Jan Herman Jan Herman
308
BLOG

Prawo a Sprawiedliwość (4)

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

Zauważam, że Czytelnikom Salonu (a może Redakcji) minął entuzjazm do treści, jakie zamieszczam ostatnio. Cóż, sa ważniejsze sprawy.

Niemniej będę kontynuował. Oto odcinek przedostatni...

 

 

Panowie Cimoszewicz Włodzimierz i Kwaśniewski Aleksander, będący tuzami niegdyś młodej formacji inteligenckiej ukształtowanej w ramach organizacji studenckiej, złożonej z ludzi pragmatycznych, niezbyt ideowych, sprawnych menedżersko, otrzaskanych w sprawach tego świata i skutecznie odpychających na margines ludzi partyjnego „betonu” – w swoim czasie kierowali zespołem bezprecedensowym co do składu i formuły działania: był to zespół redagujący tekst Konstytucji RP wprowadzonej ostatecznie w 1997 roku, kiedy jeden z nich był już Prezydentem, a drugi Wicemarszałkiem Sejmu, wcześniej Ministrem, Premierem, itd.

Charakterystyczne jest to, że wszystkie cztery konstytucje uznane za "pierwsze demokratyczne" zrodziły się w warunkach buntu przeciwko jakiemuś tradycyjnemu reżimowi dybiącemu z bliska całym swoim instytucjonalno-biurokratycznym bezwładem na podstawowe wyobrażenia o wolnym człowieku i racjach obywatelskich.

Moim zdaniem – dziś w Europie Środkowej, szczególnie w Polsce, mamy to samo.

Panowie Aleksander i Włodzimierz, powtórzmy, pragmatyczni wychowankowie konkretnego, sprawnego politycznie środowiska PRL-owskiego, w 2010 roku reagują swoim artykułem w GW na rosnące niezadowolenie „ludowe” z panującego ustroju, z porządku konstytucyjnego, z jego codzienności, która pozwala na takie „numery” jak:

  1. Zupełne zerwanie więzi służebności-odpowiedzialności Państwa i jego Pajęczni wobec ludności (z wykorzystaniem konstytucyjnych artykułów 104, 105 i 108), „mazista obyczajowość legislacyjna” przeistaczająca Obywatela w „obiekt rejestrowy” (NIP, PESEL), a reprezentantów i przedstawicieli Społeczeństwa – w szeroko pojętą Władzę;
  2. Konsekwentna koncentracja Władzy ekonomicznej, ideologicznej i politycznej w rękach między-partyjnej formacji, firmowanej hasłami technokratyczno-europejskimi;
  3. Postępująca separacja domeny „wolnego rynku” (gdzie rządzi prawo buszu, a przetrwanie jest sukcesem bardziej pożądanym niż godziwy dochód) od strefy Nomenklatury (Administracja, Infrastruktura, Finanse, Polityka), gdzie rządzi arogancki pragmatyzm i bezwzględna weryfikacja lojalnościowa;
  4. Bezkarne zaniedbanie, graniczące z porzuceniem przez Nomenklaturę publicznego obowiązku dbałości o mnożnikową kondycję Administracji, Infrastruktury, Finansów, Polityki, co doprowadziło owe sfery i cały kraj do skraju nieuchronnego bankructwa;
  5. Wsysanie wszelkich – nie tylko terytorialnych – Samorządów w formułę Nomenklaturową (janczarzy-władykowie Państwa), deprywacja fenomenu Obywatelstwa do fasady: podatki, wybory;
  6. Fetyszyzacja komercyjności i wnoszenie jej tam, gdzie ona nigdy się nie sprawdziła, bo szkodzi dobru publicznemu: edukacja, ochrona zdrowia, art.-kultura, zabezpieczenie rentowo-emerytalne, pomoc socjalna (tak, tak!), nauka, media i – miejscami, w szczególny sposób – wspominane wcześniej cztery obszary Nomenklatury;
  7. Praktykowane „odgórnie” szyderstwo z zapisów konstytucyjnych, choćby artykułu 20 Konstytucji, o Społecznej Gospodarce Rynkowej (rzeczywistość była i jest bardziej „wolno-amerykankowa” niż ów zapis i jego głęboka, znana z doświadczenia europejskiego treść);
  8. Przerysowanie instytucji Tajemnicy (państwowej) oraz Racji Stanu, pozwalające Państwu i Nomenklaturze na swobodę w działaniach pozaprawnych i pozakonstytucyjnych, w tym zbrodniczych, czego apogeum obserwowaliśmy 25-go listopada w wypowiedzi Sędziego Trybunału Konstytucyjnego, powiadającego, że Konstytucja nie jest absolutem, musi ustępować ze swoich racji w stanach wyższej konieczności;
  9. Aroganckie, woluntarystyczne, poparte przemocą i przymusem przerzucanie przez Państwo na Społeczeństwo finansowego ciężaru własnych zaniedbań i życiowego ryzyka związanego z harcami odseparowanej, wywyższającej się Nomenklatury (Władzy) – w konsekwencji poszerzanie obszaru nędzy i skurczenie obszaru bezpieczeństwa ekonomicznego i osobistego;
  10. Tolerowanie, niekiedy animowanie przez Państwo i Nomenklaturę, terroru wobec Obywateli i ich grup, społeczności, wspólnot, polegającego na bezprawnych napaściach na Obywatela przez rozmaite janczarsko-władykowe służby (celne, komornicze, skarbowe, windykacyjne, policyjne, sądowe, prokuratorskie, obsługujące infrastrukturę, pracodawcze, itp.);
  11. Itd., itp.;

 

Codzienna prasa – cokolwiek sądzić o jej „niezależności” – oraz wiele innych źródeł przytacza dziesiątki (dziennie) szczegółowych przykładów na powyższe, w związku z tym niezrozumiała wydaje się obrona przez niektórych „miłośników” polskiego Reżimu tego, co opisujemy jako Status Quo Państwa, obrona poparta idiotycznymi bon-motami o „demokracji, która jest może niedoskonała, ale niczego lepszego nie wymyślono”.

Obowiązująca w Polsce Konstytucja jest wystarczająco niedoskonała i pogmatwana, aby dopuszczać masowo (podkreślmy: masowo) powyższe „potknięcia”, a to oznacza, że albo jest ona totalnie nie przestrzegana, jest wyłącznie „papierowa”, albo jest opoką tego, co z Demokracją nie ma wiele wspólnego.

Zadowolenie panów Aleksandra i Włodzimierza z Konstytucji nie jest – przypuszczam – wyłącznie obroną czegoś, co stworzyli i czują się tego czegoś ojcami. Większe znaczenie ma to, że Konstytucja ta pozostawia najpoważniejsze sprawy Kraju w obszarze interpretacji, uzależnienia od praktyki i „obyczajów” – a to pragmatykom odpowiada najbardziej.

Jest jasne, że kiedy rzesze „szaraków” prędzej czy później połapią się, na czym polega tzw. porządek konstytucyjny, kiedy zorientują się, że są feudalnie oskubywani i ciemiężeni przez System-Ustrój, reprezentowany i zaprowadzany przez kamaryle, koterie, kliki i PENTAGRAMIKI, kiedy na koniec nabiorą siły w sobie – postawią przed tym ustrojem-porządkiem swoje racje w sposób dosadny i jednoznaczny: ogłoszą, że dzieje się niesprawiedliwość zarówno po stronie nagradzania dobra, jak też po stronie penalizowania zła.

Kiedy owe rzesze przeniosą swoje głosy (poza kontrolą sił redagujących listy wyborcze) na ugrupowania inne niż dotychczas – to jeszcze pół biedy dla beneficjentów Karier Publicznych: po prostu szybko „przeredagują” to co niezbędne i dalej będą kręcić swoje lody. Bywa jednak, że „szaracy” w swej masie wywożą na taczkach cały tzw. establishment. Wtedy wszelkie zakulisowe ustalenia co do interesów i interesiątek biorą w łeb, robi się rzeczywiście rozp…ducha!

Aby temu zapobiec – dopracowano się licznych wynalazków cywilizacyjnych. Pośród nich kilka wyróżnię.

Twierdza Konstytucyjna to:

 

  1. Immunitety, wtajemniczenia, dopuszczenia, certyfikaty, procedury, algorytmy, normy, standardy, prerogatywy państwowe (patrz: druga lista poniżej), ochrona wizerunku czołowych polityków;
  2. Reprodukująca „elity” konstrukcja ordynacji wyborczej (puste obietnice, brak odpowiedzialności za ich realizację, rozdzielenie podmiotowe fazy redagowania list i fazy głosowania);
  3. Przyprawa ustrojowa w postaci Regulaminu Sejmu (w praktyce kilkanaście osób spoza Parlamentu rządzi Krajem i Ludnością, a sam Parlament funkcjonuje jako krąg towarzyski, a nie jako bezstronny i odpowiedzialny Prawodawca);
  4. Satrapiogenna konstrukcja Konstytucji (wyalienowanie posłów i senatorów, fasadowe zapisy w rodzaju „społeczna gospodarka rynkowa”, degradacja samorządności i obywatelstwa do roli przystawek Państwa);
  5. Kierunki rozbudowy Administracji (każda sprawa ma swojego urzędnika, za miłą maską jest brutalny, bezwzględny, niehumanitarny, odsysający drenaż);
  6. Perypetie z Infrastrukturą (brak doglądania, katastrofalne zużycie, awaryjność, niesprawność, deficytowość, pełnopłatne sprawne enklawy – przywilejem);
  7. Władza Walorów (banki, ubezpieczalnie, fundusze, budżety, podatki, akcyzy, narzuty, opłaty, gwarancje, wtórne produkty finansowe, papiery wartościowe), zdolna do ciemiężenia Ludności, podstawowy obszar generowania wykluczeni (4 fazy wykluczenia: utrata możliwości samorozwoju, utrata stałego źródła dochodu, rozpad gospodarstwa domowego ku bezdomności, apatia i „trashing” społeczny);
  8. Legalizacja Polityki anty-krajowej i anty-ludnościowej (reprodukcja alienacji Państwa, które buduje kosztem Ludności i Kraju swoje wyobcowanie, przemożność, przeciwstawność i nie-zastępowalność);
  9. Budżet jako ekskluzywne pole zainteresowań rządów i zarządów – a nie dochód narodowy, („oczkiem w głowie są własne możliwości „konsumpcji” a nie dobrobyt Kraju i Ludności);
  10. Opresyjność wobec Biopolityki („pacyfikowanie” obywatelskich prób „wytwarzania” własnej podmiotowości w granicach ustrojowych, swoista „produkcja dysydentów”);
  11. Prywatyzacja sfery publicznej (uprzywilejowane środowiska przejmują połacie nawy publicznej pod własny, suwerenny zarząd), komercjalizacja (wszelkie elementy polityki społecznej: edukacja, nauka, wychowanie, opieka społeczna, sport, wypoczynek, gospodarstwa domowe, organizacje pozarządowe, ochrona zdrowia, ochrona ładu, infrastruktura, mieszkalnictwo – zaczynają być rozliczane wg formuł komercyjnych), parabudżety;
  12. Legalizacja wyzysku systemowego (Ustrój-System jest „fabryką” dochodów budżetowych, wszelkie próby przywrócenia Budżetom służebności społecznej są penalizowane albo wyciszane);
  13. Glajchszaltowanie obywatelstwa (z rzeczywistego na rejestrowe);
  14. Transformacja – układ eksploatatorski z zachodem (Sachs, prywatyzacja, otwarcie rynku, wyprzedaż bankowości, rujnowanie sieci i struktur);
  15. Legalizacja patologii „demokratycznej” – oparcie ustroju-systemu na Zatrzaskach Lokalnych i Monopolach, co legalizuje rozmaite postacie Wyzysku;
  16. Rugowanie Przedsiębiorczości (ukorzenionej w środowisku, nastawionej na zaspokojenie rynku) na rzecz Rwactwa Dojutrkowego (działającego w formule „skubnij i znikaj”);
  17. Rugowanie (ucisk) Naturalnej Żywotności Ekonomicznej na rzecz zniewolenia Ludności (gospodarstw domowych) przez rozmaite Monopole gospodarcze, społeczne, polityczne;
  18. Wprowadzenie Transformacji podstępem, wbrew dominującemu trendowi i wbrew interesowi mas: a w ramach tejże Transformacji „pierwotna akumulacja kapitału”, czyli uzurpacyjne wykreowanie się „klasy majętnej”;
  19. Skonstruowanie instytucji „odpowiedzialności politycznej”, która w rzeczywistości czyni polityków bezkarnymi;
  20. Nieograniczone praktycznie uprawnienia władzy gospodarczej i politycznej takich organów jak służby skarbowe, służby celne, samorządowe izby rozrachunkowe;
  21. Stworzenie klimatu dla tworzenia para-prawa (np. regulaminy, instrukcje, zasady) przez podmioty nie uprawnione do tworzenia prawa, ułatwiającego represję i zdejmującego odpowiedzialność za ewidentne naruszenia prawa;
  22. Stworzenie kuriozalnej sytuacji, kiedy wymiar sprawiedliwości odmawia podjęcia tematów, „zastrzeżonych” dla środowiskowych federacji, samorządów, enklaw (np. sportowych, rzemieślniczych, spółdzielczych, prawniczych);

