84 obserwujących
2353 notki
1241k odsłon
460 odsłon

Podzwonne dla anty-PiS-owskiej Ententy

Wykop Skomentuj3

Coś tu nie jest w porządku. Ale nie to, co myślicie, nie to... 

W 2005 roku (wiem, wiem, prehistoria) miały miejsce wybory, do których prawie cały ruch post-solidarnościowy szedł przeciw sile post-PRL-owskiej. Po stronie POPiS stała – wciąż jeszcze wtedy żywa mimo „doświadczeń” – Racja Solidarności, po stronie post-PRL stała racja ludowo-robotnicza, już wtedy jako farsa, wielki szwindel, bo to nie „lewica” broniła racji proletariackich, tylko podskakiewiczowski żywioł drobnicowy. Jakby tego było mało – post-Solidarność wspierana była przez zapowiedź „nowego ducha polityczno-państwowego”, w postaci konceptu zwanego w skrócie IV Rzeczpospolitą, mającego zresetować patologie III Rzeczpospolitej.

Elektorat przez długie miesiące był wabiony przez POPiS właśnie ową IV Rzeczpospolitą. I kiedy już „wiadomo było”, że formacja post-PRO-owska skończy na marach politycznych, a elektorat już tylko patrzył, jak się pięknie ma odrodzić dawny duch związkowy pośród „serdecznie nastawionego” żywiołu biznesowego (społeczna gospodarka rynkowa) – nagłej wolty dokonał Tusk, depcząc koncept sanacji Państwa i szydząc z sojuszników opcji parafialno-patriotycznej. Liczył na to, że elektorat „rozpędzony” POPisem nie zdąży się przeformułować.

I miał rację: drużyna post-PRL przeszła do parlamentu na brzuchu, poszła w rozsypkę (11,3%), ale gambit kosztował Tuska (PO) przegraną z PiS w stosunku 26,99 do 24,14. Jeszcze próbował oszwabić opinię publiczną „telewizyjnym przetargiem o premiera z Krakowa”, ale bez skutku.

* * *

Rozłam w POPiS – patrząc w szerszej perspektywie – zakończył Transformację i rozpoczął Kolonizację.

* * *

Kaczyńskim pozostało tylko naprędce sklecić rząd popierany dodatkowo przez Samoobronę RP (11,41) i LPR (9,97) – który nie miał przyszłości, zwłaszcza że był chytrze torpedowany przez „platformersów” (afera gruntowa, itp.). i ten rząd posypał się, a „po swoje” poszli eleganccy euro-kosmopolici.

No, i się zaczęło.

Eksplodowała liczebnie biurokracja, a polegało to na tym, że wokół „spraw biznesowo-unijnych” narosły kiście geszefciarskie, a wokół funduszy „pomocowych” narastały kiście pozarządowe. Oba rodzaje kiści wymagały „obsługi administracyjnej”, ale wymagały też – o biurokracjo – wdrożeń rozróżniających „swoich” (transformatorów, europoidów) od „nieswoich”, eurosceptyków. Ot, i cała prawda o rozroście administracji z poziomu ok. 370 tys. urzędników w 2007 roku do ok. 444 tys. w 2015 roku. A skoro administracja – to procedury, przepisy, standardy, itp., itd.

Podana przez GUS liczba urzędników to oczywiście nie wszyscy zatrudnieni w sektorze publicznym. Szacuje się, że pracuje w nim ponad 3 mln osób, czyli 20 proc. ogółu Polaków posiadających pracę. Każdego roku na obsługę sektora publicznego wydawano w roku 2015 ponad 80 mld złotych z budżetu (cytuję jedno z licznych źródeł).

>>Według obliczeń Grant Thornton, na koniec 2015 r. na polski system podatkowy składało się 11 kluczowych ustaw podatkowych oraz 260 rozporządzeń Ministra Finansów. Wspomniane ustawy składały się z 1514 stron maszynopisu, a rozporządzenia z 4297 stron maszynopisu. Oznacza to, że przedsiębiorca, który chce przestrzegać przepisów podatkowych, musi znać przepisy zawarte na 5811 stronach. Jest to stos dokumentów o wysokości około 40 centymetrów. Tymczasem akty prawne to tylko jedno ze źródeł, z których czerpane są przepisy i normy podatkowe. W polskich warunkach równie ważnym źródłem są interpretacje podatkowe Ministerstwa Finansów oraz orzeczenia sądowe – one również mają duże znaczenie dla podatników, ponieważ w wielu przypadkach decydują, jak podatnik w danej sytuacji biznesowej i prawnej powinien się zachować. Polskie przepisy (omawiane wcześniej ustawy i rozporządzenia), mimo że są bardzo liczne, są nadal w wielu miejscach nieprecyzyjne i nie dają jednoznacznych rozstrzygnięć, dlatego te luki interpretacyjne muszą być „łatane” interpretacjami podatkowymi i orzeczeniami sądów. To oznacza ogromny, dodatkowy wysiłek dla przedsiębiorców, którzy chcieliby płacić podatki zgodnie z prawem. Wystarczy wspomnieć, że w samym 2014 r. polskie ograny skarbowe wydały 33,6 tys. interpretacji podatkowych, które składały się łącznie z 240 tys. stron maszynopisu. Teoretycznie jest to kolejny, jeszcze większy stos dokumentów, z jakimi w trakcie roku powinien zapoznać się podatnik, jeśli nie chce być oskarżony o rozliczanie podatków niezgodnie z prawem<< (https://grantthornton.pl/wp-content/uploads/2016/01/RaportBiurokracja_GT_PracodawcyRP.pdf )

I to wszystko nie zmieniło ani o jotę patologii polegających na coraz liczniejszych i dziedziczniejących wykluczeniach społecznych, na wykluczeniach biznesu nie „zblatowanego”, na rozbójniczym odsysaniu budżetów lokalnych, na nomenklaturowym przewłaszczeniu funduszy dotacyjnych, na bezkarnym omijaniu przez „swojaków” obowiązku podatkowego, akcyzowego, celnego. Polska rzeczywiście popadała w ruinę, a przede wszystkim rodzima administracja stawała się zaledwie plenipotentem administracji brukselskiej, czy kto tam rządził… Pilnym wykonawcą zaleceń, odczytującym na wyprzódki nawet intencje brukselskiego suwerena.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka