Kora, znana z rozmaitych przebojów muzycznych i niestandardowego sposobu uprawiania życia prywatnego, świetnie się bawiła, zamawiając trawkę skądś tam na imię swojego psa, zamieszkującego z nią razem bez meldunku. Och, ileż to żarcików o głupich organach padło przy wódeczce i skrętach! Wiedzą to wszyscy poza służbami porządkowymi, które nie wiedzą, co z tym zrobić, choć za wprowadzanie w błąd organów są konkretne paragrafy.
Jak się sprawa rypła – wszyscy nagle stracili rezon, oleum zabrakło i Korze z Kamilem, i organom.
Nie za drobnicę trawkową, ale za wprowadzanie w błąd organów powinna Kora dostać w tyłek.
Jak mała jest Kora (i jej równie wybitny partner) świadczy kręcenie, że ta trawka to dla celów badawczo-poznawczych tylko była. To co, kryją psa czy boją się odpowiedzialności?
Narkotyki są złem same w sobie, podobnie jak alkohol, tytoń i parę innych substancji oraz roślin. Niech będzie wolność dla tych, co chcą się w tym nurzać, ale niech podpiszą, że poza ratowaniem bezpośredniego zagrożenia życia rezygnują z leczenia chorób od-narkotykowych, od-alkoholowych, od-tytoniowych za moje podatki. Niech płaca za skutki swojej lekkomyślności w korzystaniu z praw człowieka, czy jak je tam nazywają polityczni cwaniaczkowie. Proste?
Robienie sobie żartów poprzez zamawianie „dopingu” na swojego psa – jest śmieszne, jeśli się po wpadce ma odwagę trwać w tej konwencji, a nie uciekać w jakieś badania i eksperymenty pod książkę. To dopiero świadczy o „wielkości” tych państwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)