W najbliższych dniach ma decydować się, czy UE odwiesi sankcje wizowe dla ponad 100 prominentnych działaczy państwowych Białorusi. Czy takie odwieszenie, przypominam, że pierwsze tego typu sankcje zostały wprowadzone dobrych kilka lat temu, coś zmienią?
Moim zdaniem niewiele i jak zwykle UE działa bardzo nierozważnie. Polska przywróciła sankcje wizowe dla wyższych funkcjonariuszy państwowych na początku tego roku jednocześnie wcześniej łagodząc je dla zwykłych obywateli. I to akurat było dobre posunięcie.
Niemniej jednak my jako członek UE i sąsiad Białorusi w tej sprawie powinniśmy mówić i żądać od wspólnoty większych sankcji. Dlatego proponuję następujące działania mające osłabić pozycję Łukaszenki i zmusić go do demokratyzacji kraju.
W pierwszej kolejności powinniśmy domagać się blokady, lub nawet nacjonalizacji, prywatnych kont funkcjonariuszy reżimu w europejskich bankach. A jeśli posiadają konta w rajach podatkowych, to wymusić taką blokadę na tym podatkowym raju.
Po drugie odebrać Białorusi organizację MŚ w hokeju. Byłby to jednoznaczny cios dla prestiżu samego Łukaszenki.
Po trzecie, w ostatnich dniach banki europejskie Paribas, RBS i DB sprzedały białoruskie obligacje rządowe na międzynarodowym rynku. Takie działania powinny zostać zaprzestane i surowo ukarane przez rządy krajów, gdzie siedzibę mają banki. To doprawdy niezrozumiałe, że jeszcze nie tak dawno banki te czerpały pełną garścią publiczne dotacje rządowe, a teraz realizują takie inwestycje, a rządy tych krajów krytykują Łukaszenkę. ( Krytykują, bo tak wypada, czy naprawdę nie zgadzają się z polityką Łukaszenki? )
Po czwarte, tak wyśmiewany w czasiekampani prezydenckiej przez Komorowskiego i media w Polsce pomysł Kaczyńskiego żeby o Białorusi rozmawiać z Rosjanami. Podobno nie wypada rozmawiać o kimś z kimś innym, bo to przypomina zabory i jest niezgodne z „moralnościa”. W takim razie ja sie pytam z kim powinniśmy rozmawiać jak będą wprowadzone sankcje wizowe?? To, ze Łukaszenko gra na dwie strony, jak to sie ostatnio modnie nazywa w mediach, nie znaczy, że Rosjanie nie mają instrumentów do jego natychmiastowej likwidacji.
I tu pojawia sie Polska, znaczy mogłaby się pojawić jakby nami rządzili ludzie inteligentni i mający oczy szeroko otwarte. A, że tak nie jest to przytoczę swój tok rozumowania.
Tarcza rakietowa, której elementy miały być zainstalowane na terenie naszego kraju mogła stać się elementem gry dyplomatycznej z Rosją. Prosta wymiana, my rezygnujemy z tarczy, która i tak nie powstała, a Rosjanie rezygnują z jakiegokolwiek poparcia dla Łukaszenki. Ciekawe jak długo by sie utrzymał? Tymczasem my nie mamy ani tarczy, ani nie pozbyliśmy się Łukaszenki. Gdyby nasze ‘elity’ były przygotowane i dobrze rozegrały tą międzynarodową zagrywkę to byśmy coś ugrali. Tymczasem w Polsce zmienił sie rząd, później w Stanach, i zmieniła sie koncepcja. Gdybyśmy mieli opracowany plan awaryjny tzn. jesteśmy za tarczą na naszym terenie, ale spodziewamy się, że po zmianie prezydenta w USA mogą Amerykanie już nie chciec jej realizować, to tym bardziej powinniśmy byc przygotowani, żeby przehandlować tarcze za Białoruś. I zanim Rosja by się zorientowała, że Amerykanie i tak zrezygnowali z tarczy ,to odstąpiłaby od poparcia dla Łukaszenki. Czyli kupiłaby kota w worku :) Ale nasi polityce nie sa tak inteligentni i tak sprytni na takie gierki.
Pozostają nam, zatem śmieszne sankcje dla Łukaszenki w sytuacji, gdy on i tak nigdzie po Europie nie jeździ.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)