88 obserwujących
2439 notek
1303k odsłony
1580 odsłon

Wrangler. Nowa definicja liberalizmu

Wykop Skomentuj27

Należy się Czytelnikowi wyjaśnienie: tekst zacząłem pisać kilka dni temu, kiedy sondowano zastąpienie Loli kimś z jajami (Sikorski, Trzaskowski) albo Budką, po czym – ledwo zdążyłem wwiercić się w analizy potrzebnej tu koncepcyjnie Rewolucji Francuskiej (i całego „pięciopaku”, od Frondy po Komunę Paryską) – a tu znowu mnie sondażownia wezwała do tele-roboty i od nagabywanych respondentów dowiaduję się, że jednak Trzaskowski.  

Znaczy – intuicja mnie nie myliła.

Więc – uwaga: oto co pisałem, zanim platformersi, z właściwym sobie wdziękiem, wyrzucili do kosza całą swoją prawyborczą demokrację.

Całkiem możliwe, że Rafał Trzaskowski zostanie kandydatem formacji „sytych” zamiast tej Loli, która wygrała wewnątrz-partyjne prawybory, jak się okazało – lipne, wszystko tam jest lipne. Właściwie wyszła z niej w kampanii pularda, nieznośna i nie-nośna, bezjajeczna samica kur’a, tuczona receptami Pi-aR-owców, warta swojej roli, a nie jakaś tam Sofia czy inna Gina, raczej ciele-mele.

Oczywiście, nikt poważny nie podejrzewał jej nigdy o to, że stała ona w pobliżu jakiejkolwiek ideologii. Po prostu wyglądała i pachniała, więc się z czasem spodobała. Do jej wybitnego męża mówię: nic do ciebie nie mam, chłopie, sam bym się zauroczył, tyle że miałem nieszczęście kilka lat temu oglądać ją na żywo w Uniwersytecie Trzeciego Wieku i wyszło, że robiła tam za plakat, a nie za polityka.

Cokolwiek by nie mówić o Trzaskowskim – ma jakieś poglądy, choć pobieżne, połebkowe – i uzbroił je w tzw. refleks, co dzisiaj jest akurat dużo większym kapitałem niż same poglądy. Dojrzał też do ról ważnych politycznie, otrzaskał się z polityką i z mediami, rozróżnia rzeczy istotne od badziewia, nie snuje się za nim duch HGW. A to, że mu czasem coś w administrowaniu Warszawą nie wychodzi – no, Stolica tak już ma, że nie zawsze jej się trafia MISZCZ.

A teraz już to, co tworzę po fakcie. Po TYM fakcie.

* * *

Rafał Kazimierz należy do tej części pokolenia „wrangler” (tak określani byli najlepsi studenci Cambridge, potem to się przyjęło szerzej), która narzuca ton osobliwej formacji kulturowej, nazwę ją tu na próbę SBO (shirt, backpack, bermuda-shorts, personal-organizer), jako kontestację SBN (suit, briefcase, necktie) . To lepsza, użytkowa wręcz, pełna naturalności forma luzu niż okazyjny Casual Friday (dress-down-day). Pokolenie to odrzuca sztywną etykietę ubraniową obecną w urzędach i w biznesie, pozostając nadal w konwencji eleganckiej, dystansując się od lumpen-dresiarstwa czy poszarpanych jeansów. Obowiązkowo dwudniowy zarost na twarzy, niekoniecznie strzyżenie głowy do gołej skóry. To forma wprowadzona tak naprawdę przez tutorów-bacalariusów uniwersyteckich w okresie „kontestacji’68”, „kumpli z tytułami profesorskimi”, którym bliżej było do życia obecnego w kampusie niż do biblioteki uniwersyteckiej.

To nie jest kwestia wyłącznie estetyki, to jest cała filozofia „self-made”, wyzwolenia się od zewnętrznych oznak poprawności, solidności i wiarygodności, kindersztuby salonowej wpajanej w dobrych domach przez rodziców.

Inwestowanie w siebie poprzez sprawne opanowywanie rozmaitych przydatnych umiejętności, a nie pogłębionej wiedzy. Starsze pokolenia w wytrzeszczem w oczach obserwują kariery tych wiecznie młodych-zdolnych, pełne tupetu, ale zabójczo skuteczne.

Rafał Kazimierz, niemal urodzony wrangler, był w młodości skuteczny w zaliczaniu przydatnych sprawności i był mistrzem skupiania na sobie uwagi tuzów nowej polityki, europejskiego sznytu. Kiedy odpalono fajerwerki festiwalu pierwszej Solidarności – zaliczał pierwsze klasy podstawówki, a kiedy rozpoczęła się Transformacja – stawał się pełnoletni. Nic dziwnego, że po krótkim okresie terminowania został „zauważony i adoptowany” przez nieco starsze pokolenie, które „mieszało” w polityce. Jadał z różnych pieców, ale zawsze to co świeże i pożywne.

Nie miał czasu ani ochoty wgłębiać się w niuanse ideologiczne, jest wszak politologiem, czyli specjalistą od szybkiego taksowania ludzi i zdarzeń.

* * *

Tu dochodzimy do sedna. Poglądy Trzaskowskiego, najprawdopodobniej są liberalne. Ale byłbym ostrożny z używaniem tego słowa wobec niego. Słowo „liberalny” wzięło się w polityce od czasów Rewolucji Francuskiej, popatrzmy (powtarzam poniższe jak mantrę, żeby się nie opatrzyło):

1. Liberté – to był postulat przemysłowców-manufakturzystów-przedsiębiorców francuskich, którzy walnie finansowali budżet monarchii, ale nie byli tam (na salonach) widziani inaczej niż „kuchennymi drzwiami”. Walczyli nie tylko o należną pozycję polityczną, ale też o prawo do swobodnej przedsiębiorczości: to była esencja Rewolucji;

2. Égalité – to był postulat zwodniczy zachęcający lud paryski do masowych wystąpień: lud się bardzo do tego nadawał ze względu na swoją tłumną liczebność i instynkt straceńczy, burżuazja była wszak nieliczna i mało skłonna ruszyć swoje pasibrzuchy do jakiegoś konkretnego działania, tym bardziej do ryzykowania zdrowiem i życiem;

Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka