnerem dla USA i ponieważ bliżej jej do Europy. USA jeśli będą zainteresowane rozwiązaniem sytuacji w tym kraju, to tylko w kooperacji z innymi, przede wszystkim europeskimi krajami. I tu pojawia sie problem, bo jak wiemy, Europa zanim na coś się zdecyduje to dłuuugo obraduje. A tu czas jest kluczowy. Iran pewnie bardziej byłby  zainteresowany przejęciem kontroli nad tym krajem, po to żeby straszyć Europę, ale z drugiej strony społecześnto tunezyjskie, aż tak mocno nie podziela radykalnego odłamu islamu.

Ale pożyjemy zobaczymy...

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka