martinoff martinoff
484
BLOG

Ostatni gasi światło

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 1

 

Według danych po wejściu Polski do UE z kraju wyjechało od 1-2,5 mln osób. Cześć z nich wróciła inni zostali. Wkrótce organizowany ma być spis powszechny wiec się okaże ilu nas zostało. Zaraz potem Niemcy otworzą nam granice. I pytanie...Kto ostatni zgasi światło?

 

Państwo polskie organizuje różnego typu śmieszne akcje namawiające rodaków do powrotu. Sam pamiętam takie plakaty na ulicach Londynu.

Najbardziej uderzyły mnie dane przeprowadzone na Opolszczyźnie skąd już wyjechało 12 % mieszkańców, a jak przewiduje GUS do 2035 będzie ich 850 tyś z obecnych 1 037 tyś.

 

Wielu z tych którzy wyjechali ma niemieckie korzenie, ale nie wszyscy, ok. połowa nie ma. Jak podaje jeden specjalista „ W Niemczech urządzili się już dobrze, weszli w tamtejszą gospodarkę, ściągają już rodziny do konkretnej pracy. Część tych ludzi wróci, gdy osiągniemy 85 proc. PKB Unii Europejskiej. Z moich wyliczeń wynika, że dla Opolszczyzny będzie to rok 2048”.Nie wiadomo śmiać się czy płakać?

Kto będzie czekał do 2048 żeby wrócić? Ci co się tam urodzą będą juz pracować, i grać jak Podolski, dla reprezentacji Niemiec. Nasi eksperci od socjologii na uczelniach i politycy wciąż się łudzą, że na hasło „Polska jest piękna” wzrusza się tłumy i tłumnie ludzie wrócą do kraju.

Niemcy nawet zachęcają młodych Polaków po szkołach zawodowych do przyjazdu oferując im stypendia. I taka o to z kraju eksportującego cebule i ziemniaki staliśmy się krajem eksportującym tanią siłę roboczą. Zamiast importować innych wykształconych ludzi z innych części świata do pracy w jednym z krajów UE pozbywamy się naszego najcenniejszego kapitału. Bo Polska nie ma kapitału finansowego, nie ma surowców naturalnych na tyle dużych, żeby się wzbogacić, ma kapitał ludzki.A ten kapitał nie jest wykorzystywany przez rządzących, a wręcz pozbywamy się za bezcen tak jak kiedyś za bezcen pozbyto się państwowych firm..

Niedługo będzie tak w tym kraju, ze zostaną Ci, którzy się dorobili na lewo, ci, którzy dzięki znajomościom są nie do ruszenia, czyli biznesmeni, urzędnicy, sędziowie, komornicy, którzy organizują licytacje i o tych licytacjach wie tylko ich najbliższa rodzina i....kto jeszcze? Chyba nikt, bo człowiek przy zdrowych zmysłach w tym kraju nie może wytrzymać.

 

Ostatnio miałem przygodę z urzędem. Wysłałem zapytanie jako osoba prywatna czy powiatowe centrum funduszy unijnych prawidłowo oznakowuje swoje materiały promocyjne. Zajmuje się tym zawodowo wiec znam wytyczne i według mnie urząd źle oznakowywał. Pismo skierowałem droga mailową. Za jakiś czas zadzwoniłem do Instytucji Nadzorującej z zapytaniem czy dostali mój mail. Oczywiście pomijam to że 3 razy byłem kierowany do innej osoby, aż w końcu, gdy dodzwoniłem się do właściwej komórki 7 minut czekałem, aż łaskawie pan urzędnik znajdzie mojego maila. Czy znalazł to nie wiem, bo się moja cierpliwość skończyła.

W Wielkiej Brytanii, gdy dzwoniłem do jakiegoś urzędu za jakiś czas ktoś inny oddzwaniał, albo po przeprowadzonej rozmowie ten sam urzędnik wypytywał czy zostałem dobrze poinformowany przez niego, czy uzyskałem wystarczające informacje. Czy jeśli moja sprawa nie dotyczyła sprawy, którą on się zajmuje, to czy skierował mnie do właściwej osoby. I przede wszystkim czy ta osoba była miła.

A jak to wygląda w Polsce? Szkoda gadać...

A przecież trzeba tak niewiele. Wystarczy, że w każdym urzędzie będzie przeprowadzana ewaluacja raz na rok urzędników. Na podstawie rozmów, nawet wyrywkowych z petentami, oceniani byliby urzędnicy. I najsłabsi niech szukają sobie innej pracy. Nie każdy sie nadaje na urzędnika wiec nie róbmy krzywdy ludziom, którzy chodzą do pracy, bo musza i cały czas pokazują swoją frustrację

Ale co się dziwić. Przecież ci co nami rządza to rządza dzięki układom i znajomością a nie dzięki kompetencji i otwartości umysłu. Organizowane konkursy na stanowisko urzędnicze to w zdecydowanej większości fikcja, bo przed konkursem już wiadomo, kto zwycięzcy.

 

Jedynym wyjściem jest radykalna zmiana. Ale do tej zmiany nie dojdzie, ponieważ o ile w Egipcie ludzie strajkują już 2. tydzień to w Polsce z pensją 1500 zł nikt sobie nie może pozwolić na taki luksus. Bo jak nie pójdzie do pracy przez ten czas to na koniec miesiąca mu zostanie pieniędzy tylko na kartofle. I tak o to nasi inżynierowie społeczni doprowadzili do sytuacji bez wyjścia, gdzie zwykły uczciwy człowiek ma coraz mniej a ci pookrągłostołowi kombinatorzy coraz więcej. Ale do czasu, bo niedługo obudzą się w kraju gdzie będą sami i kogo wtedy będą okradać??

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka