Jan Herman Jan Herman
331
BLOG

Soczysta zieleń contra feldgrau

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 2

 

Tabuny hunwejbinów III Rzeczypospolitej, pośród których tylko nieliczni są naiwnie apostołami „rynku”, „swobodnej konkurencji”, „szans dla inicjatywy”, a pozostali „wiedzą o co chodzi” – tratują wymyśloną przez Pi-aR-owców zieloną łączkę, która już niemal jawnie przywdziała kolor feldgrau.

Zarządcy naszego wspólnego (czyli niczyjego?) pastwiska tak długo wmawiali nam, że jego pożywna zieleń pokrywa je niczym euro-boisko – aż sami w to uwierzyli. Niejeden śmietankowy geszefciarz i satyr (tak, tak, pamiętamy igraszki na tylnym siedzeniu) postanowił sobie poużywać straciwszy kompletnie umiar: skoro jest tak świetnie, nikt nie zauważy, że skubnąłem więcej niż to jest ogólnie przyjęte.

Teraz, kiedy śmietankowa zupa się wylała, zarządcy próbują wmówić ogłupiałemu narodowi, zszokowanemu, że w ogóle można „aż tak” – że ta niknąca w oczach zieleń miała kolor wyłącznie koniczynkowy. Dziennikarze-mediaści nie chcą widzieć tego, co każdy chłop widzi z daleka (nawet koalicjant już to wie): resort rolnictwa zostaje ostatecznie wyrwany PSL-owcom, a ktoś taki jak Artur Krzysztof Balazs, człowiek-orkiestra, dostanie cały ten majdan „z wolnej ręki”, byle tylko zainstalował partię rządzącą w kilkunastu najważniejszych para-budżetach. Stamtąd już oni „roztoczą fachową rządową opiekę” nad tymi kilkunastoma tysiącami konfitur i konfiturek oraz powideł.

Niejeden Śmietanko robi(ł) geszefty, tyle że ten akurat egzemplarz jest kuriozalny, obmierzły typ. Na przykład niemal każde poważne stanowisko nomenklaturowe w Polsce wiąże się z „bokami” oraz z  niebotycznymi „odszkodowaniami” w wypadku przedwczesnego zwolnienia-odwołania. Mnożenie przybudówek i kierowniczych stanowisk dla swojaków – to praktyka powszechna w kraju, gdzie zamiast Przedsiębiorczości zainstalowano w gospodarce wszechobecne Rwactwo Dojutrkowe (tyle zysku co w pysku), zaś najbardziej oczywistą strukturą polityczno-gospodarczą jest Zatrzask Lokalny. Praktyka „przechowywania” byłych ministrów i luminarzy w prywatnych radach nadzorczych lub w charakterze „doradców od wszystkiego” – znana jest w Polsce „od zawsze”. No, ale kiedy zielone pastwisko jawnie zmieniło kolor (ku zaskoczeniu premiera i jego drużyny, ha, ha) na „szarość polową”, podniosło się larum, że koniczynkowi przedobrzyli, że jak zwykle pozakładali rodzinne Więcierze Mętne wszędzie, gdzie któryś choć nogę postawił.

Obywatelu! Oobyywaateeeeeeluu! Po Fejsbukach krąży ilustracja obrazująca, jak to rodzina wójta Jana obejmuje wszystkie możliwe fuchy w Polsce, od posła aż po referentkę w gminie. Ilustracja jest wymownie zielona, no, bo wiadomo!

A spróbujcie sobie dorysować schematy-grafy w kolorze błękitnym, albo różowym czy żółtym, a na nich rozbudowaną „miastową” nomenklaturę, dla niepoznaki nazwaną ruchem obywatelskim, a nawet reprezentacją ludu pracującego. Kiedy wybuchały afery (a niektóre nie wybuchały) – to mediaści rysowali takie właśnie obrazki, gdzie pokazywali kapitałowe i kadrowe powiązania między rozmaitymi spółkami prywatnymi, urzędami, funduszami, agencjami publicznymi. Największy chyba przekręt Polski powojennej, zwany Komisją Majątkową – to przy wyczynach Śmietanki ma rozmiary małego Pikusia. Znaczy” Pana Pikusia. Śmietanko nie odbierał samorządom, za ich plecami i całkiem nieodwołalnie, najlepszych kąsków w postaci gruntów i obiektów, nie rugował szkół, szpitali i innych placówek, nie kazał sobie remontować budynków, które za chwilę przejmował za bezcen. A o FOZZ już nie pamiętamy? A – nie „rozpracowana” jeszcze – afera PPP+NFI? A kolejny przekręt zwany OFE i sprzedawany ogłupiałemu ludowi jako dobrodziejstwo? Spójrzmy na listę ok. 500 wiodących biznesów, kluczowych inicjatyw „obywatelskich” oraz najbogatszych Polaków i zastanówmy się, bez niepotrzebnych emocji, czy ich „rynkowe” sukcesy możliwe są bez dokarmiania dobrem publicznym, bez sieci kontaktów opartych na „komitywie”? Doprawdy, Temudżyn czy Timur lepiej zarządzali podbitymi przestrzeniami, choć zaczynali od rzezi i łupiestwa.

Sępistych pajaców, którzy akurat w „ludowości” się zagnieździli, już niedługo „uczciwi fachowcy” nabiją na pal, kiedy się okaże to, co fachowcy wiedzą od dawna: Polska jest bankrutem, ma zrujnowaną Administrację (patrz: Boniego raport nt. sprawnego państwa), Infrastrukturę (grożącą katastrofami przy byle pretekście pogodowym albo eksploatacyjnym), Finanse (fundusze, budżety, itd.), ma wrogą Krajowi i Ludności Politykę (nie zarządzamy, nie gospodarzymy, tylko odsysamy). Tyle że tego bankructwa zapomniano w swoim czasie ogłosić. Rozprawiwszy się z ludowcami będzie można jesienią ogłaszać, że to pawlakowi ludzie w zmowie z Grecją i innymi lekkoduchami zmarnowali tyle szlachetnego trudu „błękitnych fachowców”.

Krążące po internecie 48-minutowe tête-à-tête Władka z Władkiem (private conversation, familiar interview or conference of two persons, face to face, privately or confidentially), jest zaledwie znakiem operacji „MIMIKRA”, świetnie przygotowanej (brawo, pana-premierowi-ludzie), dzięki której „błękitni” kosztem „koniczynkowych” będą udawać, że „to nie ja, to kolega”.

Zaś ciemny lud ma to kupić i udawać, że gra w zielone.

 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka