88 obserwujących
2438 notek
1303k odsłony
182 odsłony

List do Senatora W. Koniecznego. Trzeci i ostatni. Potem pisać przestanę

Wykop Skomentuj3

Oczywiście, że głównym wątkiem jest wynik głosowań. Ludzie zagłosowali, PKW poda wyniki sumaryczne, a rzecz rozstrzygnie się przed Sądem Najwyższym po protestach, nie zaś przy urnach. Właśnie to jest teraz grane, Wojciechu, i o tym chcę do Ciebie napisać. Myśl o wykluczonych i o zwykłych ludziach, a nie o swoim ciepełku politycznym darowanym przez Włodzimierza, który zdaje się nie kumać, co jest grane, choć zważniał przecież jako „państwowiec”. 

Dzisiejsze popołudnie (pisze wieczorem 12 lipca), skończę rano) spędziłem w sondażowni, pytając losowo obywateli jak głosują. Potem wróciłem na 21-wszą do „noclegowni” i widzę, że ludzie nie kłamali. Poza tym działo się – i będzie dalej się działo.

Zacznę od tego, że na gorąco napisałem trzy szybkie „memy” (nie jestem biegły internetowo, raczej nie porywam publiki swoją twórczością w mediach społecznościowych):

1. Mem pierwszy: Miara spsienia hołoty obywatelskiej: wmówić sobie konwalidację łańcucha sekretnych intryg plemiennych - niczym celebrę demokracji

2. Mem drugi: Duda zaprosił rywala tuż PO WALCE, a przed ogłoszeniem wyniku, aby uścisnąć sobie dłonie. Jak w boksie. A te kuce gest wyśmiały.

3. Mem trzeci: Lewico wytrzeźwiej: teraz jest politycznie najlepszy czas na projekt SPÓŁDZIELNIA SOCJALNA W KAŻDEJ GMINIE!!! szorstka cohabitacja

Niechcący memy te wpisały się w moją „kampanię prezydencką”, którą do dziś (12 lipca 2020) prowadziłem jako Jan Gavroche Herman. Przypominam, że celem tej kampanii było wyczulenie naszego PPS na to, co istotne w projekcie lewicowym, myszkującym po Europie od początku XIX wieku. Sam przyznałeś – a ja Ci wybaczyłem i nie będę się w tej sprawie awanturował – że fałszywie przed ważnym głosowaniem Rady Naczelnej ogłosiłeś moje wycofanie się z tej kampanii. PPS podobno poparła kandydaturę Roberta Biedronia, za darmo, i tak samo za darmo wyskoczyła z „odnowieniem ślubów” w drugiej, czerwcowej odsłonie, kiedy już nawet Czarzasty i Zandberg markowali jedynie swoje poparcie.

W polityce liczy się wiele umiejętności, których ja nie mam, bo politykę wolę komentować niż grać i uprawiać. Jedną z ważniejszych wydaje się zdolność odczytywania znaków – tej zdolności chyba jednak trochę mam.

Spróbuję „egzegezy” moich memów, bo czasem trzeba napisać więcej niż kilka słów.


A

Miara spsienia hołoty obywatelskiej: wmówić sobie konwalidację łańcucha sekretnych intryg plemiennych - niczym celebrę demokracji Nawiązuję do sformułowania mało wyrafinowanego, „chamska hołota”. Słowo „hołota” oznacza „golców” nie dysponujących niczym wartościowym, a słowo „cham” zawsze oznaczało w polskiej kulturze – żywioł kmiecy i proletariacki. Hołota obywatelska – w moich ustach oznacza golców-wykształciuchów, czyli „kastę nad-obywateli” medialno-teatralno-kawiarniano-salonowych, gardzących golcami-chamami. Inaczej: totalna opozycja. Nie bo nie. Nasz diabeł starszy od waszego.

I oto ta totalna opozycja, w swoim samouwielbieniu, w swoim łże-etosie, nosząc wdzianka z napisem KONSTYTUCJA – zarazem nie ma nic przeciwko cuchnącemu z daleka szwindlowi wyborczemu, polegającemu na cichej zgodzie na samo-się-anulowanie terminu 10 maja i na jeszcze cichszej zgodzie na podmiankę kandydata „demokratycznego”. Szwindel szyty grubym ściegiem, a demokraci – kupują to jako odświętną szatę dyrdymałów o demokracji, poszanowaniu prawa, równości, ludowładztwie, itp.

Wystarczyło, że Kaczor poszedł na układ i zaryzykował wygrane w cuglach wybory (czas pokaże, jaki to deal) – a już jest w porządeczku, OK


B

Duda zaprosił rywala tuż PO WALCE, a przed ogłoszeniem wyniku, aby uścisnąć sobie dłonie. Jak w boksie. A te kuce gest wyśmiały Godzina tuż po 21-wszej, 12 lipca, finał kampanii zwanej umownie wyborczą, a będącej pobojowiskiem, rumowiskiem cywilizacyjnym, trash-polityką plemienną. Rzygać się chciało, obie strony nie oszczędzały „tych drugich”. Przy okazji: rzetelnej lewicowości przy tym nie było. Biedroń wmawiał Polsce, że prawa pariasów są ważniejsze niż prawa proletariatu i tak ustawił „elektorat”, więc dostał co sam wykrakał.

Duda powiedział na gorąco: nie znamy wyników, ale już dziś zapraszam rywala, będzie można teraz, kiedy jeszcze wszystko kipi, uścisnąć sobie dłonie. Kwaśniewski w Onecie, a potem sam Trzaskowski odparował, że to jest Dudy próba wmówienia obywatelom wyniku przed ogłoszeniem. A ja twierdzę, że to był gest bezpośrednio po walce, odrzucony, delikatnie mówiąc, niegrzecznie, choć to Trzaskowski robił w końcówce kampanii za „człowieka ugody”.

Może w zaproszeniu Dudy było drugie dno (pogadajmy – wyczuwam przekaz – o podarowanej Ci szansie, bo dzięki Jarosławowi zastąpiłeś marną Małgorzatę). Może coś by się tam „ustaliło” w stylu „magdalenkowym”? Tak się w polityce robi, choć szarzy ludzie się tym brzydzą. Najwyraźniej Trzaskowski nie zrozumiał przekazu, albo nie chciał zrozumieć .

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka