Tak powiedział z uśmiechem na twarzy do kamery jeden z młodych, dodam białych ludzi, gdy ta robiła zdjęcia palącego się budynku.
Myślę, że ten obraz doskonale oddaje to co dzieje się teraz w Wielkiej Brytanii. Ludzie wyszli na ulice nie po to, żeby cos zamanifestować, tylko po to, żeby sobie ulżyć i pokazać innym jak się bawi Manchester, a że bawić się umie to płoną sklepy i samochody. Kto choć raz był w Anglii, a takich ludzi w Polsce nie brakuje, ten wie w jaki sposób bawią się Anglicy. Byle głośno, byle by coś się działo i byle by zwrócić na siebie uwagę, że tak bawić się nikt nie umie. Problem w dzisiejszymi zamieszkami jest taki, że nastąpiła kumulacja tej zabawy. Dotychczas było tak, że policja bardzo szybko pacyfikowała lokalne zamieszki i rozboje, których w Londynie nigdy nie brakowało, a które nie trafiały do dzienników, bo działy się na małą skale. Zabójstwo młodego chłopaka stało się pretekstem do buntu, który podchwycili zwykłe opryszczki. W naszej kulturze byliby to „dresiarze”. Teraz się mówi, że do zamieszek przyłączyli się członkowie grup skrajnie prawicowych.
Od razu dodam, ze konflikt skrajna prawica- lewica nie ma podłoża rasowego, jak pewnie niektórzy fachowcy w Polsce będą przekonywać. Choć oczywiście w większości członkami skrajnej prawicy są ludzie biali, to nie brakuje też tam kolorowych, przede wszystkim czarnych, bo dla nich Anglik wcale nie musi być biały, choć Hindusi i Azjaci tak nie związali się z tym środowiskiem.
Ludzie ci nie formułują żadnych postulatów. Ekomiści powiedzą, że przyczyną zamieszek był spadek PKB, socjaliści, że cięcia socjalne dokonane przez rząd Camerona. I tylko ludzie na ulicy będa mówili, że przyczyną zamieszek była niechęć młodych do pracy. W czasach prosperity Polacy robili to co tym modym Brytyjczykom nie chciało się robić. Teraz na własnej skórze odczuli kryzy i postanowili się odkuć, napadając na sklepy z elektroniką. A, że w grupie raźniej....
Ale też chyba pierwszy raz mamy do czynienia z równie silnym sprzeciwem wobec takich zamieszek. Dotychczas ludzie widząc takie rozróby zamykali się w domach, bądź to klneli po kątach na czym świat stoi.
Niestety w polityce międzynarodowej zostanie do podchwycone przez dyktatora Syrii, Korei Północnej, Białorusi, Kuby i Chin, dlaczego to Zachód będzie im mówił o demokracji i nauczał tysiącletnie Chiny, jak przecież u siebie też pałuje demonstrantów. I pokaże na tym przykładzie hipokryzje Zachodu.
I obawiam się, że Zachód nie będzie umiał wybrnąć z tego. Bo tłumaczenie, że to zamieszki i ludzie mogą głosować w wyborach, jeśli władza im się nie podoba, spotkają się z argumentem, że u nas też nieliczni są niezadowoleni, akurat ci, których wy wspieracie i sponsorujecie, a ludzie w większości są zadowoleni i dlatego nie musimy organizować wyborów. A jeśli chcecie u nas wprowadzić demokracje to najpierw zajmijcie się swoimi niezadowolonymi, zanim zaczniecie naszych niezadowolonych wspierać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)