Ferdynand Kiepski pod swoim prawdziwym nazwiskiem wykonuje uroczą pieśń z refrenem „Ja wam mówię jest dobrze, ale nie najgorzej jest”. Jak to z satyrą (pastiszem?) bywa, trzeba się wsłuchać. Ja po wykonaniu czynności „wsłuchać się” zauważam, że Ferdynand tym refrenem reprezentuje statystycznego Polaka-Szaraka: skoro zewsząd słyszy, że jest dobrze, to powtarza tę mantrę, ale na wszelki wypadek dodaje, że owo „dobrze” wskazuje na pocieszającą różnicę między stanem rzeczywistym a stanem „najgorzej”.
Mam jednak wrażenie, że wielu z tych, którzy nadal powtarzają, że „jest dobrze, ale nienajgorzej”, dorobili się tytułów naukowych, niektórzy „dobrych nazwisk” w środowiskach inteligenckich. W tych przypadkach zastanawiam się, ile jeszcze zła musi się ujawnić, obnażyć, wyleźć bezczelnie jak szydło z worka, aby owe „nazwiska i tytuły” uznały, że to już nie wypaczenia, tylko „ten ustrój tak ma”.
Na tle mojego sformułowania o tym, że mamy w Polsce Mega-Neo-Totalitaryzm (a jego skutkiem jest zapaść Państwa, Gospodarki, Samorządności, Obywatelstwa) – straciłem niejeden dobry kontakt towarzyski. Spodziewam się, że kiedy wreszcie krach będzie oczywisty, i oczywiste będzie, że jest to nasz własny krach, a nie wynik słabowitej strefy „euro” – niektóre z tych kontaktów odzyskam. Dziś jeszcze nie czas na to – tak rozumiem chłód trwający nadal w naszych kontaktach.
Aby nie narazić się na procesy, zacytuję Prof. Andrzeja Zybertowicza (uwaga: traktuję to jako pouczający przykład, a nie kierunek wyładowywania emocji): Otóż Profesor AZ zauważył, że Prof. Ireneusz Krzemiński napisał: „w Polsce zapanowała moda na negatywne, ba czarne! widzenie rządu i premiera”. I dodaje AZ: „Nareszcie moda podąża za rzeczywistością! Jednak ten fakt do prof. IK jeszcze nie dotarł...”. W ten sposób Profesor AZ odniósł się do artykułu Prof. IK „Platforma, a gdzie Obywatele?” w mało prestiżowej, choć poczytnej gazecie. Prof. IK na samym wstępie swojego tekstu pisze: „Sam nie wiem, jak to zrobić, aby nie wyjść na zaślepionego propagandzistę rządu i premiera Donalda Tuska!”.
I peroruje, że to PiS z imperium T. Rydzyka zorganizowali kampanię antyrządową. W odpowiedzi muszę nie tylko zadeklarować, że nie pamiętam, abym kiedykolwiek należał do PiS albo był obecny w szerokim kręgu zainteresowań tej partii, ale też chcę zauważyć, że mnóstwo naukowców, kolegów Prof. IK, nie parających się polityką albo sympatyzujących z innymi opcjami polityczno-ideowymi, zajmuje się głęboką, systemową analizą-krytyką rządów PO (a wcześniej PiS, jeszcze wcześniej SLD). Bo kryzys, o którym jeszcze się sądzi, że „nadchodzi”, a ja od dawna mówię, że „jest, tylko go nie ogłoszono” – to procesy i mechanizmy, które jedni generują, inni podsycają i „doskonalą”, a w sumie Kraj i Ludność toczą się w dół coraz prędzej.
Nawiązując do pokornego zdania przytoczonego wyżej, wołam do Prof. IK: też nie wiem, jak to zrobić, by nie wyszedł Pan na zaślepionego propagandzistę rządu i premiera! Bo to się chyba nie da zrobić: Pan po prostu jest propagandzistą! Ale niech się Pan pocieszy: jest Was wielu. I trwacie na posterunkach, choć waszą misją jest dążenie do prawdy.
No, ale o kwalifikacjach zawodowych i moralnych już nie będziemy radzić…



Komentarze
Pokaż komentarze