martinoff martinoff
577
BLOG

Komu potrzebna jest polska prezydencja w UE?

martinoff martinoff Polityka Obserwuj notkę 4

 

1 lipca Polska obejmie przewodnictwo w Radzie UE. Do tego historycznego wydarzenia przygotowujemy się od początku naszej obecności w UE.

Niestety mam wrażenie, że przygotowujemy się niewłaściwie.

Polska logika przed-przewodnictwa opierała się na prostym założeniu. Kraj, który przewodzi stara się załatwić sprawy na ogólonym forum, które go najbardziej interesują i stara się wypracować jakiś kompromis, aby „jego konik” poszedł na przód. I tak Szwecja zadbała przede wszystkim o ekologie, a Francuzi mieli zając się zaciśnięciem współpracy w ramach rdzenia unijnego. Niestety, o ile Szwedom jakoś się to udało, to Francuzom już nie, z powodu między innymi tego, że wybuchła wojna w Gruzji. Polskie założenie jednak jest takie, że wydarzenia takie jak w Gruzji zdarzają się rzadko i kraj przewodniczący UE generalnie nie musi martwić się o inne sprawy oprócz „swego konika”. Tymczasem rzeczywistość jest inna i okazuje się, że każdy kraj przewodniczący musi zmierzyć się z innymi problemami niż to sobie zakładał, bo życie przynosi nowe problemy, a „swojego konika” jest niezwykle trudno popchnąć na przód.

Polskim konikiem jest oczywiście „europejska polityka wschodnia”.

Problem w tym, że w obecnej sytuacji niewielu interesuje ten problem, bo wszyscy wpatrzeni są w Basen Morza Śródziemnego, a obawiam się, że Polska nie będzie miała co do zaoferowania swoim partnerom w tej sprawie. Okaże się jak zwykle, że przygotowaliśmy się nie na to co trzeba. Będzie zebranie ministrów, które w Polsce zaplanowano z wyprzedzeniem kilka lat temu i którego plan przewidywał dyskusje nt. Białorusi, Ukrainy i Rosji. Tymczasem na spotkaniu będą dyskutować o Libii, Syrii, Maroku, Jemenie i Polacy będą na to kompletnie nieprzygotowani i nasza rola na takim spotkaniu ograniczy się do podawania herbaty.

O ile Francuzi mogli nie być przygotowani na wojnę w Gruzji, jednak i tak Sarkozy udał się do Tbilisi, co zostało ocenione jako sukces, to o tyle Polacy nie będą mieli wymówki, że nie są przygotowani na rozwiązanie konfliktu w Libii. Bo nieprzygotowani to mogą być Węgrzy, obecnie sprawujący prezydencję, bo taki rozwój sytuacji mógł ich zaskoczyć, ale kolejny kraj miał pół roku na przygotowanie się do tego. A w Polsce wciąż się przygotowują na Ukrainę i Białoruś.

Z tego powodu uważam, że pierwsza polska prezydencja nie przejdzie do historii integracji UE i będzie tylko pamiętana jako taka, że była to pierwsza polska prezydencja i nic poza tym.

Ale są inne powody, dla których taka prezydencja jest potrzebna. Oczywiście jest nią rządząca koalicja. Wtedy w Polsce będą wybory i Tusk będzie mógł się pokazać z każdym europejskim politykiem, co w połączeniu z ME w piłce nożnej z propagandowego punktu widzenia jest nie do zastąpienia.

martinoff
O mnie martinoff

"Ja, walkę o Wielką Polskę uważam za najważniejszy cel mego życia. Mając szczerą i nieprzymuszoną wolę służyć Ojczyźnie, aż do ostatniej kropli krwi..."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka