Jan Herman Jan Herman
167
BLOG

Szufladorium

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Coraz bardziej mam wrażenie, że ktoś nas za rączkę prowadzi w świat nieznany i tajemniczy, gdzie światło dociera tylko przez nieliczne świetliki.

O polityce mowa.

Wchodzimy do szufladorium, a tam wszystko stoi na głowie: największe szuflady są na samej górze, tuż przed naszymi oczami. Którąkolwiek ogromniastą szufladę otworzysz – znajdujesz w niej niezliczone obiecanki, bez ładu i składu upchnięte, a pośród nich rozmaite kukły, manekiny, mupety, pacynki, kukiełki, szmacianki, maskotki, lalki, przytulanki, marionetki, jawajki (poruszane od góry nitkami i drucikami), misie, matrioszki. Z badań archeologicznych wynika, że należą do najstarszych znanych ludzkości zabawek, zabawiano się nimi w najstarszych cywilizacjach całego globu.

Tyle że teraz to one bawią się nami. Są lalki z miasta, są ze wsi, są z parafii, są z zielonego gaju. Wyskakują z tych szuflad, a każda z naręczem obiecanek, rozrzucanych każdemu, co kto zechce.

Poniżej są szuflady średniej wielkości, w których poukładane są rozmaite sprawy do załatwienia. Tu mamy więcej porządku, mamy też – zamiast tej menażerii z wielkich szuflad – rozmaite tiktakające mechanizmy, zegary, mierniki, wskaźniki, kalendarze, urządzenia. Jak to wszystko się uruchomi – to jest tyle roboty, że nikomu już się o polityce myśleć nie chce, z czego korzystają „wielkoszufladowcy” z obiecankami, „dosiadając” się do wspólnego stołu chyłkiem.

Na samym dole, w maleńkich szufladeczkach, są poupychane ludzkie sprawy. Tych spraw każdy ma wiele, a miejsca w szufladeczkach niewiele, więc gniotą się tam one wraz z obiecankami, które upuszczają wielkoszufladowcy, kiedy wkręcają się do średnich szuflad, by dam pobuszować i połasować. Ludzkim sprawom i upadłym obiecankom ciasno tam, więc smutnieją i cierpią razem, nie widząc szans na szczęście i spełnienie, a choćby na małe szczęściątko i spełniątko.

Tego jednak nie widzimy tak dobrze: snopy światła skierowane są tylko na wyskakujących wielkoszufladowców i confetti obiecankowe, z którym oni pojawiają się w centrum uwagi. Rzucają przez to jeszcze większy cień na półmrok spraw do załatwienia i na to, co najbardziej ludzkie.

Więc nie wiadomo, gdzie są te wszystkie Kingsajzy. Bo te, co widać – to nie. a te, co ich nie widać – nie wiadomo, bo nie widać.

Co robić, co robić…

(głos nie wiadomo skąd): ODWRÓCIĆ, UNORMALNIĆ, DUŻE SZUFLADY NA SPÓD, A LUDZKIE SPRAWY NA ŚWIATŁO WYDOBYĆ…

Ale kto to mówi? Czy to nie jest namawianie do nieporządku?

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka