Jak donoszą branżowe gazety i portale spółka Krezus S.A. planuje w najbliższym czasie ubiegać się o koncesję na poszukiwanie soli w Zatoce Puckiej. Podobno w naszym kraju tak bardzo brakuje soli, że trzeba ją zacząć szukać aż na morzu. I tylko zbieg okoliczności sprawia, że poszukiwanie soli odbywa się na...potencjalnie gazonośnych terenach.
Ale zacznijmy od początku. Jak wynika z oficjalnej strony giełdowej spółki Krezus S.A. przedmiotem działalności spółki jest poszukiwanie surowców naturalnych z wyjątkiem ropy i gazu.
Prezesem spółki jest Paweł Konzal. Dotychczas zajmował się on wyłącznie ropą i gazem a jego ostatnim miejscem zatrudnienia było forum w Davos, gdzie, jak sam chwali się w swoim oficjalnym CV, zajmował stanowisko Dyrektora Departamentu Ropy i Gazu i odpowiadał za strategię rozwoju sektora paliwowego oraz relacje z prezesami 25 największych na świecie firm - producentów ropy i gazu.
Ani słowa o soli. Mimo takich znajomosci trafił do polskiej firmy, która dopiero zaczyna wydobywać...sól.
Przypomne, że Konzal wcześniej był doradcą wiceministra gospodarki Piotra Naimskiego. A potem został skierowany do Brukseli na specjalnie dla niego powołane stanowisko Dyrektora Przedstawicielstwa PGNiG. W ramach taniego państwa, które głosił PiS tworzono nowe stanowiska.
O samym prezesie szerzej pisałem tutaj:martinoff.salon24.pl/390583,obluda-pisu
Obecnie szefem tego ministerestwa jest Marcin Korolec, były wiceminister gospodarki razem z Naimskiem w rządzie PiS. Głównym geologiem kraju jest obecnie Piotr Wożniak, minister gospodarki w rzadzie PiS, czyli były szef Naimskiego i Korolca.
Natomiast po. dyrektora depatramentu przyznajacego koncesje jest Rafal Miland, w rządzie PiS wicedyrektor Departamentu Ropy i Gazu w ministerstwie gospodarki.
Innymi słowy Konzal zwróci się o koncesje do swojego kolegi, którego szefem jest kolega jego byłego szefa. Wszyscy bowiem razem działali w rządzie Kaczyńskiego
Choć wciąż pozostaje otwarte pytanie czemu w ogóle Tusk zaufał ludziom, którzy
wcześniej pracowali u Kaczyńskiego i oddał im całkowitą kontrolę nad gazem łupkowym?
Wszystko to odbywa się „w rodzinie” PiS pod egidą PO. Nie mylić z biznesem telefoni komórkowej, której właścicielem jest Roman Karkosik, także główny udziałowiec spółki Krezus.
Majątek Karkosika, Forbes szacuje na 2,5 mld zł i umieścił go na 7. miejscu najbogatszych Polaków w tym roku. Jak kilka miesiecy temu pisała Rzeczpospolita o Karkosiku: „Jego akcje są warte ponad 2,2 mld zł. Od początku roku urósł o prawie 0,5 mld zł. To przede wszystkim zasługa firmy Krezus, której wycena zwiększyła się aż trzykrotnie, a to właśnie ta spółka stanowi lwią część wartości portfela”. Jak widać na soli też da sie zarobić...
Teks ten dedukuje wszystkim zwolennikom PiS, a szczególnie Antoniego Macierewicza, najbliższego przyjaciela Naimskiego, który twierdzi, że majątki najbogatszych Polaków należy skonfiskować, bo pochodzą one z afer na początku transformacji. Teoria Maciereiwcza głosi, że milionerzy nie są właścielami tych majatków, a jedynie dysponentami pieniędzy komunistycznych służb specjalnych (polskich lub sowieckich).
Zatem przy odbieraniu majątków może warto zacząć od Karkosika? Na przełomie wieków UOP ( nota bene kiedyś szefem był Naimski ) prowadził dochodzenie w związku z zakupem przez spółkę Karkosika Unibax toruńskiej Elany.
W 1996 r. Unibax sprzedał Elanie dwie maszyny do polimeru butlekowego za 43 mln zł, które wcześniej sam kupił o 20 mln taniej. Następnie w 2001 Karkosik kupił od grupy Narodowych Funduszy Inwestycyjnych 60 % akcji Elany za 27 mln zł, czyli wychodzi, że w tamtym czasie 100% akcji Elany warte były...43 mln zł . Cała operacja robienia interesów przez Unibax, podwykonawcę Elany, z późniejszym przejęciem właścicielskim Elany, jest niemal podręcznikowym przykładem idelanego interesu...dla Karkosika.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)