Jan Herman Jan Herman
266
BLOG

Domniemania rozmaite

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 6


 

Twierdzę, że panujący nam miłościwie w Polsce ustrój-system jest z wyrachowaniem skierowany – w interesie rządzących – przeciw Obywatelom (każdemu z osobna) i przeciw Społeczeństwu jako takiemu. Z tego powodu – zważywszy rozmaite, konkretne formy „obcowania” państwa z Ludem i traktowania Kraju przez owo państwo – ustrój-system nazywam Mega-Neo-Totalitaryzmem. I dążę do obalenia tego porządku, zwanego konstytucyjnym.

Dziś porozmawiajmy o niektórych technikach pacyfikowania obywatela.

Ktokolwiek próbował zachować się jak człowiek godny w sytuacjach konfliktowych – zna te smutną prawdę, że policja sama sobie „nominuje”, kto ma w konflikcie rację, podobnie prokuratury i sądy. Nie inaczej jest w tzw. organach nadzoru i kontroli, na rozmaitych szczeblach, nie mówiąc już o służbach (jakie fajne słowo: „służby”), sekretnych i jawnych. Nie wyssałem tego z palca, potrafię tego poglądu bronić. W tym postępowaniu tzw. stróżów prawa i tzw. wymiaru sprawiedliwości tkwi głęboko ukorzenione przekonanie, że jeśli się oni pomylą, albo kiedy okażą się stronniczy – to każdy pokrzywdzony połapie się w tym i niezwłocznie (w terminie zawitym) zareaguje poprawnie pod względem formalnym. Jest to domniemanie systemowe, konkretni urzędnicy i funkcjonariusze wiedzą, że jest dokładnie odwrotnie, zresztą, dla zabawy, albo pod wpływem uprzedzenia, a może dla interesów jakichś, preparują rozmaite sytuacje, w których obywatel MUSI się pomylić, więc jego sprawa staje się „z urzędu” przegrana.

Można mieć różne zdanie w jakiejś sprawie niż policjant, strażak, inspektor jakiejś służby, kontroler, poseł, minister, prezydent. I wyrazić to swoje zdanie w sposób stanowczy, zwłaszcza jeśli oni w oczywisty sposób naruszają jakieś dobro obywatela. Oczywiście, duma i próżność jednego z powyższych najczęściej zostaje urażona. Znajdą paragraf, by człowieka zmiętolić, a jeśli się uda, ukarać w trybie, który pozwala na to, by on dowiedział się o całym postępowaniu już po fakcie, bez możliwości wyłożenia swojej racji.

Kiedy zareaguje na policyjną, prokuratorską, sądową, urzędnicza agresję – a najczęściej się to nie zdarza z różnych przyczyn – wtedy mu w urzędzie, w sądzie, w komendzie, w prokuraturze powiedzą: ależ o co chodzi, ma pan prawo złożyć sprzeciw, zażalenie, odwołanie, apelację, może pan składać różne wnioski. Pańskie prawa zostały zabezpieczone!

Otóż to jest bzdura. Moim prawem rzeczywistym – jest prawo do nie wplątywania mnie w kafkowskie imadło. Jeśli system-ustrój mnie powala i czyni zdezorientowanym, a w konsekwencji bezbronnym – to szyderstwem z prawa, sprawiedliwości i obywatelstwa, ale też szyderstwem z demokracji jest opowiadanie mu, że przecież może się odwołać! Taka interpretacja konstytucyjnego zapisu o demokratycznym państwie prawnym otwiera szerokie pole do represyjnych, opresyjnych, wyzyskowych praktyk skierowanych przeciw obywatelowi, w dodatku bezprawnych.

Żyjemy i funkcjonujemy pośród innych, podobnych sobie ludzi, aby z powodzeniem większym lub mniejszym starać się swoje życie uczynić fajniejszym i znośniejszym. Jeśli nasze życie codzienne obudowane jest rozmaitymi kreacjami systemu-ustroju – to ich uzasadnieniem może być tylko wspieranie naszych starań indywidualnych, zbiorowych, wspólnotowych, społecznych. A jeśli te kreacje zawracają nam głowę, odciągają od spraw codziennych, przynoszą ryzyko błędu i niezasłużonych konsekwencji tego błędu – to są opresją, w dodatku totalitarną, jeśli zważyć, że system-ustrój z butami (regulacyjnymi) wchodzi nam w każdy szczegół życia.

W rzeczywistości system-ustrój powiada obywatelowi: w zasadzie możesz mówić i robić co ci się podoba, ale pod jednym warunkiem: przyjmiesz mnie (system-ustrój) z dobrodziejstwem inwentarza, jestem jaki jestem, mnie negować nie wolno, podobnie jak tego, co robię. Chyba że w ramach porządku, jaki ja sam (ja, system-ustrój) zaprowadziłem.

Doprawdy, pokrętna forma służebności Państwa wobec obywatela.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka