Mateusz Szymański Mateusz Szymański
156
BLOG

Miś 2010

Mateusz Szymański Mateusz Szymański Polityka Obserwuj notkę 3

Wczorajsze, kolejne już obejrzenie filmu "Miś" podsunęło mi złotą myśl: może czas na nową wersję? Może skoro narzekania i racjonalna krytyka nie trafiają do uszu naszego rządu, to celna satyra  sprawdzi się lepiej?

Scenariusz jest prosty: akcja toczy się w kraju mlekiem i miodem płynącym. Jest najlepszy - prawdziwa zielona wyspa na mapie świata. Wszyscy się cieszą, a zwłaszcza rządzący. Raz w miesiącu szczęśliwi obywatele ustawiają się w kolejce, żeby oddać uśmiechniętej pani w okienku połowę tego, co zarobili. Dodajmy, że ci, którzy otaczają zieloną wyspę, zarabiają kilka razy więcej - ale oni przecież są czerwoni - to my sobie lepiej radzimy. 

Za oddaną połowę pensji dostajemy gwarancję dostatniego bytu na starość, prawo do opieki zdrowotnej, ochronę naszej własności. Powodzi się nam jednak tak dobrze, że zwykle i tak sami zbieramy pieniądze na emeryturę i leczymy prywatnie - bo nas stać. Ci, którzy są zwyczajnie oszczędni leczą się publicznie, ale żeby nie przemęczać lekarzy, przychodzą do nich tylko przez kilka godzin w tygodniu.

Nasz przywódca pewnego dnia ogłasza, że cieszy się z naszego dobrobytu i informuje, że jeśli zapłacimy kilka groszy miesięcznie więcej, będziemy żyli w prawdziwym raju. O, przepraszam - bliżej nieokreślony ktoś zapłaci kilka groszy miesięcznie, bo podwyżki nikt nie odczuje, naturalnie.

Nie mam tylko pomysłu na scenę finałową. Wydaje mi się jednak, że gdyby przekopiować ostatnią rozmowę o Tradycji, zmieniając tylko słowo na Dobrobyt, pasowałaby jak ulał.

 

Przeczytaj i wyrób sobie opinię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka