Obejrzałem właśnie w telewizji reklamę Urzędu Skarbowego namawiającą do uwaga...NIE PRZYCHODZENIA do urzędu z byle jakiego powodu i jednocześnie zachęcająca do rozliczania się z nim za pomocą e-deklaracji. Pomijam sprawę, że e-deklaracje można łatwo i szybko wysłać pod warunkiem, że dysponuje się e-podpisem, bo o tym reklama nie wspomina, mówi tylko, że to taki prosty sposób na kontakt z urzędem. Ta, oczywiście.
Uderzył mnie przekaż, żeby nie przychodzić do US z błahego powodu i pokazano mężczyznę, kawalera ,który w skarbówce, wśród pracownic, szuka żony. Dość, że prymitywny pomysł na reklamę, to jeszcze za nią podatnik musi płacić. Podatnik musi płacić podatki i skarbówka namawia go (za jego pieniądze) żeby nie przychodził do niej i nie zawracał ludziom tam pracującym głowę. Bo przecież mają ważniejsze rzeczy na głowie niż jakieś tam tłumaczenie podatnikom (sponsorom dzięki komu żyją) jak rozliczyć się z podatkiem. Taka groteska jest możliwa tylko w Polsce.
W Wielkiej Brytanii, gdy nadszedł czas rozliczania się z podatków poszedłem do skarbówki, gdzie Hinduska wytłumaczyła mi, który formularz mam wsiąść i jeszcze pomogła mi go wypełnić na miejscu. Ot, mała różnica miedzy Polską, a Wielką Brytanią, bo kto by się tam czepiał takie szczegóły.
Urząd Skarbowy od tego jest, żeby POMAGAĆ obywatelom w rozliczaniu się z podatkiem, a nie od odtrącania ich, gdy potrzebują pomocy i informacji, i szukania na nich haków.
Tymczasem w Polsce obywatela zmusza się do płacenia podatków, które później rząd wydaje niewiadomo gdzie wydaje, bo Polska to taki dziwny kraj, że jest wielu biednych, ale najbogatsi dorobili się na interesach ze Skarbem Państwa, czyli na tych biednych, a nie na swojej pomysłowości.
Jeśli US namawia mnie do nie przychodzenia do urzędu, to ja mam propozycję, że mogęsięw ogóle z nim nie rozliczać, skoro im tak ciąży moja obecność w ich progach.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)