Jan Herman Jan Herman
1550
BLOG

Eksperyment dla idiotki. Betlejem po polsku?

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 23

/nie ma granic ściemy medialnej. Moralnych też nie ma/

 

Jak się żyje w kontenerze socjalnym? Czy da się w nim wychowywać dziecko, gotować, pracować? – pyta Ludmiła Anannikova z gazety Wyborczej. Artykułowi towarzyszą zdjęcia „przeprowadzki”. „Krewni i znajomi” będą się przyglądać eksperymentowi, którego wynik jest z góry do przewidzenia. Oto co Pani Ludmiła napisze po zakończeniu dwutygodniowej przygody: da się, ale to są warunki sprawiające przykrość i niewygody.

Internetowa wiara doradza: wprowadź się tam, kobieto, na rok. A ja dopowiadam: przymusowo, z poczuciem krzywdy i nieodwracalnej straty, z perspektywą dożywocia w takich warunkach, ze świadomością, że nikt ci nie pomoże, za to na czole zagnieździ się stygmat wykluczenia. Nikt tysiącom bezdomnych nie płaci wierszówki, szanowna Ludmiło. Nigdzie poza „ich” kontenerem nie czeka mieszkanko z dobytkiem, pozostawionym na czas eksperymentu. Nie istnieje żaden pracodawca, który przy herbatce zapyta o wrażenia z krótkiej wycieczki w nieznany świat. Nikt przed prawdziwym, życiowym eksperymentem nie macha z uśmiechem, nie życzy „powodzenia!”.

I nikomu te tysiące nie będą się chwalić swoimi doświadczeniami, jeśli któremukolwiek z nich jakimś cudem uda się wyrwać z tego „eksperymentu życia”. Bo to rzeczywiście stygmatyzuje.

Ludmiło droga! Świat zna rozmaite żakinady i juwenalia, kiedy to na jeden dzień klucze od miasta dostają wygłupiający się wesołkowie. Dwaj polscy posłowie przez jakiś czas przeżyli w starannie wyreżyserowanej biedzie, co pewnie dobrze wpłynęło na ich sylwetki i podwyższyło na jakiś czas ich medialność. Była też jakaś akcja pomieszkiwania w przezroczystym kontenerze,że niby nic nie mam do ukrycia.

Świetna zabawa, ale nie obrażajmy ludzi, których udajemy. Nazwijmy to zabawą, pastiszem, przedstawieniem – ale nie sprzedawajmy tego kitu jak poważnego doświadczenia! Wolno pajacować, ale nie godzi się drwić z ludzi, którzy są rzeczywiście i w miarę trwale w położeniu, które „eksperymentalnie” pozoruje dziennikarka! I nawet komentarze, że najprawdopodobniej sami są sobie winni, kretyńskie u podstaw, nie dają nikomu pozwolenia na to szyderstwo! Może jeszcze niech Gazeta wyścieli Pani w stajence żłobek i przyśle trzech magów-przebierańców: jeden będzie koleżance kadził, drugi dostarczy kosmetyków (Commiphora abyssinica, czyli mirra, jest jednym z podstawowych komponentów), trzeci da złoto, a może złotówki!?!

Kiedy do kontenera jest „przerzucany” prawdziwy wykluczony, żaden uprzejmiaczek z urzędu nie trajluje mu, tłumaczącym się tonem, o kurtynie z gorącego powietrza w wejściu, „bo nie było jak zrobić przedsionka”. Wykluczony dla większości urzędników jest trędowatym utrapieniem, modlą się, by nie był pijący, rozrabiający, upierdliwy. Kiedy „łachmianiarze” idą do kontenera, to nie mają kretyńskich dylematów, takich jak ten: „Pakowanie zaczęło się już w środę. Bierzemy łóżko czy kanapę? W czym będziemy trzymać rzeczy? Wszak kontener ma tylko 17 m kw. Na czym postawimy elektryczną kuchenkę? - rozważaliśmy. Ostatecznie wygrało łóżko, bo ma 4 m2 i zmieścimy się na nim w trójkę (bierzemy ze sobą jeszcze niespełna trzyletniego syna Leona), ciuchy pojechały w workach na śmieci, a za stół będzie nam służyć deska do prasowania”. Kobieto, czy ty kiedykolwiek byłaś biedna? Nie życzę. Jaki nędzarz rozważa dylematy wyprasowanych ciuchów? Po co to przedstawienie z workami na śmieci zamiast walizki? Nie zapomnij, dziewczyno, o kosmetykach i białym papierze w rolce. Koniecznie białym i pachnącym!

Sam jestem autorem konceptu tymczasowego rozwiązania problemu bezdomności za pomocą kontenerów: gmina daje nieszczęśliwcom wybór miejsca (a nie tworzy getto), daje kontenery (a nie jedną kabinkę) z godnym przelicznikiem metrażu na osobę (np. 3-osobowa rodzina powinna dysponować 2-ma połączonymi kontenerami 20-metrowymi), obok stawia darmowego toi-toi’a, daje 3-miesięczne wakacje płatności za prąd elektryczny, umożliwia roboty publiczne (aby człowiek bez zatrudnienia się nie degenerował), stawia komputer z darmowym internetem. Wiem, wiem, menele od razu by to wszystko zniszczyli. Dlatego gmina zatrudnia jeszcze opiekuna-asystenta-terapeutę, tak jak to jest (nie zawsze) w Markocie, Barce czy w Coefedzie. Swoistego przyjaciela domu, o duszy społecznika. Wyjdzie to taniej, niż te wszystkie traumy, jakie obserwujemy (a coraz częściej sami doświadczamy): eksmisje, przestępczość rozpaczliwa, stygmatyzacja, obraza godności.

Pisze „kontenerówka” Ludmiła: „Obiecałam sąsiadom, że w przyszłym tygodniu zrobimy grilla na podwórku za kontenerami. Mamy tam duży trawnik. Już nie mogą się doczekać. Myślę, że czekają mnie ciekawe dwa tygodnie. O tym, jak mi się mieszka, będę na bieżąco informować korzystając z bloga na naszej stronie poznan.gazeta.pl. To co dzieje się w kontenerze, możecie podglądać na żywo w serwisie YouTube pod adresem http://www.youtube.com/user/PoznanKontenerLive. Kamera czynna jest, gdy jestem na miejscu. Chcę również zapraszać w gości polityków, działaczy społecznych, ludzi kultury, by mogli zobaczyć, jak naprawdę jest w kontenerze. Chcę, żeby od razu mówili o swoich wrażeniach. Czas rozwiać kontenerowy mit lub go potwierdzić”.

K…wa mać!

 

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka