Wczoraj dowiedzieliśmy się, że polscy turyści zostali zamordowani w Peru przez pijanego Indianina. Niestety przez cały dzień ekspert od spraw Ameryki Południowej Beata Pawlikowska przekonywała, że to nie Indianie zabili Polaków tylko jacyś bliżej nieokreśleni bandyci. Tłumaczyła na wszelkie możliwe sposoby, że Indianie są tacy mili i gościnni ludzie. Nie może przyjąć do wiadomości, wbrew logice i informacjom, które do nas docierają, że Indianin też może zabić i nie wszyscy są tacy mili, że nic tylko do rany przyłóż.
Postawa Pawlikowskiej przypomina mi zachowanie się polityków, czy innych ekspertów. Oni też wszystko tłumaczą przez pryzmat swoich doświadczeń i nauk wyniesionych ze szkoły, podczas gdy świat się zmienia i te ich teorie nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości nas otaczającej. Odnoszę też wrażenie, że im większy ekspert , tym trudniej mu się pogodzić z faktem, że niekoniecznie jest tak jak on wie.
Ps.
Jako dodatek mogę przytoczyć autentyczne wydarzenie jakie spotkało moją ciocie, zakonnice będącą na misji w Boliwii przez 16 lat. Idąc drogą z turystami spotkali manifestacje. Jeden z turystów się pyta, czego ona dotyczy i jakie napisy są na transparentach. Odpowiedź jaką usłyszał na pewno mu się nie spodobała, bo Indianie mieli napisane, że zabijają każdego białego cudzoziemca tędy przechodzacego :)


Komentarze
Pokaż komentarze