W okręgu sądeckim mamy do wyboru kilku kandydatów startujących z różnych partii, niektórym z nich postanowiłem się przyjrzeć i dokonać krótkiej charakterystyki. Oczywiście moja ocena jest czysto subiektywna, bo nie ma ludzi niezależnych. Każdy ma jakieś poglądy, którym ulega i sympatie. Dlatego zazwyczaj jak słyszę, że dziennikarz był obiektywny lub bezstronny, to tylko wzbudza mój uśmiech i politowanie.
Zaczynamy od PO. Jedynką na liście jest obecny poseł Andrzej Czerwiński – jeśli mam go jakoś określić, to jako typowy polityk BMW ( bierny, mierny, ale wierny). Dla regionu nic nie zrobił, głosuje zawsze tak jak mu partia każe. Czy to wbrew interesom regionu, czy wbrew swojemu sumieniu. Głosował, bowiem za adopcją przez związki partnerskie, choć wcześniej mówił, że jest nim zdecydowanie przeciwny oraz głosował przeciw inwestycji drogowej S-75. Co w sumie mogę zrozumieć: nowa inwestycja, to większa dziura budżetowa w kasie państwa; interes państwa nie idzie w parze z interesem regionu i poseł postawił na interes państwa. Choć oczywiście twierdzi, że się stara o inwestycje w regionie. Wiec nie mam pretensji, że głosował przeciw budowie tylko, mam pretensje, że mówi jedno, a robi drugie.
Być może ta wierność partyjnej dyscyplinie jest związana z utraconymi wpływami w partii. Nie chce już nikomu podpaść, ani się narazić, bo wielu czeka na schedę po nim. Był przecież szefem małopolskiej PO, ale Tusk go wywalił i wprowadził zarząd komisaryczny. Flirtował z Rokitą, nie wyszło, teraz próbuje z Różą Thun. Jak sam twierdzi, nie należy ani do GS-u (ludzie Schetyny), ani do „spółdzielni” (Grabarczyka) wiec chyba nie zbyt dobrze czyta z której strony wieje wiatr.
Na uwagę zasługuje również jego kompetencja. Tuż po 1 lipca zorganizował konferencję prasową, na której szczegółowo informował o planach Polski podczas przewodzenia Radzie....Europy! Za bardzo nie wiem jak mógł się tak bardzo pomylić, skoro wszyscy o tym mówili, a jako poseł miał z tym do czynienia na wiele lat wstecz, wiec powinien wiedzieć, że Rada Europy, to ciało całkowicie niezależne od Unii Europejskiej, a Polska rozpoczęła przewodzenie w Radzie Unii Europejskiej właśnie, a nie Radzie Europy.
Z dwójką staruje Andrzej Gut-Mostowy. Poseł z Podhala. Wojna o pierwsze miejsce na liście między nimi przypominała stare dzieje wojen sądecko-podhalańskich, które pamiętają najstarsi górale.
Leszek Zegzda – wypisz wymaluj cień Czerwińskiego. Tak jak Siwiec wobec Kwaśniewskiego. Zawsze z nim, ale jeden krok dalej.
Marian Cycoń - jedyny godny uwagi kandydat PO. Choć bywał w wielu partiach, to jednak zasługi swoje ma. Udało mu się ostatnio wiele zdziałać jako burmistrzowi Starego Sącza. Dokonania przemawiają na jego plus, ale są i minusy. Po pierwsze wiek, ma już 71 lat. Po drugie, nie jestem pewien czy będzie się umiał odnaleźć w Sejmie. Jako burmistrz Starego Sączu przyzwyczaił się do tego, że go wszyscy wokół słuchają i wykonują polecenia. W Sejmie tak z pewnością nie będzie, będzie jednym z wielu i to wcale nie najważniejszym. Jego hasłem przewodnim jest, że idzie do Sejmu po to, żeby załatwić inwestycje dla Sądecczyzny, w tym przede wszystkim lotnisko w Starym Sączu. Jest jego największym orędownikiem, choć ma wielu przeciwników, jak choćby Czerwiński. Czerwiński twierdzi, że się nie opłaca budować lotniska, bo musi ono obsługiwać, co najmniej 200 tyś osób rocznie. Cycoń twierdzi, że trzeba patrzeć w przyszłość. Eksperci tylko podpowiadają, że na planowanych pod lotnisko terenach znajdują się ujęcia wody pitnej.
Nie jestem pewien, czy jako poseł Cycoń będzie miał taką siłę przebicia. Bo poseł raczej jest od stanowienia prawa, a nie od budowania jak burmistrz. Jeśli ktoś jednak upiera się przy PO to jest to ciekawa kandydatura, bo z pewnością za taka nie można uznać...Justynę Kowalczyk. Tak, tak, dobrze przeczytaliście - Justyna Kowalczyk. Tylko, że nie ta znana narciarka z Kasinki Wielkiej, tylko z Częstochowy, która studiuje w Krakowie, i nikt nie wie dlaczego startuje z Nowego Sącza (okręg sądecko-podhalańsko-gorlicki). Znaczy się wiedzą wszyscy, ale nikt tego głośno nie mówi.
Marian Cycoń trochę przypomina innego kandydata do PiS Senatu – Stanisława Koguta. Obaj wiele zrobili dla regionu, obaj trochę niepokorni partyjnym dyscyplinom. Dzięki Kogutowi powstały nowe ośrodki zdrowia i rehabilitacji czy ostatnio hospicjum. Ale zastanawiam się czy od tego jest parlamentarzysta? Bardziej chyba jest od stanowienia prawa, a nie od załatwiania. Choć może jestem zbyt idealistyczny, bo przecież żyjemy w Polsce, a sprawy u nas się załatwia za pomocą śliwowicy – kiedyś, lub innych prezentów – obecnie. Poza tym Kogut do dziś nie wyjaśnił jak to możliwe, że pełniąc funkcje honorowego prezesa klubu piłkarskiego Kolejarz Stróże nic nie wiedział o korupcji, której dopuścił się jego syn na stanowisku prezesa tego klubu.
Kontrkandydatem obecnego senatora z PiS jest radny miejski Grzegorz Dobosz z PO. Chyba nawet wciąż szef komendy uzupełnień wojskowych. Gdyby dostał mandat, to byłby to wyczyn na skale krajową. Radny miasta od razu został senatorem. Nawet w PO nie wszyscy go popierają. To tyle na temat tego kandydata, bo jakby powiedział prezes Kaczyński, nie zajmujmy się działalnością kabaretową
Teraz PiS. Z jedynką kandyduje Arkadiusz Mularczyk, znany również szerzej w Polsce, a nie tylko regionie. Wiedze i kompetencje ma i na pewno jego ambicje sięgają wyżej niż tylko posłowanie. Przy tej okazji nasuwa się ciekawe spostrzeżenie. Żyjemy w Polsce, gdzie non stop się mówi o gospodarce ( hasła „gospodarka głupcze!” „po pierwsze gospodarka”), kursach franka, nowych miejscach pracy, tymczasem największą popularność zdobywają ludzie piastujący funkcje ministra sprawiedliwości.
Dwójka to spadochroniarz Piotr Naimski. Choć w Sączu mieszkał przez ponad 10 lat, to jednak nie ma tu wielu znajomych i zaplecza. Studenci, których uczył porozjeżdżali się i nie ma kto na niego glosować poza może tymi którzy pamiętają jeszcze ROP. Chwali się osiągnięciami takimi jak wybudowania portu gazowego w Świnoujściu i wiedzy na tematy energetyczne, ale kogo to obchodzi w Sączu i na Podhalu? Ludzi tutaj interesuje drogi: S-75, zakopianka, lotnisko i kolej oraz przede wszystkim nowe miejsca pracy. Dlaczego nie startuje ze Szczecina, skoro się chwali Świnoujściem? Wsparcia w kampanii udzielił mu stary przyjaciel Antoni Macierewicz.
Innym ciekawym kandydatem jest Andrzej Romanek. Obecnie piastuje stanowisko posła w sejmiku wojewódzkim, był już członkiem zarządu województwa, gdzie zajmował się inwestycjami współfinansowanymi z UE. Słuchając go w TV nie ma problemów z wysłowieniem się i wypowiedzeniem pełnij nazwy Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, (w przeciwieństwie do Czerwińskiego, któremu mylą się Rady Europy z Unii Europejskiej). Zawsze jest dobrze przygotowany i kompetentny. Nie bije piany, nie oczernia innych, nawet tych z PO. Merytorycznie obala argumenty innych. Ostatnio przybył do Starego Sącza, gdzie w obecności ok. 30 osób przedstawił swój program. Był tam również Zbigniew Ziobro, który dobrze zna Romanka, bo powierzył mu funkcje szefa zespołu doradców, gdy był ministrem sprawiedliwości, i dlatego widząc ich na żywo nie mam wątpliwości na kogo warto zagłosować.


Komentarze
Pokaż komentarze