 

Zadeklaruję tu, aby wątpliwości nie było: fenomen Państwa w jego współczesnej postaci (przyznaję, zróżnicowanej, mieszającej dobro, piękno i prawdę ze złem, wstrętem i kłamstwem) pojmuję nie jako „sposób zorganizowania życia publicznego-społecznego”, ale jako „aparat zarządzający Krajem i Ludnością za pomocą licznych prerogatyw”. Do takich prerogatyw należą między innymi:

 

  • zawłaszczenie Konstytuanty Politycznej (w tym prawa do ustanawiania i wdrażania-implementacji Konstytucji, do zarządzania instytucją Referendum),
  • wyłączność na definiowanie i regulowanie ładu publicznego,
  • prawo ustanawiania prawa, norm, standardów,
  • prawo użycia przemocy i przymusu (i przenoszenia tego prawa na konkretne organy, służby, urzędy na mocy cesji),
  • prawo do penalizowania niepożądanych postaw i czynów (czasem zamiarów) – w tym ograniczania wolności i innych praw człowieka oraz zadawania traumy,
  • prawo ustanawiania monopoli (gospodarczych, politycznych),
  • nadrzędność we wszelkich sprawach budżetowych (monopol na tworzenie Budżetu centralnego, kontrola i władztwo wobec wszystkich innych budżetów),
  • wyłączność w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości (ewentualne cesje),
  • wyłączność egzekucyjna w sprawach gospodarczych, administracyjnych, infrastrukturalnych, politycznych, społecznych, itd., itp.,
  • wyłączność w dziedzinach policyjnych, wojskowych, dyplomatycznych, pogranicznych, celnych (ewentualne cesje), podatkowych, kontroli obszarów publicznych (ewentualne cesje),
  • monopol na ustanawianie i definiowanie obywatelstwa, arbitrażu (ewentualne cesje),
  • bezwzględny monopol w obszarze Stricte Publicum (służby specjalne, dyplomacja, trybunały, rzecznicy, sztaby armii i policji oraz innych służb mundurowych, organy kontroli państwowej), interpretacji-wykładni spraw związanych z prerogatywami.

 

To właśnie te prerogatywy – będące niczym innym jak esencją Władzy – nie pozwalają Państwa postrzegać „niewinnie” jako sposobu „zorganizowania” społecznego, tylko jako „aparat” wyposażony w nadzwyczajną podmiotowość, stanowiącą jego (Państwa) esencjalną właściwość, obiektywnie przeciwstawną innym pluripotencjalnym Formułom, tym samym odbierającym Ludności suwerenność, swobodę wyboru.

Kiedy zespoli się w jedną RACJĘ STANU wymienione powyżej aspekty Twierdzy Konstytucyjnej i Prerogatywy Państwa – nabiera się wątpliwości, czy taka hydra jest w ogóle śmiertelna. Niemniej przypadek ruchu Solidarności dał światu do myślenia, choć ten sam świat wolał zapamiętać obalenie muru berlińskiego, a próbę zmiany paradygmatów społecznych i politycznych – wygasił ze swojej pamięci. Zwłaszcza, że niemal natychmiast na rozedrganą emocjami Polskę najechały zastępy fachowców, dyktujących Balcerowiczowi jak się załatwia takie sprawy, jak przywraca się ład społeczny rozumiany jako kompromis między kamarylami, koteriami, klikami i PANTAGRAMIKAMI. Niektóre trzeba było „odtworzyć”, inne „wytworzyć”, jeszcze inne ukorzenić od nowa – i udało się, proces zakończono czterema epokowymi reformami rządu Buzka.

Tak pojęta Racja Stanu – to piorunochron establishmentu przeciw burzom wzniecanym przez Lud.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka