Dziś odbyła się zapowiadana i przekładana debata Napieralski-Rostowski. Jej przebieg można było z dużą dokładnością założyć zanim do niej doszło. Ogólnie była nudna jak flaki z olejem i mało merytoryczna. Dziennikarze, szczególnie ci z TVN, nie zostawili na Napieralskim suchej nitki, pokazując jego notatke z jendym zdaniem i trzema wykrzyknikami. Najciekawsze w tym spotkaniu było to, że obok Napieralskiego siedział Gomułka, były wiceminister finansów w rządzie Rostowskiego, a obok Rostowskiego Rosati, były czlonek SLD. I to chyba najlepiej pokazuje o co tak dokłądnie toczy się debata. Sprawy personalne są dziś ważniejsze niż merytoryczne. Polityka czy „eksperta” bardziej interesuje, na którą drużyne postawić żeby doprze sie załapać. A jak zostanie pominięty, to zaczyna wygrażać się w mediach, jak nie przymierzając nasz bloger Rybiński.
Ta debata pozostaje w cieniu wywiadu jaki dwa dni temu udzielił niejaki Alesso Rastani w BBC.
Otóż powiedział on między innymi takie słowa:
"Personally I've been dreaming of this moment for three years. I have a confession, which is I go to bed every night, I dream of another recession”.
Wywołało to niemałą konsternacje wśród prowadzących audycje redaktorów, bowiem chyba nikt nigdy nie powiedział tak szczerze o kryzysie, bowiem cytując dalej Rastaneigo mamy:
"For most traders, we don't really care that much how (rządy - przyp. mój) they're going to fix the economy, how they're going to fix the whole situation - our job is to make money from it.”
W Polsce mamy debatę, czy dalej debatować o debatach przedwyborczych, a jak się spotyka dwóch ekonomistów, to o ekonomi niewiele mówią. W Wielkiej Brytanii zaś mamy debatę, czy Rastani jest członkiem antyglobalistycznej organizacji, której zadaniem jest zwalczać międzynarodowe korporacje. Swoimi słowami wywołał panikę, że zasiał panikę wsród zwykłych ludzi. Dodatkowo Rastani przyznał:
„The governments don't rule the world. Goldman Sachs rules the world. Goldman Sachs does not care about this rescue package, neither does the big funds”.
Szczere słowa, i w większości komentarzy, jakie czytałem na necie potwierdzało, że ktoś wreszcie powiedział prawe, natomiast BBC musi się tłumaczyć, ze póścila kogoś takiego, z takim przemówieniem na wizję. Może zatem w naszym kraju nie jest tak źle? Skoro establishment brytyjski tak się zaniepokoił słowami Rastaniego?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)