Jan Herman Jan Herman
247
BLOG

Się pytam

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 3


 

Że się jesień nam objawi jako wietrzna i burzliwa – było jasne (znaczy: widać było chętkę różnych sił do ruchawek). Że się w tym samym czasie objawią tąpnięcia pod skorupą zielonej wyspy – tego nie przewidywano tak powszechnie (znaczy: ekonomiści i urzędnicy oraz prognostycy niechętnie mówili o tym, że pod skorupą coś kruszeje, gnije, rdzewieje).

Partia rządząca przemyca do powszechnej wiadomości coś, co sobie już obliczyła od dawna: jesteśmy w zaułku, z którego można się już tylko wycofać, do przodu już się nie da, bo ściana, i nie ma kim robić. Entuzjazm janczarów i władyków powstawianych przez tę partię w rzeczywistość – staje się chybotliwy.

Partia współrządząca, powszechnie znana jako „obrotowa” – zachowuje się najpoważniej spośród wszystkich parlamentarnych, a do tego swoje wewnętrzne sprawy załatwia najbardziej demokratycznie od tysiąclecia, czego nikt nie oczekiwał.

Największa partia opozycyjna, dotąd znana z awanturnictwa i „polityki roszczeniowej” – urządza dobre debaty, liczebne manifestacje, organizuje społeczny opór przeciw władzy, wystawia kandydata na Premiera (z naciskiem na „wystawia”, ale spokojnie, z tej mąki chleb będzie).

Partia od pokoleń kojarzona z lewicą (nie zawsze to się sprawdza) staje się partią „obrotową-in-spe”, a po wewnętrznych przegrupowaniach odbudowuje swoje zaplecze i przygotowuje się do przesilenia programowo-kadrowego, do nowego otwarcia. Kadr jej nie brak.

Flibustierska partia świeżo uzurpująca sobie nazwę lewicowej oddaje w ciemno swoje poparcie upadającemu rządowi warunkując to trzema lizakami, ale nie chce „stołków”, żeby nie wiązać się z siłą, która już brodzi, a niedługo zanurzy się po dziurki w nosie i zacznie tonąć.

Delfinopodobny odprysk partii opozycyjnej też ma swojego prawie-premiera i rozpaczliwie szuka swojego miejsca w tej części gry, którą widzi cała publiczność (bo jest jeszcze gra zakulisowa, w której owa partia praktycznie już się samo-rozwiązała).

Przed samorozwiązaniem broni się partia schizmatyków z partii opozycyjnej, szafując mądrymi komentarzami (a co, nic nie stracą, mogą mówić do rzeczy), ale po zdradzie głównej dysydentki, która oddała się rządzącym – chodzi zdezorientowana, trochę jak „pod wpływem”.

Najlepiej czytany w Polsce bloger, nieobliczalny polityk uprawiający ze swoim zapleczem od lat „politykę realną” (czyli nie mającą żadnego przełożenia na skutki) – wyzywa elektorat od głupców albo jeszcze gorzej, i chyba ma rację, sądząc po rechocie elektoratu.

Dwie partie, jeszcze niedawno wystawiające wicepremierów, dryfują gdzieś po obrzeżach, poza snopem światła medialnego, same nie świecąc żadnym blaskiem.

Banita z partii rządzącej, niegdyś czynny i ważny polityk, nie umie przez kilka lat chwycić lejców w powozie reprezentującym rzemiosło, przedsiębiorczość i inteligencję „do wynajęcia”, przez co staje się marginalną postacią komentującą, a nie komentowaną.

Wszyscy – zamiast przebierać nogami przed „N-tym exposé” Premiera, sami ogłaszają ambitne zamierzenia i jeszcze ambitniejsze racje. Co powie plastikowy premier – w zasadzie wiadomo.

Skoro wszystkich razi sformułowanie „kryzys”, a zarządcy Kraju i Ludności chytrze przerzucają na Grecję i kto wie kogo jeszcze odpowiedzialność za to, co sami spreparowali, i co się naocznie ujawni wkrótce – to słowo „przesilenie” może wydać się pomocne. Nasze przesilenie oparte będzie na kilku przesłankach, już nieodwracalnych: na praktycznej ruinie wszelkiej infrastruktury (poza odrębnie opłacanymi enklawami nowoczesności), na dramatycznym zadłużeniu ludności, firm (zatory), samorządów (administracji), Rządu (dług wewnętrzny) i Państwa (bilanse zagraniczne), na rozkładzie samorządowo-obywatelsko-demokratycznych struktur społecznych (postępująca niezdolność do samo-organizacji), na krańcowym wydrenowaniu (przez Budżet i przez Rwactwo, które ruguje Przedsiębiorczość) dochodów i zasobów oraz dorobku Ludności (co oznacza bliską niechybną nędzę bez szans na „odbicie”), na rozpaczliwym grupowaniu się ośrodków krańcowo roszczeniowych, co oznacza nic innego, jak obalenie Rządu bez wskazanie rozwiązań konstruktywnych (pozostaną jedynie atrapy programowe). I tak dalej.

 

*            *            *

Postępuje w Polsce to, co uczenie zwie się dychotomią społeczną. Taka dychotomia unieważnia, a przynajmniej zawiesza wszelkie przejawy uspołecznienia: budujące interakcje, konflikt dialektyczny, funkcjonalność, kooperację, stratyfikację organiczną, homeostatyczność ustroju, itd. itp. przeistaczamy się ze SPOŁECZEŃSTWA w podekscytowaną TŁUSZCZĘ, która tylko dla odsapnięcia powraca na chwilę do stanu BARANIEGO STADA.

To stąd wynika zarówno prymitywny brutalizm internetowych i ulicznych krytyków Systemu-Ustroju, jak też zupełny atawizm tzw. kultury politycznej, widoczny w sposobie tworzenia, stosowania i strzeżenia prawa, w sposobie prowadzenia dysput medialnych i politycznych, w sposobie traktowania gasnących Obywateli przez Organy, Urzędy, Służby, przez pojedynczych funkcjonariuszy, urzędników, plenipotentów, w sposobie zdobywania dochodów i majątku, których dziś już się nie „wypracowuje”, tylko „ugrywa”.

 

*            *            *

Się pytam: czy jedzie z nami jakiś kierownik? Czy ktoś to wszystko ogarnia? Czy ktoś mógłby się pofatygować do przedziału pasażerów i powiedzieć bez rebusów ze dwa słowa wyjaśnienia, skoro czuć już tąpnięcia, a wichura duje w najlepsze?

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka