Jan Herman Jan Herman
348
BLOG

Strachy i interesy

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Wczoraj/dzisiaj (w okolicach północy) posłowie ludowi – pewnie nie w pełni to rozumiejąc – zalegalizowali „ustrój odgórny”, czyli wyrzucili do kosza konstytucyjne zapisy o politycznym suwerenie, którego imię NARÓD. Władza wie lepiej, co dobre dla Kraju i Ludności, a wyborcom wara od ważnych rozstrzygnięć – zdają się mówić ludowcy Polsce.

Demokracja sterowana święci tryumfy. Game-boy DT może jakiś czas spać spokojnie.

Był to wieczór ważny w historii Polskiego Stronnictwa Ludowego, które liczy sobie już wiosen tyle, ile minęło od 1895, ew. od 1903 roku. Takiej tradycji nie ma żaden inny ruch polityczny w Polsce (Polska Partia Socjalistyczna dogorywa gdzieś w zaułkach Warszawy, pulsując spazmem we Wrocławiu). W tradycji tej mieszczą się ludzie niezłomni, dla których Państwo i Naród były ponad wszystko: Witos, Rataj, Mikołajczyk. Tuż po II wojnie światowej (mało kto chce o tym pamiętać) Ludowcy byli jedyną siłą zdolną skutecznie rządzić krajem (zostali rozbici w drobny mak represjami bolszewickimi).

Ważność wczorajszego wieczoru wynikała z testu na przyzwoitość, jaki przeszli wczoraj reprezentanci ruchu ludowego w Parlamencie.

Jak nigdy, ludowcy wczoraj rozstrzygali o tym, czy ustrój/system reprodukowany od lat w Polsce ostanie się, czy zostanie poddany gruntownej dyskusji. Ustrój, który dopuszcza zmowy polityczno-gospodarcze kosztem Kraju i Ludności na rzecz geszefciarzy biznesowych i ich politycznych patronów.

Parlamentarzyści – podzieleni (zresztą, wbrew Konstytucji) na zwarte bloki partyjne – wczoraj niechcący ujawnili cały sens parlamentaryzmu: Kraj i Ludność, oddane w zarząd konkretnej kamaryli, albo mają w posłach swoich rzeczników i „ochroniarzy” interesu publicznego – albo są pozbawione jakiegokolwiek politycznego oparcia przed chciejstwem, nieodpowiedzialnością, dezynwolturą, rwactwem rządzących. Głosując przeciw powstaniu Komisji Śledczej – wsparli ten drugi wariant, czyli bezczelną pogardę dla dobra publicznego (uosabianego tu pojęciami Kraj i Ludność) i takąż pogardę „pionu wykonawczego” (rządu) wobec „pionu ustawodawczego” (parlamentu).

Wczoraj suwerenem politycznym w Polsce okazał się Rząd, kosztem Parlamentu. Tylko ludowcy mieli wczoraj rzeczywista władzę rozstrzygania, i postawili na konia, który doprowadzi do przyśpieszonych wyborów. Partie opozycyjne, instynktownie rozumiejąc powyższe, ryzykując nawet to, że na jaw wyjdą też ich rozmaite sprawki „z tyłu sklepu” – z niskich pobudek (docelowe obalenie rządu) – głosowały za demokratycznymi resztkami przyzwoitości Władzy. Partia rządząca, z oczywistych względów, głosowała przeciw komisji, która w gruncie rzeczy dokonałaby wiwisekcji jej kilkuletnich rządów pod kątem ustrojowo-systemowym (Konstytucja, prawo, deontologia, utylitarność, charytonika). Języczkiem u wagi pozostawało stronnictwo ludzi prowincji.

PSL, poniżane przez PO na każdym kroku, nie ma nic do stracenia ze strony komisji śledczej: wszak ma opinię tego, który twardo gra o „stołki” i „wpływy”, a koalicji nie ma co bronić, skoro ona przetrwa najwyżej kilka miesięcy. W dodatku – to mocny argument dodatni dla stronnictwa – Pawlakowi ludzie dali wcześniej prztyczka w nos oszustom, o których tu-teraz chodzi, wykreślając ich z listy „domów składowych”, ujawniając oszukańcze zamiary geszefciarzy. Dając zatem swoim posłom swobodę (odstąpiono od dyscypliny partyjnej w głosowaniu) – PSL uruchomiło osobiste dylematy poselskich-ludowych sumień. Każdy poseł, nie tylko ludowy, gra w jakimś środowisku poza-parlamentarnym, załatwia jakieś interesy, dzięki którym – liczy na to – nadal pozostanie w dobrej kondycji politycznej. Wie to poliszynel, wiedzą lokalni organizatorzy kampanii wyborczych. W tym sensie żadna komisja i żadne sądy „nie odkryją ameryki”.

Zatem każdy z ludowych posłów, który głosował po myśli PO, stracił znakomitą okazję (nie mogę nigdzie w internecie znaleźć imiennej listy pokazującej, kto jak głosował), by pokazać, że „słucha się” głosu wyborców (swoich rodzimych środowisk) a nie „partii władzy”.

Bardzo jestem ciekaw imiennej listy głosowania nad powołaniem komisji śledczej w sprawie praktyk lobbystycznych związanych z aktywnością Amber-Gold.

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka