Ponieważ dziś miałem więcej czasu dla TV to przez pół dnia skakałem sobie miedzy kanałami. Najwięcej czasu poświeciłem tym informacyjnym. Nie zdziwiłem się jak na BBC WN cały czas o ślubie gadali. Zaskoczyło mnie to, że inne stacje wcale nie pokazywały tak dużo na ten temat. Przy tej okazji nasunęło mi się taki o to spostrzeżenie.
Jak Polacy tłumnie przychodzili na spotkanie z papieżem to w Anglii naśmiewali się że sa staroświeccy i słuchają jakiegoś starego człowieka. Że to w ogóle człowiek z innej epoki. Oczywiście oni nie są staroświeccy jak cała ta ich ceremonia zaślubin odbywa się według dawno przyjętych zasad.
Naśmiewali się jak papież schorowany jeździł na wózku, tymczasem jak stara królowa powie jedno ledwo słyszalne słowo „amazing” ( w dodatku dziennikarz mówi co królowa powiedziała na wypadek, gdyby słuchacze i widzowie jej nie zrozumieli) to już to jest sensacja i news.
Dziwili się jak tłumy żywiołowo reagowały na każdy gest papieża, tymczasem oni podniecają się jak silno Kate trzymała Williama.
Morał z tej opowieści jest jeden. Polacy nie umieją bronić, kiedy Anglicy się naśmiewają z ich idola, a kiedy Anglicy mają swojego idola to nie potrafią się z niego naśmiewać tylko podziwiają.
Czy to jest przykład wielkości i dumy narodu? Obawiam się, że nie
P.s.
Nota bene przy tej okazji okazało się, że mamy w Polsce specjalistów od brytyjskiej korony i rodziny królewskiej w postaci Marka Ostrowskiego. Pożal się boże za jego wiedzę. A jeszcze ta duma, że on jest specjalistą...


Komentarze
Pokaż komentarze (16)