Nie należałem do zwolenników Arłukowicza, ale przyznam, że niektóre jego uwagi były bardzo celne. Szczególnie te podczas prac komisji hazardowej. Teraz okazuje się, że to wszystko było, jakby powiedział Ferdek Kiepski, pic na wodę fotomontaż.
Gość ma ewidentnie parcie na szkło, podobnie jak Migalski czy Poncyljusz. Nieważne, jaka idea i jaki pomysł, liczy się przedstawienie i pokazanie w TV. Choć w tym podobny jest do Tuska.
Przy tej okazji dowiadujemy się, że możliwe są kolejne transfery do PO: Cimoszewicza (co chyba nikogo nie dziwi) i Borowskiego (co dziwi tylko trochę). PO stosuje zasadę szerokiego frontu od Sasa do lasa. Dla każdego coś miłego. Niestety obawiam się, że ta metoda może się sprawdzić i pomimo tego, że premier pracuje tylko cztery dni w tygodniu i wydał juz 6 mln zł na tanie latanie do Gdańska to nasi kochani rodacy uwierzą w magie PO i Tuska, że to jedyny „normalny” człowiek w polityce.
Tymczasem transfery pokazują, że establishment zaczyna zwierać szeregi, bo konia z rzędem temu, kto powie, na czym polega różnica między Balcerowiczem, Borowskim, Bieleckim i teraz Rostowskim jak sprawowali funkcje ministra finansów? Wszyscy oni pochodzi z jednej szkoły i byli spadkobiercami układu okrągłostołowego.
Przy tej okazji pojawiły się możliwości innych transferów jak członkowie PJN na listach PSL. Z pewnością uzupełniałyby się te dwie grupy, bo o ile PSL jest mocny z małych miasteczkach to PJN gustuje w elektoracie wielkomiejskim. Pytanie tylko, czy te dwa elektoraty zaakceptują takie połączenie?
Jedno jest pewne będzie ciekawiej niż w Ekstraklasie.
Żeby tylko PiS w tym obłędzie nie poszedł tą samą drogą i nie przywrócił niektórych z PJN do łask. Powtarzam jeszcze raz: NIE dla powrotu Bielana do PiS.


Komentarze
Pokaż komentarze