88 obserwujących
2436 notek
1302k odsłony
227 odsłon

Odpowiedź jawno-szydercom

Wykop Skomentuj8

Dawno, od lat nie miałem tak świetnej sytuacji taktycznej jako wyborca. Oto mam wybór nie dwojaki, ale trojaki. Co prawda nie jest to wybór, jakiego bym chciał (swoboda gospodarcza, swoboda polityczna, swoboda obywatelska) – ale i to dobre, lepsze od dwu-biegunowości. Mam wybór nieco zastępczy państwo opiekuńcze za wszech-abdykację z obywatelstwa, państwo liberalne za poszerzający się margines wykluczeń, państwo teoretyczne za powstrzymanie się od głosowania. 

1. Duda symbolizuje państwo budżetowo-opiekuńcze, ale wymagające od nas lojalności i posłuszeństwa, pod rygorem postawienia w stan podejrzenia o cokolwiek (inkwizycja, oprycznina, maccartyzm);

2. Trzaskowski symbolizuje państwo liberalne, dające iluzoryczną swobodę przekonań (o tym za chwilę), ale pozostawiające szaraka na pastwę tych lepiej zorientowanych i zorganizowanych, by stał się obywatelem pozornym;

3. Mniej-więcej 10% wyborców woli jednak państwo obywatelskie, samorządowe, wręcz sołecko-lokalne (niemal kopię helleńskiej Symmachii czy teutońskiego Reichu) – ale nie ma swojej reprezentacji politycznej;

Swego czasu, całkiem niedawno, wyraziłem to (na razie utopijnym) postulatem, by nie dwóch, ale trzech finalistów weszło do ostatecznej rozgrywki, dwóch zwycięskich mogłoby utworzyć tandem prezydencki (Prezydent, Wiceprezydent), trzecia opcja musiałaby poczekać. Lepszej, nowocześniejszej demokracji w obecnych realiach globalnych – nie widać. Pisałem o tym TUTAJ: https://publications.webnode.com/news/nie-dwojka-a-trojka-w-dogrywce/ . w każdym razie wciąż poszukuje politycznej ucieczki przed plebiscytem, zastępującym na świecie rzeczywiste wybory.

Skoro nie mam aż takiego luksusu – skorzystam z PRAWA do odmowy udziału w plebiscycie.

Nie chcę państwa budżetowo-opiekuńczego, które nie robi kroku dalej, czyli nakarmiwszy pierwszy głód – nie daje okazji do zarobienia na siebie w godny sposób (spółdzielnia socjalna w każdej gminie). Wychowuje nas w trybie lenistwa roszczeniowego: państwo da bo musi, należy nam się.

Nie chcę państwa liberalnego, które pozornie pozwala każdemu na wszystko, ale w rzeczywistości premiuje gangi cwaniaków i łupieżców, dopuszczając do pęczniejących i liczniejących wykluczeń, więc sprawy „dozwolone” okazują się szyderczo zastepcze ekonomicznie i politycznie.

Chcę państwa obywatelskiego, w którym ja sam albo moje środowisteczko ma nieograniczona swobodę samo zatrudnienia (bez łaski tzw. pracodawców), a do tego nie skupia się na geszeftach budżetowych, tylko na rzeczywistej demokratyzacji (mechanizmach ludowładczych).

Wybieram tę ostatnią opcję, prawdziwie obywatelską, co w konkretnej sytuacji taktycznej (przed drugą rundą prezydencką, pod wielkim znakiem zapytania co do legalności-konstytucyjności głosowań) – oznacza powstrzymanie się od głosowania. Nawet, jeśli to oznacza, żee „przyłączam” się do tych, którzy „nigdy nie głosują, bez powodu”.

* * *

Zauważcie zatem, co się dzieje „w polityce”. Opcja socjalna agituje, by głosować, ale nie ma za złe nikomu, że nie chce głosować. Opcja zaś liberalna przeczy samej sobie, niemal pozbawiając takich jak ja prawa wyborczego, ustrojowego, bo „nie głosując – wspierasz tego drugiego”.

Bzdura. Stoję na stanowisku, że korzystając z panikodemii wąskie elity-kamaryle dogadały się naszym, powszechnym, obywatelskim kosztem i urządzają sobie czerwcowo-lipcowe igrzyska, nijak nie związane z praworządnością i legalizmem, a w tle jest jakiś paskudny „deal”, który wyjdzie na jaw niebawem, ale już będzie „pozamiatane”.

I ja mam brać w tym udział, i to bierny, poprzez oślo-baranie przyzwolenie? Nie, dobrzy przyjaciele różnych opcji, ja się zachowam przyzwoicie, czyli według wskazań sumienia. I proszę mnie nie poddawać symbolicznej opresji, nie wpędzać mnie w poczucie obywatelskiej winy, tylko dlatego bo nie reaguję tłumnie. Nie dajecie mi prawa rzeczywistego wyboru – to ja nie dam wam komfortu udawanego, plemiennego „uczestnictwa”.

* * *

Moja pamięć jest wybiórcza, jak każda pamięć biologiczna. Ale cośtam-cośtam kołacze mi się po głowie. Może z tego, co mi się kołacze, wybiorę kilka „złotych myśli”, których użyję w polemice z…, no właśnie, z kim…?

Oto myśl pierwsza: nie sądź ludzi, po prostu nie osądzaj, a jeśli cię korci – to nie sądź po upierzeniu. Od lat cytuję wiersz Stanisława Trembeckiego, MYSZKA, KOT I KOGUT, będący tłumaczeniem bajki La Fontaine’a z 1876. W skrócie – myszka cudem uniknęła śmiertelnego zagrożenia, bo bała się wrzaskliwego i szumnego koguta, chroniąc się przed nim w pobliże milusińskiego futrzaka: myszka nie wiedziała, bo i skąd, że ów futrzak akurat żywi się myszkami, a kogut – nie, i do tego płoszy koty lubiące zagryzać kury. W tej bajce ani kot, ani kogut nie są bohaterami pozytywnymi, po prostu z punktu widzenia myszy – kogut jest „korzystniejszy”.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka