Dzisiejsze wydanie internetowe GW donosi z duma, że po raz pierwszy w swojej historii prezenterzy angielskiego programu „Top Gear” nie naśmiewali się z Polaków! Sensacja. Wreszcie powiedzieli o nas coś dobrego. (A dokładnie nie o nas tylko, o Kubicy tak na marginesie, ale przecież Kubica to Polak)
Ponieważ jestem zadeklarowanym fanem „Top Gear” informuje, że nigdy nie czułem się obrażany przez ten program, ani moja godność narodowa nie ucierpiała podczas tego programu.
GW słynie z tropienia wszelkich objawów antysemityzmu w Polsce, czasami również dla równowagi stara się piętnować antypolskie żarty w innych krajach... niestety zupełnie niepotrzebnie.
Ktoś, kto zna angielskie poczucie humoru i ogłada TG wie doskonale, że w tym programie nie naśmiewają się tylko z Polaków. Jeszcze gorzej naśmiewają się z Francuzów i Amerykanów i jakoś nikomu to nie przeszkadza, bo w Ameryce program ten cieszy się dużą popularnością. A Amerykanów raczej nie posądzam o to, że są obojętni na punkcie swojej dumy narodowej.
Z czego wynika taka nadgorliwość GW? Wydaje mi się, że z kompleksu. 3 lata mieszkałem w Wielkiej Brytanii i nie spotkałem się z opinią, żeby Brytyjczyk dbało to, co powie Francuz, albo ktoś inny, o nim. Tymczasem w Polsce wciąż dominuje pogląd, „co o nas powiedzą?”. W Anglii na takie pytanie odpowiada się: I don’t care. Takie tropienie przejawów antypolskich i poszukiwań wynika z zakompleksienia narodu i poczucia małej wartości, bo tylko wtedy szuka się potwierdzenia swojej wartości w innych narodach i z takim utęsknieniem czeka na dobrą opinię z ich strony.
Dumy naród nie dba o to, co inni o nim mówią, a jeśli jest inteligentny potrafi śmiać się ze swoich wad, które inni mu w żartach wytykają.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)