Premier Tusk tłumaczy, że kopniecie w twarz policjantki jest oznaką bandytyzmu i będzie z całą stanowczością zwalczane przez niego. Ma racje, ale tylko częściowo.
Faktycznie w każdym innym, dodajmy normalnym kraju, kopniecie policjantki czy policjanta w twarz musi być zwalczane i nie można tego tolerować. Problem w tym, że Polska normalnym krajem nie jest, do czego przyczynił się w znacznym stopniu sam Tusk.
W Włoszech mamy sprawę Amandy Knox uniewinnionej od zabójstwa swojej współlokatorki. Co łączy Amandę z Zieloną Górą?
Otóż, brak szacunku dla prawa i państwa. Jak to możliwe, że jeden sąd decyzje się uznać kogoś za winnego, a drugi, po dwóch latach uznaje, że jednak ktoś jest niewinny? Dzieje się to wszystko w świetle kamer i przy dużym zainteresowaniu opinii publicznej. Czy sąd jest niezależny od tego? Co ważne nie pojawiły się żadne nowe okoliczności wskazujące, że zmiana wyroku jest uzasadniona.
Polska bardziej przypomina Włochy niż Wielką Brytanie. W Wielkiej Brytanii do niedawna policjant chodzący po ulicy nie miał broni. Tylko specjalne jednostki miały do tego prawo. Samo słowo policjanta wystarczyło.Gdy na drodze przechodzącego tłumu kibiców stoi policjant, to żaden kibic go nie dotknie. Sam widziałem i do dziś nie mogesię temu nadziwić
W Polsce nikt rozsądny nie szanuje policji, bo dziecko wie, że
Są przekupni
Są głupi
Dbają o swoich
I sami sobie zasłużyli na taką opinię.
Zatem kopnięcie policjantki w twarz nie jest oznaką chuligaństwa, jak twierdzi Tusk, jest oznaką działania przeciwko mataczeniu. Każdy zna historie policjanta, który zrobił coś, albo zaniechał coś, żeby tylko jego znajomy nie poniósł odpowiedzialności. I takie kopnięcie w twarz uważam właśnie za desperacji akt człowieka, żeby policja nie mataczyła w sprawie śmierci kolegi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)