Wielu ekspertów od wizerunku politycznego zaczyna zarzucać PO brak spójnego przekazu medialnego do swoich i potencjalnych wyborców, co skutkuje spadkiem notowań. Pojawiły się głosy, że kampania PO jest o krok za kampanią PiS, natomiast sam PiS sprytnie prowadzi kampanię polegającą podobno na „unikaniu Kaczyńskiego w TV" (skąd oni wdzieli takich ekspertów co tak mówią? Bo Kaczyński pokazuje się codziennie w tv), po twierdzenie, że Kaczyński po raz kolejny pokazuje swoje łagodne oblicze. Po wyborach podobno znowu ma okazać się tym „złym" Kaczyńskim, zatem w domyśle jest „nie dajmy się nabrać na sztuczki Kaczyńskiego” po raz drugi.
Według mnie głównym powodem na rosnące sondaże PiS i malejące PO są następujące:
- Polityczne: przez 4 lata rządów Tuska mięliśmy nawet 50 % poparcia dla PO. Miało to pokazywać jak w kraju jest świetnie i jak nam się dobrze żyje. Przed wyborami już nie dało się fałszować tak sondaży, dlatego są one bardziej obiektywne. Bardziej obiektywne sondaże mają też cel, który jednocześnie jest powodem, że poparcie PO spada,
- Mobilizacja elektoratu PO: skoro przez 4 lata okazywało się, że PO wszyscy lubią, to wielu wyborców doszło do wniosku, że nie trzeba iść na wybory, bo PO i tak je wygra. Ponieważ zanikł 1. cel jakim było okłamywanie ludzie, że pod rządami PO żyje się nam świetnie, a pojawił się cel nadrzędny, czyli wygranie wyborów, to teraz trzeba „postraszyć” PiSem tych, którym zazwyczaj na wybory nie chce się chodzić, ale którzy mogą czuć niechęć do IV RP.
Są jeszcze inne powody malejącego poparcia dla PO, czysto taktyczne (czyli prowadzenie kampanii i sprzedaż „wizerunku” polityka). Fakt, PO prowadzi marną kampanię na poziomie merytorycznym i sporu ekspertów. Ale nad tym nie ubolewajmy, bo nasza polityka już dawno zeszła na poziom tabloidu i kilkusekundowych wypowiedzi, często wyrwanych z kontekstu.
Ale PO dokonała też złego wyboru sposobów prowadzenia kampanii.
Tusk wybrał autobus jako sposób podróżowania po kraju. Mała się kojarzyć z wizytami gospodarskimi w każdym zakątku kraju, bo przecież cała Polska jest w budowie. Zatem miało być nowocześnie i oszczędnie. Oto, premier przyjeżdża do nas autobusem jak swój, a nie limuzyną jak panicz.
Z tego nic nie wyszło, tylko kicz. Polacy nie lubią, tak nowoczesnych środków przekazu medialnego i kojarzy im się to raczej z małpowaniem Ameryki niż z gospodarskimi wizytami premiera na budowie.
Poza tym, jak zaznaczają eksperci, Tusk przyjął w kampani model spotykania się ze zwykłymi ludźmi. Ci sami eksperci zarzucają jednocześnie Kaczyńskiemu, że sam unika takich ludzi. Tak na marginesie: takie zdanie wypowiedziane przez eksperta dla mnie jednoznacznie wskazuje na jego preferencje wyborcze na rzecz PO.
Tusk wprawdzie spotyka się ze zwykłymi ludźmi, ale więcej wynika z tego dla niego szkód niż pożytku. Co z tego, że spotka się z kibicami, jak potem powie, że każdy ma swoje racje, że on i kibice nie zmienili zdania. Ludzie lubią konkrety ,a nie debatowanie dla debaty. Z samego spotkania Tuska z kibicami nic nie wynika i ludzie czuja, że to jest robione na pokaz.
Co z tego, że spotka się z płacząca emerytką i potrafi jej otrzeć łzy lecące z oczu, jak zaraz potem powie, że on nic nie może zrobić i ta rozmowa służyła temu, żeby biedni ludzie mieli się komu pożalić. Tusk zapomina najważniejszą rzecz, że jest politykiem, a nie psychologiem. Ludzie nie oczekują od niego, jak sam uważa, żeby ich wysłuchał, ludzie oczekują działań !
Tusk swoimi spotkaniami z zwykłymi ludźmi pokazuje, że nic nie pomoże, a jedynie może współczuć. Jeśli zatem władza nic nie może, to po co taka władza pytają ludzie. Lepiej by zrobił dla siebie ajkby siedział w Warszawie i krytykował tych na dole (samorzady, gminy, powiaty), że one nic nie robią, choć on im daje szanse i chce pomóc.
Podsumowując: wybór autobusu i spotykanie się Tuska ze zwykłymi ludźmi tylko w teorii było dobrym rozwiązaniem. W praktyce dla PO skoczyło się źle. To pokazuje, że Tusk jest oderwany od rzeczywistości i myśli, że jak spotka się ze zwykłą babcią, to tysiące innych babci będzie na niego głosowało, bo on rozumie te babcie. W rzeczywistości pokazuje, że tym babciom nie umie pomóc. Albo oderwany, albo ma złych, oderwanych od rzeczywistości doradców.
Efekty tego poznamy 9 października...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)