To, co dzieje się w Syrii woła o pomstę do nieba. Zasadnicze jest pytanie dlaczego Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję wzywająca do zaprzestanie zabijania własnych obywateli przed Kaddafiego, a nie robi nic, kiedy w Syrii odkrywa się masowe groby ludzi protestujących przeciw reżimowi Bashara Al-Assada.
Kiedyś pisałem, że rezolucja ONZ w sprawie Libii powinna być początkiem wypracowania procedur działania w takich przypadkach, a nie pozostawić każdorazowo taką sytuacje pod osąd międzynarodowej opinii publicznej, która w postaci Rady Bezpieczeństwa będzie głosować za każdym razem, co powoduje dużą uznaniowość.
Wygląda na to, że w Syrii dzieją się dużo gorsze rzeczy niż te, które były przyczyną powstania przyzwolenia na interwencje w Libii, a mimo to w sprawie Syrii nic się nie robi. Czyżby obłuda tzw. międzynarodowej klasy politycznej?
Moje zdanie nt. Syrii jest stałe od kilkunastu lat. Po interwencji w Iraku następnym celem odsunięcie członków partii Baas od władzy powinna być Syria i przy okazji można było rozwiązać problem palestyński. Niestety plany te wzięły w łeb, po tym jak podniosły się głosy, że George W. Bushe jest teksańskim kowbojem, który chce rządzić całym światem i wszędzie ma coś do powiedzenia, nawet tam gdzie go nie chcą. Efekty tego mamy teraz. Kilkaset ofiar śmiertelnych protestów i niech mnie ktoś teraz przekona, że nie warto było interweniować prawie 10 lat temu w Syrii?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)